sobota, 17 czerwca 2017

TUSZE DO RZĘS | Sephora, Too Faced, Benefit - porównanie.



Tusz do rzęs - dla mnie najważniejszy kosmetyk w makijażu. 
Ba, nawet jak nie ma makijażu - tusz do rzęs musi być. Uwielbiam testować tusze do rzęs i szukać tych dobrych, upiększających, dających wyjątkowy efekt. Zazwyczaj wybieram robiące wszystko (wydłużenie, pogrubienie, zagęszczenie) albo po prostu dające efekt sztucznych rzęs. Obietnice obietnicami, mało który je spełnia. Przetestowałam multum tuszów z różnych półek, w większości z drogeryjnej. 
Tym razem postanowiłam przetestować też tusze z innej, a mianowicie Sephorowej półki. :) Wybrałam popularne tusze: Too Faced Better Than Sex, Sephory Outrageous Curl oraz Benefit They're Real! 
Na początek ostrożnie zaopatrzyłam się w miniatury. Jak mnie usatysfakcjonują to wtedy zdecyduję się na produkt pełnowymiarowy. 



Pierwszy do testów poszedł tusz marki Too Faced o obiecującej nazwie Better Than Sex. ;) Tusz ten ładnie się prezentuje w różowej, kobiecej obsadce. 


Według producenta zawiera najczarniejsze pigmenty, zwiększa objętość, wydłuża, podkręca, dając wielowymiarowy, ekstremalny efekt.



Szczoteczka jest w miarę duża, tradycyjna z naturalnymi włoskami gęsto obsadzonymi, ma kształt klepsydry. Tusz ma konsystencję raczej wodnistą. Wszystko co producent obiecuje jest mniej więcej spełnione, ale nie w wersji "wow!". Rzęsy są dosyć wydłużone, zagęszczone, tworzą wokół oka firankę, ale nie są bardzo widoczne, nie wyróżniają się w makijażu oka. Może dlatego, że tusz nie jest mocno czarny, a może dlatego, że nie pogrubia on bardzo rzęs. W każdym razie nie rzucają się w oczy, nie są wyraźne i trudno mi się tu zgodzić z twierdzeniem producenta, że kolor jest mocno napigmentowany. Szczególnie kilkanaście minut po malowaniu, jak tusz podsechł, robił się wyblakły.
Starałam się uchwycić to na zdjęciach, chociaż muszę przyznać, że na zdjęciach, z bliska nie wygląda tak źle. 



Kolejny do testów poszedł tusz Sephory Outrageous Curl. Tusz bardzo popularny, w wersji pełnowymiarowej występujący w opakowaniu przypominającym szyszkę. Jak sama nazwa wskazuje mascara ekstremalnie podkręca rzęsy i zwiększa ich objętość.



W wersji miniaturowej opakowanie jest skromne, zwyczajne, nie ma tu malutkiej szyszeczki ;P. 


Natomiast szczoteczka mnie totalnie zaskoczyła! Jest malutka i niepozorna. 


Jeśli chodzi o materiał jest silikonowa. Dzięki swojemu mikro rozmiarowi szczoteczka ma docierać do wszystkich, nawet najkrótszych rzęs. Ząbki dookoła szczoteczki rozdzielają i maksymalnie podkręcają rzęsy. Konsystencja tuszu jest gęsta i mokra. W mojej ocenie tusz sprawuje się bardzo dobrze. Wydłuża, pogrubia, podkreśla rzęsy sprawiając, że są bardzo widoczne. Efekt jest taki, że rzęsy wydają się być pogrubione i mocno czarne. Tusz bliski ideału, ale ma niestety też minusy. Odbija się na powiekach podczas malowania (może to kwestia tego, że jest bardzo mokry) i bardzo ciężko się zmywa. Te rzeczy go u mnie dyskwalifikują.


Ostatni mój teścik to Benefit They're Real! 



Szczoteczka jest w miarę duża, gumowa z kuleczką na końcu. Konsystencja jest kremowa.



Mascara wydłuża, pogrubia, rozdziela, podkręca, zwiększa objętość, ogólnie robi co powinna. Naprawdę daje super efekt sztucznych rzęs. Są one wyraźnie zaznaczone i zagęszczone. Tusz nie osypuje się, nie rozmazuje. Tutaj wszystko na plus. Benefit wygrywa. ;)



Wszystkie mascary bardzo przyjemnie mi się testowało. Były wydajne, każda starczyła na miesiąc z okładem. Ogólnie jestem z nich zadowolona, ale tak, żeby skusić się na ponowny zakup to tylko Benefit. Przy tym tuszu byłam w pełni usatysfakcjonowana. 

Moje oceny: Too Faced - 4, Sephora - 4,5, Benefit - 5.
Oceny wystawione. Zboczenie zawodowe. :D

A Wy? Miałyście któryś z ocenianych tu tuszów? 


poniedziałek, 12 czerwca 2017

NOWOŚCI MAJOWE

Hej, hej :)  ⚘

Skończył się brzydki maj, zaczął się piękny czerwiec, a co nowego słychać w moim kosmetycznym świecie? Co nowego pojawiło się w mojej kosmetyczce? No cóż w tym miesiącu to nie kosmetyczka została zapełniona nowościami, ale szafy. :D
A stało się to za sprawą nie szaleńczych zakupów, a ogromu prezentów jakimi mnie obdarzono w tym miesiącu. Maj był jednak piękny. :D


Kosmetyki zakupione z mojej własnej inicjatywy to matowa pomadka Avon Rouged Perfection w kolorze beżowo-koralowym oraz woda Little Lace Dress. Podoba mi się ten zapach i tylko czekałam na promocyjną cenę. ;)


Podkład mineralny Annabelle Minerals to prezent od Dorotki. Mam go w odcieniu Golden Fair.


A tu prezenty od mojego męża z wycieczki do Izraela. Wszystko na minerałach z Morza Martwego.
Od samej góry: dwie paczki błota :D (z Morza Martwego rzecz jasna), maska do twarzy Ahava rozświetlająco-liftingująca (mój mąż wie czego mi trzeba :D), zestaw miniatur -417 (szampon, odżywka, balsam do ciała, krem do rąk, krem do stóp) i próbki kremów Ahava.


Wzięłam też udział w rozdaniu u Kaczki z Piekła Rodem i udało mi się wygrać!!! A skusiłam się na szampon i odżywkę do włosów przetłuszczających się oraz świeży, cedrowy żel pod prysznic marki Nature Moi


Wszystkie te cudowności to prezenty od sponsorów konferencji urodowej Meet Beauty. Kosmetyki rozpisane na szczegóły  TU.


Podczas konferencji odbywały się też Targi Beauty Days, gdzie zakupiłam sobie kilka pożądanych kosmetyków przy okazji. Hydrolat różany Make Me Bio (dostałam próbki kremów do tego), płyn do dezynfekcji pędzli Inglot (+ gratis próbka kremu tonującego), balsam do rąk Indigo  (+ próbki innych kremów), żel do mycia twarzy tymiankowy Sylveco (skusiły mnie opinie na blogach, że śmierdzi :P), dostałam do tego pomadkę peelingującą Sylveco i próbkę kremu Vianek. 
Pilniczek i bibułki matujące dostałam od Golden Rose, próbkę pudru ryżowego od Ecocery, tusz do rzęs od Arbonne, a eyeliner to Gosh w kolorze szarym.
Świetna rzecz takie targi! :)


Nie mogłam też ominąć stoiska koreańskiej marki Dr.G. Szczerze mówiąc czaiłam się na nie od kiedy tylko dowiedziałam się, że będą na targach. Zakupiłam sobie dwie maski w płachcie: A-Clear Mask do cery problematycznej oraz Wrinkle Snail Mask, czyli ślimakową maskę do cery dojrzałej. Do tego torba próbek. Wystawca był szczodry. :D.


No i jeszcze do moich majowych nabytków zalicza się pudełko BeGlossy z bardzo fajnymi produktami w tym miesiącu. Szczegóły TU.

Tak wyglądał mój maj kosmetycznie. Podoba Wam się? Mnie bardzo. :D 
I już wzięłam się za intensywne testowanie. ;)

czwartek, 8 czerwca 2017

DENKO MAJOWE

Hej, hej :)

Jeden miesiąc się skończył, nastał drugi, czas więc na podsumowanie moich miesięcznych, majowych, kosmetycznych doświadczeń. ;)


Oto co udało mi się zużyć w maju. A jak się sprawdziło?


W maju zakończyły żywot 3 żele. Le Petit Marseillais o zapachu maku i bawełny. Duże miałam co do niego oczekiwania, ale ani pod względem zapachowym ani pielęgnacyjnym niczym specjalnym się nie wykazał. W ogóle jak dotąd nie trafiłam na nic ciekawego wśród żeli LPM.
The Body Shop o zapachu truskawki. Cała seria truskawkowa ładnie, prawdziwie pachnie, ale ten żel to jakiś odszczepieniec. Brzydki, kwaśnawy zapach. Rzadko trafiam na takie niewypały w TBS, zdarzyło mi się to do tej pory raz, przy brzoskwini.
Yves Rocher malina i mięta. Tu już żel atrakcyjnie i realistycznie pachniał; soczysta malina ze świeżą, orzeźwiającą nuta mięty. Lubię tę serię (Nature Plaisirs), często coś z niej kupuję i bez wahania polecam. 



Smarowidła do ciała. Od lewej mamy balsam do ciała Organique z masłem shea o zapachu truskawka i guawa. Przepiękny zapach, świeżo-truskawkowy, aromatyczny, realistyczny, apetyczny! :) Natomiast jeśli chodzi o konsystencję jest to twarde, zbite masło-wosk, które ciężko się rozprowadza (co prawda topnieje pod wpływem ciepła ostatecznie i robi się oleiste) i ma w sobie dziwne, ostre drobinki, które na szczęście się rozsmarowują. Po ciężkim rozprowadzeniu mamy na skórze tłustą warstwę, która bardzo wolno się wchłania. Zapach piękny, ale konsystencja, aplikacja i wchłanianie do kitu.
The Body Shop masło truskawkowe. Tu masełko ma idealną, gładką konsystencję, pięknie się wchłania i ładnie też pachnie (truskawkowa mamba), no ale... nie tak cudnie jak Organique. ;)


Yves Rocher szampon zwiększający objętość. No cóż, u mnie on objętości nie zwiększa, nie działa, włosy trochę są nawet szorstkie w trakcie mycia, ale plusem jest fajny, "zielony", świeży zapach.
Avon odżywcza maska z jagodami acai. Nic ciekawego ani pożytecznego nie robiła. Nie polecam.


W końcu po 3 miesiącach udało mi się wykończyć zimowy krem do rąk Farmona z masłem shea. Krem pełni rolę rękawiczek ;) , jest bardzo treściwy i jak posmarujemy się nim przed wyjściem na mróz to faktycznie chroni skórę i nie jest ona spierzchnięta. Wiosną używałam go tylko na noc, dlatego tak długo mi się zużywał, ale jest to naprawdę godny polecenia na zimę krem.
Kamill, klasyczny krem do rąk i paznokci. Ten krem to miłość mojego męża. ;P 
Miał on już dosyć moich wynalazków do rąk o dziwnych zapachach (kokosowych, truskawkowych, waniliowych, karmelowych, itd...) i oznajmił, że żąda zwykłego, tradycyjnego Kamila. :D
Tak więc zagościł Kamil w naszym domku na chwilę. ;) Trochę tłusty w konsystencji, o intensywnym zapachu świeżego proszku do prania, nieco chemicznym. Ja tam go nie polubiłam, służył więc wyłącznie mojemu mężowi.



Mokosh serum ujędrniające do twarzy z olejkiem z pomarańczy. Bardzo wydajne, pięknie pachnące, nastraja zimowo (pomarańcza). Skóra po nim jest w dobrej kondycji, ale jednak forma olejku nie jest odpowiednia dla mnie. Nie lubię tłustości na twarzy.
L'occitane krem do rąk o zapachu piwonii. Zapach nawet, nawet, ale działanie zerowe. Tak, wiem, to typowy kremik do torebki, na co dzień, ale pomimo wszystko, żeby po 10 minutach skóra była sucha, jakby nie zaznała kremu wcześniej? Ten krem (jak i wiele innych wersji kremików L'occitane) zupełnie sobie nie radzi z nawilżaniem i nie polecam, tym bardziej, że całkiem dużo one kosztują. Jedyna wersja, która mnie zadowala to ta niebieska z shea.

I to całe moje (skromne raczej) denko. :) Znacie te produkty? Macie takie same odczucia?

sobota, 3 czerwca 2017

MEET BEAUTY I TARGI KOSMETYCZNE - UPOMINKI I ZAKUPY

Witajcie :)

W poprzednim wpisie podzieliłam się z Wami wrażeniami z konferencji Meet Beauty. Wciąż jestem pod wrażeniem atrakcji przygotowanych przez organizatorów; wykładów i warsztatów, jak i oczywiście obecności Targów Beauty Days, gdzie można było zaopatrzyć się w mnóstwo świetnych kosmetyków w niższych cenach.
Dzisiaj czas na kolejną i zarazem ostatnią atrakcję konferencji, przysłowiową wisienkę na torcie ;), a mianowicie upominki od sponsorów.



Prezenty były spakowane w piękne, kolorowe torby zaprojektowane dla Meet Beauty przez Gosię Zimniak. Torby naprawdę rewelacyjnego projektu i godne każdej kosmetykomaniaczki. :)

źródło Meet Beauty

Były 4 wzory/kolory/kategorie - mnie dostał się zielony, wariant pielęgnacja. Oczywiście zawartość w każdej była mniej więcej taka sama, ale... to co zobaczyłam w środku przeszło moje wyobrażenia. 
Przejdźmy zatem do prezentacji zawartości. :)


Soraya sprezentowala nam produkty z serii Ideal Beauty. Wszystkie to lekkie hydro-kosmetyki: Make-Up do ciała, lekki hydro-krem do cery normalnej i mieszanej, złoty krem-esencja do cery zmęczonej i hydro-balsam do ciała o delikatnym zapachu.


Bielenda obdarowała nas czterema kosmetykami. Esencją 4 w 1 (pełni ona funkcję serum i toniku, zawsze mnie ten produkt interesował), podkład Nude Matt (już sprawdzałam i bardzo ładnie prezentuje się na skórze), baza perłowa dla poprawy kolorytu i oczyszczający żel węglowy do mycia twarzy. Wszystkie te kosmetyki miałam w planach, więc paczka niezwykle udana. :)


Tołpa sprezentowała nam żel do mycia twarzy i oczu, maskę - 2-etapowy zabieg oczyszczająco-kojący oraz saszetki z płynem micelarnym w chusteczce.


Od Pierre Rene Professional dostałyśmy paczuszkę z kosmetykami do makijażu. Jest tu podkład kryjący Skin Balance Cover, paletka z cieniami i różem oraz szminka w kolorze wina.


Prezenty od Lirene to: skarpetki regenerujące, korektor z gąbeczką Be Perfect oraz krem ultranawilżający BioNawilżenie.


Marka Palmer's obdarowała nas nowościami kokosowymi, a mianowicie balsamem, pokaźną odżywką do włosów w saszetce oraz sztyftem do ust. Dla wielbicielek kokosa rarytas!


Alma K to produkty bazujące na minerałach z Morza Martwego. Mamy tu próbkę złuszczającego mydła do ciała i ochronny krem do rąk.



Cashmere Dax Cosmetics obdarowało nad dwoma kosmetykami do konturowania. Są to Duo-Stick, bronzer i rozświetlacz w jednym oraz rozświetlacz z gąbeczką w kolorze 02 (ładny, chłodny, różowo-brązowy z drobinkami).



Annabelle Minerals - dwa sypkie cienie mineralne w kolorach Chocolate i Vanilla. Myślałam, że ot, zwykłe brązy (które rzadko noszę), a tu się okazało, że to piękny, chłodny brąz.



Z racji tego, że uczestniczyłam w warsztatach Golden Rose dostało mi się pudełko z kosmetykami. Mamy tu bazę pod szminkę (ma wzmacniać kolor i przedłużać trwałość), czerwoną pomadkę matową w płynie, a ta fajna, pomysłowa szmineczka pośrodku to długopis - fajny gadżet dla kosmetykomaniaczki. ;) W próbkach dostałyśmy żel do mycia twarzy, bazę rozświetlającą i bazę matującą. Niżej mamy kredki: brązowa kredka do konturowania, żółty korektor kamuflujący sińce i korektor na niedoskonałości. Kredki są bardzo fajne; gładko i miękko suną. Są tu też akcesoria: zestaw mini pęsetek i nakładka silikonowa do mycia pędzli.



Podobnie z marką Gosh. Podczas warsztatów (również o konturowaniu) dostałyśmy pudełka z podkładem w płynie (z pipetką), tusz do rzęs sztucznych i przedłużanych (ale może być też używany do rzęs naturalnych), zestaw do brwi, pędzel do podkładu oraz rozświetlacz w kredce.
W sumie dostałyśmy dużo produktów do konturowania (bardzo popularny temat podczas tegorocznej konferencji), ale jednak każdy jest inny. I to jest cudowne. :D



Również firma Diagnosis zadbała o nas wrzucając nam do paczuszki supplement diety Regital z witaminami i minerałami odpowiedzialnymi za pielęgnację cery, włosów i paznokci. Oprócz tego kosmetyki mama's do pielęgnacji biustu i skóry przeciw rozstępom - te kosmetyki skierowane są dla kobiet ciężarnych (tak Monia, to ten krem idzie do Ciebie ;)) oraz kolagenową maskę do twarzy ze złotem GlySkinCare. Jestem jej ogromnie ciekawa. :)


To tyle jeśli chodzi o moją zieloną torbę. Niesamowita ilość kosmetyków, prawda? :)
Ale, ale... to nie wszystko. Okazało, że jednak na tym nie koniec. Po niespełna dwóch tygodniach organizatorzy dosłali nam kolejne kosmetyki. :O



Paczka od Eveline Cosmetics. A w niej nowości: multiwitaminowy balsam do ciała o obłędnym zapachu pomarańczy, regenerujące serum-żel na dobranoc, maseczka oczyszczająco-wygładzająca z zieloną glinką i wyciągiem z zielonej herbaty, remodelująca maska antycellulitowa i odżywka utwardzająca z naturalnym aldehydem 8w1. Cuda! 


Ponadto paczka od Nivelazione Farmona, a w niej produkty do stóp: kuracja do suchych i popękanych pięt, krem do stóp w sprayu (wow! zawsze coś takiego chciałam, żeby sobie nie brudzić rąk będąc już w łóżku) i dezodorant do stóp i butów. Vianek dorzucił szampon do włosów i maseczkę z glinką czerwoną i olejem sezamowym oraz krem do rąk od Biolaven. Jest tu również mnóstwo rzeczy od Cosnature, niemieckiej marki kosmetyków naturalnych. Dostałam masło z masłem karite i tonką (cudownie, ciężko pachnące), maska regenerująca do włosów z awokado i migdałem, maskę do twarzy z rokitnikiem oraz mnóstwo próbek kremu z granatem.

Konferencji towarzyszyły Targi Kosmetyczne Beauty Days, było mnóstwo wystawców z nowościami i produktami w nieco niższych cenach, a niektórzy z nich mieli pakiety promocyjne dla blogerek. 
Firma Bandi obdarowała mnie mgiełką do ciała w olejku z UV 6. Fajny prezencik na zbliżające się lato. :)


Firma Spa Vintage Body Oil "częstowała" peelingami do ciała z olejem abisyńskim i olejem makadamia. Pachną niesamowicie!


A tutaj moje własne, osobiście poczynione zakupy na targach. Chodziłyśmy z przyjaciółkami od stoiska do stoiska. Wszędzie kusiły nowości fajnych, kosmetycznych firm. :)
Na co się skusiłam? Szary eyeliner Gosh, piękny i metaliczny. Hydrolat różany z Make Me Bio i kilka próbek kremów. Płyn Inglota do dezynfekcji pędzli i kosmetyków, krem do rąk Pop Sugar Indigo + próbki innych kremów oraz tymiankowy żel do mycia twarzy Sylveco i do tego dostałam pomadkę peelingującą do ust i próbki.
Ach, i jeszcze trochę prezentów; od Golden Rose pilnik i bibułki matujące. Próbka pudru ryżowego Ecocery i tusz do rzęs Arbonne.


Nie mogłam też pominąć stoiska koreańskiej firmy Dr.G, na którą nastawiałam się od kiedy tylko podano listę wystawców. Tu skusiłam się na maski w płachcie: A-Clear Mask dla cery problematycznej, regulującą wydzielanie sebum i niedoskonałości oraz Wrinkle Snail Mask - do cery dojrzałej z ekstraktem ze śluzu ślimaka. Do tego dostałam mnóstwo próbek kremów.



Uff, i to już koniec. Kto dotrwał do końca temu medal. ;) 
Jak widzicie zawartość torby konferencyjnej jest imponująca; organizatorzy i sponsorzy bardzo o nas zadbali. Ja do dziś jestem pod wrażeniem i oczom własnym nie dowierzam. ;) Tyle dobra do testowania! Zapowiada się dużo nowych recenzji. :) Biorę się zatem do pracy, a organizatorom i sponsorom bardzo dziękuję. :)

niedziela, 28 maja 2017

MEET BEAUTY CONFERENCE - EDYCJA III


Hej, hej :)


W zeszłym tygodniu miałam przyjemność uczestniczyć w konferencji dla blogerów i vlogerów urodowych Meet Beauty. Był to mój pierwszy raz i jestem pod ogromnym wrażeniem, dlatego chciałabym przedstawić małą relację z imprezy.


Całe wydarzenie Meet Beauty odbywało się w dniach 19-21 maja 2017 w hali Ptak Expo Warsaw w Nadarzynie i było połączone z Międzynarodowymi Targami Fryzjerskimi i Kosmetycznymi Beauty Days. Dla uczestniczek był zapewniony transport z Dworca Centralnego i Zachodniego.
Na miejscu czekała nas szybka i sprawna rejestracja, gdzie każda z nas dostała identyfikator, opaski i harmonogram imprezy.


Pomimo, że byłam tu pierwszy raz nie czułam się zagubiona dzięki moim przyjaciółkom. :) Wspólnie uczestniczyłyśmy w warsztatach, wykładach i chodziłyśmy po stoiskach przez dwa dni. Zaczęłyśmy od zdjęcia w foto budce. :D
To my :


Od lewej: Daria z bloga Miritirllo, Dorota z Coś dla duszy i ciała , ja i Marzena z Turkusoowej kosmetyczny świat

W piątek można było trafić na panele otwarte, natomiast w sobotę i niedzielę oprócz wykładów odbywały się warsztaty dla zaproszonych blogerek.
W sobotę zaczęłam od wykładu "Jak przekształcić działalność w internecie w silną markę osobistą" prowadzonego przez Ewę Grzelakowską-Kostoglu, znaną jako Red Lipstick Monster. Ewa jest przesympatyczną i ciepłą osobą, jej wykład był ciekawy i dała nam mnóstwo pożytecznych rad.


Potem miałam w harmonogramie warsztaty Golden Rose z konturowania prowadzone przez Karolinę Zientek. Karolina pokazywała konturowanie twarzy na mokro i na sucho, gdzie aplikować róż i rozświetlacz oraz różnice w produktach i technice. Każda z uczestniczek dostała też pudełeczko produktów Golden Rose. 
Po warsztatach wzięłyśmy się zwiedzanie Targów. Było ponad 250 wystawców, wiele ciekawych produktów i atrakcji na stoiskach.
Poznałyśmy też wspaniałe, pozytywne dziewczyny na stoiskach  Alicję z Arbonne i Kasię z NU. Dziewczyny zaprezentowały nam kuszące kosmetyki i jednorazowe chusteczki do zmywania lakieru z NU. 


żródło:Alicja


Na koniec dnia został nam jeszcze interesujący wykład na temat "Fotografia kosmetyków w praktyce" prowadzony przez Natalię Sławek z JestRudo.pl i rozdanie nagród Beauty dla najlepszych blogerek/vlogerek z kategorii beauty w 2017 z inicjatywy Pierre Rene.

Następnego dnia czekały na nas kolejne atrakcje. :) Zaczęłam od warsztatów Gosh "Pewność Efektu Makijażu - Selfie Look" prowadzonego przez Annę Muchę. Dostałyśmy mnóstwo cennych wskazówek i przy okazji makijażu Ania opisała produkty, które dostałyśmy w prezencie od firmy Gosh.

Po warsztatach z ogromną ciekawością przesiadłam się na wykład "Social Media ogarnij to", który poprowadził Jason Hunt (znany jako Kominek). 
A na deser został nam Panel Dyskusyjny "Od bloga do biznesu" prowadzony organizatorkę Anię Pytkowską. Prelegentkami były blogerki, którym udało się wypromować własną markę. Były to Ania Kołomycew z Anwen.pl, Hania Kępa-Szul z hania.com.pl i Ania Bulwicka z b-for-beautiful-nails.blogspot.com 



Dziewczynom się udało! Jest nadzieja. :D 

Na koniec wspólne zdjęcie i paczki z prezentami od sponsorów.

Podsumowując, impreza była rewelacyjna, dobrze zorganizowana i pełna atrakcji. Byłam zadowolona z wykładów, warsztatów, kosmetyków i udało mi się poznać nawet kilka nowych osób. :) Żałuję, że nie poznałam Was więcej i nie spotkałam się z wieloma z Was, które spotykam w blogosferze, a wiem, że byłyście. No, ale to jest do nadrobienia mam nadzieję następnym razem. ;)


MEET BEAUTY DZIĘKUJĘ ⚘