niedziela, 19 listopada 2017

TOŁPA DERMO FACE, HYDRATIV | 2-ETAPOWY ZABIEG OCZYSZCZAJĄCO-KOJĄCY


Hej, hej :)

Jest weekend - jest maseczka. :)
Staram się dbać o swoją cerę i rozpieszczać ją maseczkami, ale jednak w weekend wychodzi mi to najlepiej. Tym razem sięgnęłam po Tołpę. Przez wiele osób chwalona, mnie osobiście nic nigdy z oferty tej marki nie zachwyciło. Jak było tym razem?



Tym razem złapałam za maseczkę w saszetce z serii dermo face, hydrativ,  2-etapowy zabieg oczyszczająco-kojący. 

Maska ta jest przeznaczona do cery odwodnionej, podrażnionej, wrażliwej i szorstkiej. Jej zadaniem jest hamowanie ucieczki wody ze skóry.
Niekwestionowanym atutem tej maski na pewno jest jej naturalny skład. Nie zawiera sztucznych barwników, silikonów, oleju parafinowego, parabenów i donorów formaldehydu, a zawiera roślinne składniki aktywne, naturalny kolor i fizjologiczne ph oraz bezpieczne dla środowiska opakowanie.
Występuje w postaci dwóch połączonych saszetek, każda z nich ma po 6 ml preparatu.

Krok 1 to maska-peeling hydroenzymatyczny. Odnawia skórę, usuwając zrogowaciały naskórek. Rozjaśnia, wygładza i przygotowuje skórę na kolejny etap zabiegu zwiększając wchłanianie zawartych w nich składników aktywnych.
Zawiera stabilizowaną papainę, ekstrakt z szałwii muszkatołowej, focogel, kompleks z kiełków pszenicy, drożdży i hialuronianu sodu, kompleks naturalnych węglowodanów, masło kokum, olej jojoba, olej macadamia i glicerynę. 


Kosmetyk na konsystencję delikatnego, szklistego kremu, jest trochę budyniowaty. Nie ma w ogóle zapachu. Łatwo rozprowadza się na twarzy. Mamy go rozmasować na twarzy zwilżonymi dłońmi, zostawić na 5 minut, następnie spłukać.

Krok 2 to maska-kompres nawilżająco-odprężająca. Tworzy na skórze delikatny kompres, który silnie nawilża oraz łagodzi podrażnienia. Według producenta eliminuje ślady stresu i zmęczenia. Regeneruje mikrouszkodzenia i wspomaga odbudowę bariery ochronnej. Wygładza i uelastycznia skórę. Skóra po zabiegu ma być nawilżona i odprężona.
Zawiera kompleks kiełków pszenicy, drożdży i hialuronianu sodu, nawilżający kompleks naturalnych węglowodanów, fucogel, olej macadamia, olej jojoba i masło shea.
Maskę-kompres mamy nałożyć na grubość 2 mm i spłukać po 10 minutach.

Jak się sprawdziła? 
Maskę oceniam pozytywnie. Peeling rozjaśnił cerę, a maska-kompres z kroku 2 ją nawilżyła. Efekt jaki zauważyłam w lustrze to czysta, rozjaśniona cera, zmatowiona (czego nie było w obietnicach, ale skóra była czysta i matowa, co mnie pozytywnie zaskoczyło), zdrowo wyglądająca do czego zapewne obok oczyszczenia przyczyniło się nawilżenie. Nie spodziewałam się super efektów po tej saszetce, ale muszę przyznać, że jestem z niej zadowolona i patrzę już bardziej przychylnym okiem na produkty Tołpy. ;)

Tutaj skład obu produktów ze strony producenta:


krok 1
Aqua, Glycerin, Biosaccharide Gum-1, Propylene Glycol, Peat Extract, Garcinia Indica Seed Butter, Sodium Hyaluronate, Saccharide Isomerate, Carbomer, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Squalane, Glyceryl Stearate, Ceteareth-25, Salvia Sclarea Extract, Saccharomyces Cerevisiae Extract, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Extract, Papain/Carbomer Copolymer, Sodium Hydroxide, 1,2 -Hexanediol, Caprylyl Glycol, Algin, Disodium EDTA, Panthenol, Disodium Cocoamphodiacetate, PVP, Sodium Metabisulfite, Pantolactone, Ethylhexylglycerin, Parfum, Benzyl Alcohol, Salicylic Acid, Sorbic Acid.

krok 2
Aqua, Glycerin, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Macadamia Ternifolia Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Simondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Peat Extract, Biosaccharide Gum – 1, Ceteareth-20, Saccharide Isomerate, Sodium Hyaluronate, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Extract, Saccharomyces Cerevisiae Extract, Sodium Polyacrylate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Sodium Hydroxide, Magnesium Aluminum Silicate, Disodium EDTA, Parfum, Benzyl Alcohol, Salicylic Acid, Sorbic Acid.


Czy macie jakieś produkty Tołpy godne polecenia? 

niedziela, 12 listopada 2017

NIVELAZIONE FARMONA krem do stóp w sprayu. Hit czy kit?

Hej, hej :)

Jest! tak długo czekałam na taki wynalazek i jest! Krem do stóp w sprayu! :)
Od zawsze dręczyło mnie to, że chcąc pielęgnować swoje stopy i kremować je przed snem muszę liczyć się z tym, że zostaję z tłustymi od kremu do stóp rękami (bo nie da się na nakremowanych stopach przejść  do łazienki) albo stopy kremują się same jedna drugą, a ja mam wtedy czyste ręce na wieczór w łóżku. U mnie funkcjonuje opcja 2, ale stopy same nie nakremują się w każdym miejscu perfekcyjnie. Dlatego jak dowiedziałam się o sprayu do stóp, gdzie mogę zaaplikować stopom krem bez udziału rąk pomyślałam: to jest to. Czekałam na to długo. Dodatkowo tak się złożyło, że dostałam ten krem w prezencie, uradowana więc przystąpiłam do działania. A testowanie odbyło się na kremie do stóp w sprayu Nivelazione.



Krem ten zawiera takie składniki aktywne jak:  Hydroderm 5%, Masło Shea, Mocznik, Deoactive.
Jego zadanie to odświeżenie, błyskawiczne wygładzenie oraz długotrwałe nawilżenie skóry pozostawiając przy tym uczucie "suchych stóp". Przy regularnym stosowaniu krem powinien zlikwidować szorstkość stóp oraz odżywić je, zregenerować i przywrócić im gładkość.





Krem jest zamknięty w 100 ml, aluminiowym opakowaniu i ma formę sprayu. Końcówka to przycisk do psikania, taki sam jak w dezodorantach. Dodatkowo ma zabezpieczenie, bo jeśli chcemy użyć produktu przekręcamy końcówkę i wtedy widać otwór. Aplikacja jest bardzo wygodna, a formuła kosmetyku to delikatna pianka o ładnym, świeżym zapachu.





No i tutaj moje wielkie nadzieje związane z wygodą użytkowania kremu do stóp padły. Niestety nie da się go używać tak jak myślałam, czyli spryskać sprayem stopy i krem sam się wchłonie. Okazuję się, że spray wyrzuca piankę w jedno miejsce, a my tę piankę i tak musimy wmasować w skórę stóp, czyli wracamy do punktu wyjścia. Kosmetyk i tak pozostaje na rękach i trzeba się pofatygować do łazienki, żeby go zmyć. 
Drugi minus produktu to jego działanie. Skóra stóp po wmasowaniu preparatu i jego wchłonięciu się jest w takim samym stanie jak przed aplikacją. Nie ma uczucia nawilżenia czy wygładzenia. Co więcej, mam uczucie nieświeżych stóp. Jest na nich jakaś warstwa dająca tępe, matowe odczucie, takie jakie się ma na stopach po całym dniu. Suche i szorstkie miejsca pozostają bez zmian w takim stanie w jakim były dotychczas.

Starałam się odnaleźć jakiś plus, jakiś sens działania tego kosmetyku, ale nie mogłam. Pomijając to, że aplikacja nie sprawdza się tak jakbym chciała, nie daje komfortu użytkowania to nawet działanie kremu nie jest ani trochę satysfakcjonujące. Nie spotkałam się jeszcze z kremem do stóp, który nie dość, że nie daje oczekiwanego efektu nawilżenia to jeszcze pozostawia niemiłe uczucie nieświeżości.
Dla mnie ten kosmetyk to totalny bubel i nieporozumienie + rozczarowanie. Wiem, że jest to produkt dość popularny, więc ciekawa jestem Waszych opinii. Czy Wam przypadł do gustu czy też Was rozczarował?


środa, 8 listopada 2017

VICHY Maska oczyszczająca pory z glinką


Hej, hej :) 

Ostatnio zauważyłam częstsze przetłuszczanie się skóry u mnie, zapewne to efekt przesuszenia po lecie, jak twierdzą dermatolodzy, ale w związku z tym trzeba jakoś sobie radzić z nadmiarem sebum.
Ja działam za pomocą kosmetyków oczyszczających, dzisiaj więc wzięłam się za maseczkę, którą dostałam ostatnio w pudełku Be Glossy, a mianowicie Maskę z glinki oczyszczającą pory Vichy.




Maska ta w istocie zawiera dwie glinki mineralne - kaolinową i bentonitową. Po zastosowaniu skóra ma natychmiast być oczyszczona i miękka w dotyku, a po miesiącu stosowania pory mają być zredukowane i skóra odzyskuje równowagę. 

Skład:

Aqua / Water - Kaolin - Argilla / Magnesium Aluminum Silicate - Propanediol - Glycerin - Caprylic/Capric Triglyceride - Ci 77891 / Titanium Dioxide - Cetearyl Alcohol - Zea Mays Starch / Corn Starch - Ci 77491, Ci 77492, Ci 77499 / Iron Oxides - Allantoin - Ceteareth-20 - Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder - Lecithin - Phenoxyethanol - Tocopherol - Caprylyl Glycol - Xanthan Gum - Parfum / Fragrance.



Maseczka jest umieszczona w podwójnej saszetce. W każdej z saszetek jest duża jej ilość (6 ml) starczy więc na więcej niż 1 raz, tym bardziej, że producent zaleca nałożyć cienką warstwę. Maseczka ma konsystencję śmietanki. Nakłada się ją na 3-5 minut i zmywa.  Krótki czas działania sugeruje, że może to być mocny preparat. Zapach jest mocny i nieprzyjemny, przywodzi na myśl ziołową, męską wodę kolońską. 


Po nałożeniu zaczyna chłodzić. Przetrzymałam ją niechcący o kilka minut i zaczęła piec, tak więc trzeba trzymać się czasu podanego na opakowaniu. Po zmyciu muszę stwierdzić, że efekt jest super! Cera jest odświeżona, oczyszczona, rozjaśniona. Pod palcami czuję miękką, gładką i suchą skórę. Co ważne, czuję, że jest lekka, bez nadmiaru sebum.

*

Moje wrażenia są pozytywne, bo zostawia efekt czystej i świeżej skóry, ale trzeba mieć na uwadze to, że ta maska jest mocna i nie można przesadzać z czasem trzymania. Do minusów zaliczyłabym jej śmierdziuszkowaty, mocny zapach.
Po tak pozytywnym doświadczeniu z tą maską jestem bardzo ciekawa jej pozostałych wersji, a są to mineralna nawilżająca i peelingująca rozświetlająca.

Miałyście może tę lub pozostałe wersje? 



piątek, 3 listopada 2017

NOWOŚĆ PAŹDZIERNIKOWE



Hej, hej :)

Witam Was w ten deszczowy, jesienny dzień i zapraszam na październikowe nowości. Wbrew posępnej aurze pogodowej, nacieszmy oczy czymś przyjemnym. ;) 


Niewiele tego, ale też niewiele mi ostatnio trzeba (w obliczu moich zapasów). Przejdźmy zatem do sklepów, gdzie co miesiąc zaglądam.


THE BODY SHOP. To jeden z moich ulubionych sklepów i często tu zaglądam. Mam tutaj swoje stałe pozycje i jak tylko mi się kończą to sprawdzam czy nie ma ich w promocji. Akurat była promocja na moje ulubione masło rumiankowe do demakijażu i olejek z drzewka herbacianego na problemy skórne. Przy okazji skusiłam się (pierwszy raz tutaj) na kulki do kąpieli - grapefruitową robiącą pianę i mango z olejkiem zmiękczającym skórę. Rzadko korzystam z wanny, jestem bardziej prysznicowa, ale idzie zima i na pewno będę miała potrzebę, żeby się wygrzać. ;)


Kolejna moja comiesięczna wizyta (ale tylko jeśli ulotka z prezentem mnie zachęci ;P) to YVES ROCHERJeżeli w prezencie do zakupu dawany jest kosmetyk (a nie akcesoria) to zaszczycam sklep wizytą. ;D Tym razem upominkiem był balsam z serii Plaisirs Nature, którą lubię, wybrałam więc sobie balsam o zapachu lawendy i jeżyny, a do niego dokupiłam taki sam żel pod prysznic.



Kolejnym sklepem, gdzie łatwo mnie skusić jest BATH & BODY WORKS
Ciekawym i różnorodnym zapachom nie potrafię się oprzeć. ;) Akurat  była promocja na produkty, które chciałam zawsze wypróbować, a mianowicie słynne mydła - tu wybrałam mydło o zapachu Mango z olejkiem kokosowym oraz mgiełkę Bali Blue Surf, która latem bardzo mi się podobała, a trafiłam na -50%, więc nawet się nie zastanawiałam. :)



Ostatni zakup to prozaiczny i mało ciekawy płyn do higieny intymnej z kwasem laktobionowym Ziaja, ale takie kosmetyki również są potrzebne. ;)



I jeszcze kilka kosmetyków z pudełka BeGlossy. Szczegóły TU.

Malutko w tym miesiącu, ale tak jak wspomniałam więcej mi teraz nie trzeba i raz na jakiś czas przynajmniej staram się wykazywać rozsądkiem zakupowym. :D
Czy któryś z tych kosmetyków mieliście? A może coś Wam szczególnie wpadło w oko?

wtorek, 31 października 2017

MARION CHUSTECZKI ODŚWIEŻAJĄCE


Hej, hej :)

Czy używacie chusteczek odświeżających do rąk? Ja używam, najczęściej latem, kiedy potrzeba odświeżenia zdarza się częściej, ale myślę, że w dzisiejszych czasach, kiedy liczba gadżetów kosmetycznych rośnie, mokre chusteczki są już bardzo popularne i wpisują się w codzienne potrzeby. Jak wspomniałam  latem są używane przeze mnie najczęściej, ale i przez resztę roku przecież przydają się do odświeżenia czy oczyszczenia rąk, a nie zawsze mamy dostęp do bieżącej wody i mydła. W takiej sytuacji zestaw higieniczny w torebce jest jak znalazł. 
Do tej pory nie widziałam większej różnicy między chusteczkami i kupowałam pierwsze lepsze. Ważne było dla mnie, żeby były funkcjonalne. Do czasu kiedy zetknęłam się z bogatą ofertą marki Marion w tej materii i okazało się, że chusteczki mogą też mieć różne i ciekawe zapachy. 



Chusteczki zostały nasączone specjalną formułą zawierającą aloes i witaminę E, skutecznie oczyszczają i nawilżają skórę, nadają miękkość, gładkość i elastyczność.  Co ważne, nie zawierają alkoholu. Są obficie nasączone i bardzo komfortowe w użyciu. W opakowaniu mamy 15 sztuk. Miałam okazję mieć do czynienia z wszystkimi wariantami zapachowymi tych chusteczek i muszę przyznać, że zapachy mają rewelacyjne! Nie spotkałam się jeszcze z takimi realnymi i ślicznymi zapachami w chusteczkach!
Zaprezentuję zatem poszczególne wersje zapachowe:


Chusteczki odświeżające Flower Garden




Ta wersja pachnie słodkimi kwiatami. Zapach w sam raz na chłodniejszą porę roku. :)


Chusteczki odświeżające Fruits




Ta wersja pachnie owocowo. Ja wyczuwam tu bardziej brzoskwinię niż pokazaną na obrazku pomarańczę. ;) Zapach jest przecudny, soczysty i gasi pragnienie po samym tylko powąchaniu. ;) Mój ulubiony.


Chusteczki odświeżające Green Tea



Ta wersja pachnie zieloną herbatą. Zapach jest bardzo świeży i przywodzi na myśl realny zapach zielonych roślin w ogrodzie.


Chusteczki odświeżające Sea Breeze



Ten zapach to kwintesencja lata. Czuć tu dosłownie morską bryzę, świeże powietrze z kryształkami soli. 


Chusteczki antybakteryjne



W ofercie są też chusteczki antybakteryjne. Dokładnie oczyszczają, eliminują bakterie, odświeżają i nawilżają. Nasączone są łagodną, szybko wchłaniającą się formułą, która nie pozostawia lepkości na skórze. Mają ładny, świeży, orzeźwiający zapach. Opakowanie mieści 10 sztuk.


Chusteczki nawilżane szkolne



Są też chusteczki dedykowane dzieciom! :)
Oczyszczające chusteczki mają też działanie antybakteryjne zostały opracowane specjalnie dla dzieci, żeby pomóc im w utrzymaniu codziennej higieny i w sytuacjach awaryjnych, kiedy trzeba usunąć plamy z pisaków, farb czy klej z rączek. Dzięki zastosowaniu substancji CPC (Cetylpyridinium chloride) chusteczki dają długotrwały efekt bakteriobójczy, nie wywołując podrażnień skóry. W opakowaniu jest 10 sztuk, a zapach mają ... gumy balonowej! :)

Bardzo miło wspominam testowanie chusteczek, głównie ze względu na niesamowite i niespotykane  walory zapachowe jak i działanie, ponieważ chusteczki dobrze oczyszczają, odświeżają, są bardzo obficie nasączone, a substancja zawarta w nich szybko się wchłania i możemy komfortowo funkcjonować dalej. Szczerze polecam! :)

niedziela, 29 października 2017

MARION, PIELĘGNACJA Z SERIĄ DETOX

Hej, hej :)

Dzisiaj przychodzę do Was z kosmetykami, które testowałam przez ostatni miesiąc. Są to nowości od marki Marion, z serii Detox. W skład tej linii wchodzą preparaty, które mają za zadanie dokładne i precyzyjne oczyszczanie skóry twarzy. Posiadają nowatorskie i nieinwazyjne receptury z aktywnym węglem, który wykazuje intensywne i dogłębne działanie detoksykujące. Jakie są moje wrażenia?



Żel Micelarny z aktywnym węglem i pędami bambusa



Żel jest dedykowany do każdego rodzaju skóry. Usuwa pozostałości makijażu i wszelkie zanieczyszczenia z powierzchni skóry, nie powodując podrażnień. Innowacyjna formuła zawiera aktywny węgiel zamknięty w mikrokapsułkach, który uwalnia się podczas aplikacji absorbując toksyny i zanieczyszczenia. Pędy bambusa silnie nawilżają i przywracają skórze promienny wygląd. 



Kosmetyk ma postać żelu z zatopionymi mikrokapsułkami węgla w środku. 
Stosowanie tego kosmetyku na co dzień jest bardzo przyjemne, ponieważ jest on bardzo delikatny, a pozostawia skórę dobrze oczyszczoną, mięciutką, nawilżoną i co najważniejsze - bez uczucia ściągnięcia. Byłam tym ogromnie zaskoczona, ponieważ rzadko to się zdarza przy kosmetykach pełniących rolę oczyszczająca. Może nie poradzi sobie z mocnym, wielowarstwowym makijażem, ale ja i tak stosuję demakijaż dwuetapowy i najpierw nakładam olej do demakijażu, potem resztki zmywam żelem.


Skład:



Peeling do twarzy z aktywnym węglem bambusowym


Jest to drobnoziarnisty peeling, który delikatnie złuszcza martwy naskórek. Zawiera aktywny węgiel bambusowy, który absorbuje toksyny i zanieczyszczenia. Posiada też bogatą w mikroelementy białą glinkę kaolin, która ściąga, odżywia i regeneruje. 


Kosmetyk ma postać szarego kremu, w którym zatopione są małe drobinki. W istocie drobinki są malutkie i delikatne, a krem sprawia wrażenie tłustego. Po zmyciu skóra jest nawilżona, nie ma poczucia ściągnięcia i ogólnie działanie peelingu jest bardzo delikatne. Dobry, oczyszczający peeling dla cer wrażliwych i delikatnych.


Skład:



Przejdźmy teraz do masek, które dostałam w saszetkach.



Plaster na nos z aktywnym węglem bambusowym


Zawiera aktywny węgiel z bambusa, który przyciąga zanieczyszczenia jak magnes, pozostawiając pory czyste i zwężone. Zawiera też oczar wirginijski, który działa odświeżająco i przeciwzapalnie oraz zapobiega powstawaniu zaskórników. 
Plaster nakładamy na zwilżoną skórę nosa i trzymamy 10-15 minut. Ja akurat nie mam problemu z zaskórnikami i jak się przyjrzę to może znajdę gdzieś 1-2, więc nie jestem w stanie ocenić i docenić działania plastra, ale muszę przyznać, że po zdjęciu plastra skóra nosa była rozjaśniona i biła od niej czystość! ;)

Czarna Maska Peel - Off z aktywnym węglem



Zawiera aktywny węgiel, który absorbuje toksyny i oczyszcza zablokowane. Usuwa martwe komórki naskórka i zapobiega powstawaniu zaskórników. Natomiast wyciąg z lukrecji gładkiej reguluje proces wydzielania sebum, łagodzi stany zapalne skóry i oczyszcza ją z zanieczyszczeń. 



Maska ma konsytencję klejowatą, jest lepka i błyszcząca jak farba lateksowa. Po nałożeniu warstwa zasycha i mamy ją zdjąć po 20-45 minutach (bardzo długi czas, aż się zdziwiłam). Postanowiłam intuicyjnie zdjąć ją po 20 minutach. Na szczęście. Zdejmowanie jej było bardzo bolesnym doświadczeniem. Myślałam, że skórę zedrę, a jak już w końcu się uporałam, skóra była lekko zaczerwieniona. Maska okazała się być bardzo mocna. Fakt, skóra była bardzo oczyszczona, bo wyrwało z porów wszystko, ale też podrażniła, więc nie dla mnie takie przygody. ;) 
Skład:



Maska Oczyszczająca z aktywnym węglem bambusowym



Ta maska błyskawicznie przywraca świeżość i witalność skóry. Zawiera aktywny węgiel bambusowy i azjatycką białą peonię, która działa kojąco i wyciszająco. Maseczka ma konsystencję kremową, podobna jest do szarej maseczki z glinki, ładnie pachnie i jest to typ maseczki zmywalnej. Ta na szczęście nie zrobiła mi krzywdy, a po zmyciu skóra była w dobrym stanie, oczyszczona i odświeżona.
Skład:




Podsumowując, kosmetyki z serii Detox dobrze radzą sobie z oczyszczaniem skóry wykazując jednocześnie delikatne działanie (poza maseczką peel-off, która jest mocna, ale też przeznaczona do cery tłustej). Zaskoczona byłam tym, że po kosmetykach oczyszczających mam nieściągniętą i nawilżoną skórę. To bardzo duży plus i myślę, że na żel do mycia twarzy i maseczkę oczyszczającą jeszcze nie raz się skuszę. Peeling jest dla mnie za delikatny, ale zdecydowanie jest świetnym rozwiązaniem dla cer bardziej delikatnych i wrażliwych, które też przecież potrzebują oczyszczania. Moje wrażenia po przetestowaniu tej serii są pozytywne i z ciekawością przyjrzę się pozostałym produktom z tej linii.
A Wy? Znacie kosmetyki z tej serii?




sobota, 21 października 2017

BEGLOSSY PAŹDZIERNIK


Hej, hej :)

Witam Was ze świeżutkim pudełeczkiem BeGlossy. :) 
Obecna edycja nazywa się  Just Relax, a kosmetyki znajdujące się wewnątrz mają nam pomóc zadbać o siebie w domowym SPA.
Przejdźmy zatem do zawartości i sprawdźmy czy jest przy czym się relaksować. ;)



Pierwszym produktem, ujawnionym przed dystrybucją pudełka i całkiem trafnie wpisującym się w temat tej edycji jest świeca do masażu z masła shea BOTAME WELLNESS. Dostępne były 4 wersje : limetka, bergamotka, grapefruit i drzewko herbaciane. Mnie dostała się wersja z olejkiem z drzewka herbacianego. Olejek ten wykazuje działanie antybakteryjne, przeciwwirusowe i przeciwgrzybicze. Posiada również działanie uspokajające i jest polecany w stanach silnego zdenerwowania. Nie jestem zadowolona z tej wersji zapachowej. Zdecydowanie wolę limetkę, bergamotkę czy grapefruita, które jednak pachną owocowo, a drzewko herbaciane to jak mięta czy eukaliptus zapachy, które akceptuję tylko w preparatach leczniczych, nigdy w kosmetykach do pielęgnacji ciała czy też świecach, gdzie szukam przyjemnych doznań zapachowych. Bardzo byłam ciekawa tego kosmetyku - świecy, bo nigdy z czymś takim nie miałam do czynienia, no ale nie trafili z zapachem.  :(
Produkt pełnowymiarowy. 9,90, 50 ml.



Drugi ujawniony produkt to Głęboko Oczyszczający Szampon Micelarny NIVEA. Szampon ten ma skutecznie oczyszczać włosy i nadawać im lekkości. Oprócz tego ma odświeżać włosy i skórę głowy na długo i chroni naturalne pH skóry głowy. Przeznaczony do włosów przetłuszczających się. Nie zawiera silikonów, parabenów i barwników.
Znowu szampon. Nie przesadzę jak napiszę, że w każdym pudełku jest kosmetyków do włosów. Za Niveą też nieszczególnie przepadam. Trochę też obawiam się szamponu oczyszczającego, bo doświadczenia mam złe z takimi szamponami, no ale ;) - wypróbuję i na pewno nie omieszkam podzielić się spostrzeżeniami.
Produkt pełnowymiarowy. 17,99 zł (400 ml).



Kolejnym produktem jest peeling do dłoni Vianek na bazie soli himalajskiej i pumeksu. Jest bogaty w oleje (sojowy i z wiesiołka), wosk pszczeli, masło avocado i witaminę E, dzięki którym nawilża i odżywia skórę. Zawiera również kwas salicylowy, który rozjaśnia plamy i przebarwienia.
Ja wiem...? Czy peeling do dłoni to potrzebny kosmetyk? Miałam kilka razy i leżał nieużywany.
Z mojego doświadczenia wynika, że jest to kosmetyk zbyteczny. A Wy jak uważacie?
Produkt pełnowymiarowy. 17,99 zł (75 ml).


Olej ze Słodkich Migdałów + olejek z Magnolii BIOOLEO. Olej ten składa się z nienasyconych kwasów tłuszczowych, tokoferolu, skwalenu i fitosteroli. Ma dobre właściwości nawilżające i wygładzające. Jest dobry dla skóry suchej, wrażliwej, nawet dla skóry małych dzieci. Może być też stosowany do oczyszczania skóry i do wzmacniania paznokci. Olejek eteryczny z magnolii ma właściwości nawilżające i odmładzające, regenerujące i ujędrniające, dlatego nadaje się do skóry dojrzałej. Trochę się obawiam, bo mam skórę przetłuszczającą się, ale spróbuję.
Produkt pełnowymiarowy. 64 zł (30 ml).


Maska oczyszczająca pory VICHY z dwiema glinkami mineralnymi - kaolinową i bentonitową. Oczyszcza cerę i redukuje pory. Jest to maska w saszetce, więc na długo nie starczy, ale z chęcią przetestuję. Dostępne były jeszcze 2 wersje: nawilżająca i rozjaśniająca.
Produkt pełnowymiarowy. 10,90 zł.


Ostatni kosmetyk to woda micelarna Uriage. Marka ta jest obecna w każdym pudełku od niemalże  roku . ;D Tym razem również w miniaturze. Kosmetyk ten skutecznie usuwa makijaż (ponoć wodoodporny też), nawilża, koi i łagodzi. Zawiera ekstrakt  z regenerującej brzoskwini. Na pewno się przyda. ;)



Jak Wam się podoba zawartość aktualnego pudełka? Mnie nie zachwyca, ale nie wiem, może ja jestem wyjątkowo marudna? ;D

niedziela, 15 października 2017

MAKE ME BIO WODA RÓŻANA 🌹

Witajcie :) 

Wodę różaną odkryłam niedawno. Tonizowanie skóry twarzy zawsze było obowiązkowym krokiem w mojej pielęgnacji, ale używałam do tego toniku. Dużo słyszałam o hydrolatach, przymierzałam się do nich dosyć długo, aż w kocu nadarzyła się okazja na targach kosmetycznych i hydrolat zakupiłam. A ponieważ wyjątkowo zaznaczył się on w mojej pielęgnacji, postanowiłam poświęcić mu wpis.



Woda Różana Make Me Bio jest w 100 % naturalna. Nie zawiera parabenów, siarczanów ani konserwantów. To czysty hydrolat z Róży Damasceńskiej. Wykazuje właściwości tonizujące, ze względu na które ją właśnie kupiłam oraz odświeżające i odżywcze, zwłaszcza dla cery zmęczonej i dojrzałej. Codziennie stosowana ma dbać o nawilżenie i elastyczność skóry oraz przywracać skórze naturalny blask. Nie wysusza skóry, dzięki czemu można ją stosować w razie problemów skórnych, o czym ja również miałam okazję się przekonać.


Woda jest dostępna w 100 ml poręcznej, plastikowej buteleczce z atomizerem. Atomizer daje nam delikatną mgiełkę. Jest to bardzo komfortowe, bo nie musimy dodatkowo używać wacików.
Zapach jest mocno różany i momentami miałam go dość, ale po czasie przyzwyczaiłam się. Jest on odczuwalny przede wszystkim podczas aplikacji kosmetyku. Skóra po wchłonięciu się kosmetyku jest niesamowicie miękka, gładka i nawilżona.
Woda pomaga również w sytuacjach, kiedy skóra jest podrażniona lub zaczerwieniona. Działa w takich sytuacjach kojąco i skóra szybko dochodzi do siebie.


Hydrolat ten ma też dodatkowe zastosowanie. Można go stosować na włosy, co niedawno odkryłam ;) i faktycznie stają się one bardziej elastyczne i miękkie. 
Może być również stosowany do rozrabiania glinki na maseczkę. 
Generalnie kosmetyk ten ma tyle pozytywów, że nie da się obok niego przejść obojętnie. :)
Wszystko to sprawiło, że stał się jednym z ważnych i stałych elementów mojej pielęgnacji. Wiem, że kupię kolejny i na tyle wzbudził moje zaufanie, że mam ochotę również wypróbować inne produkty Make Me Bio. 

Znacie ten kosmetyk lub inne produkty Make me Bio? A może polecacie coś szczególnie?

sobota, 7 października 2017

NOWOŚCI WRZEŚNIOWE


Hej, hej :)

Nadszedł wrzesień, a z nim nowe kosmetyki. Wrzesień minął, czas więc podsumować co ze sobą przyniósł.  Zapraszam na prezentację wrześniowych nowości. :)
Jakie sklepy odwiedziłam?


YVES ROCHER. Tradycyjnie odwiedzam sklep co jakiś czas, jeśli prezent z ulotki mi się podoba. ;P Tym razem YR w prezencie dawało balsam do ciała z perfumowanej linii Quelques Notes d'Amour. Zaopatrzyłam się również w mój ulubiony dwufazowy płyn do makijażu z bławatkiem i nie mogłam się nie skusić na nowoście zapachowe kremiki do rąk. Wzięłam wanilię, mango i oliwkę. Pachną naprawdę fajnie.


DOUGLAS. Tutaj skorzystałam z 50% zniżki i skusiłam się na Guerlain Mascara Cils d'enfer. To tusz pogrubiający, bardzo jestem ciekawa efektu. Do tego dostałam próbkę nowego zapachu Chanel Gabrielle, ale od razu powiem, że nie podpasował mi. ;)


SUPERPHARM. A w nim promocja -50% na wybrane kosmetyki do makijażu. Skusiłam się więc na wychwalany w blogosferze tusz Bourjois Volume Reveal. Zobaczymy co to za cudo. ;)


Przyszła do mnie paczka z kosmetykami Marion. Cudnie zapakowana. Żółty słodziaczek. :)


A w niej chusteczki odświeżające o różnych zapachach, chusteczki antybakteryjne i szkolne dla dzieci. Oprócz tego kosmetyki z serii Detox z aktywnym węglem bambusowym: żel micelarny, peeling do twarzy, plaster na nos, maska oczyszczająca i czarna maska peel-off.


I jak co miesiąc pudełeczko BeGlossy. Szczegóły zawartości TUTAJ.


To wszystkie moje wrześniowe nabytki. Czy coś szczególnie wpadło Wam w oko? :)