poniedziałek, 11 grudnia 2017

URODZINOWE ROZDANIE! :)


Hej, hej :)

Przychodzę dzisiaj do Was z rozdaniem. :) 
Miałam zrobić to rozdanie na urodziny bloga w sierpniu, ale nowa praca i obowiązki pochłonęły mnie tak bardzo, że nie wyrobiłam się niestety, więc przesunęłam to rozdanie na MOJE urodziny. :D Zatem z okazji podwójnych urodzin przygotowałam dla Was prezent w postaci 15 kosmetyków i akcesoriów umilających czas każdej kosmetykomaniaczce.


Poniżej lista kosmetyków i regulamin rozdania. :)



1. Aussie - suchy szampon do włosów.
2. Avon - dwufazowy balsam do ciała o zapachu wanilii i rozgrzewających przypraw.
3. Avon - peeling do ciała o zapachu czekolady.




4. Cosnature - naturalne masło odżywcze do ciała z masłem shea i tonką.
5. Himalaya Herbals - odżywczy krem do twarzy i ciała z aloesem i wiśnią.
6. Springfield Woman - woda toaletowa w roletce. Nuty zapachowe tu: https://www.fragrantica.pl/perfumy/Springfield/SPF-Woman-7902.html
7. Yves Rocher - peeling orientalny do ciała z glinką marokańską.
8. Oriflame, Tender Care - wielofunkcyjny balsam ochronny z olejkiem cynamonowym.





9.  Golden Rose - egg brush do czyszczenia pędzli i gąbeczek.
10. Balea - podwójna maseczka do cery suchej.
11. Efektima, Mineral Spa - peeling + maska + krem myjący do twarzy.




12. Gosh - pędzel do podkładu Foundation 011.



13. Rituals - świeczka o przepięknym, orientalnym zapachu.
14. Yankee Candle - wosk o zapachu Forbidden Apple.
15. Botame Wellness - świeca do masażu z masłem shea o zapachu Tea Tree.

To wszystko poleci do osoby, która spełni warunki rozdania i zostanie wylosowana przez Sierotka. ;)




REGULAMIN ROZDANIA

Organizatorem i fundatorem nagród jestem ja, autorka bloga Cosmesfera.
Rozdanie trwa od 11.12.2017 do 27.12.2017 do godz. 23.59
Aby wziąć udział w rozdaniu należy:
1.     Być publicznym obserwatorem bloga.
Dla chętnych, chcących zwiększyć swoją szansę na wygraną dodatkowe punkty są za:
2.    Dodanie banera z informacją o rozdaniu na swoim blogu.
3.    Dodanie mojego bloga do blogrolla.
4.    Obserwację konta na FB. https://www.facebook.com/cosmesfera/
5.    Obserwację na Instagramie.  https://www.instagram.com/cosmesfera/
6.    Ogłoszenie wyników zamieszczę na blogu w ciągu 3 dni od zamknięcia rozdania.
7.    Napiszę do zwycięzcy na mail podany w zgłoszeniu.
8.    W przypadku gdy nie dostanę danych wysyłkowych od zwycięzcy w ciągu 3 dni wyłonię kolejnego zwycięzcę.
9.    Nagroda zostanie wysłana przeze mnie tylko na terenie Polski.
10.  Osoby, które cofną swoje polubienia nie będą brane pod uwagę w przyszłych rozdaniach.
11.  Zastrzegam sobie prawo do ewentualnych zmian w regulaminie.

12.   Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 roku Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami).

Zgłoszenia zostawiajcie w komentarzach. :) 

Wzór zgłoszenia:
Obserwuję bloga jako:
Dodaję baner: tak/nie link:
Dodaję do blogrolla: tak/nie link:
Obserwuję na FB: tak/nie link
Obserwuję na IG jako:
Mój mail: 

Udanej zabawy! :)


sobota, 9 grudnia 2017

DENKO LISTOPADOWE


Hej, hej 

Witam na comiesięcznym podsumowaniu kosmetycznym, dzisiaj podsumowanie listopada. Zobaczcie co zużyłam i z jakim skutkiem. ;)



Nie jest tego tak dużo, prawda? Ale ponad połowa godna polecenia. :) Jesteście ciekawi które?




Alma K.  Ochronny i nawilżający krem do rąk z minerałami z Morza Martwego. Nawet dobrze się sprawował i dawał uczucie nawilżenia, ale zapach mi nie odpowiadał, nieco mdlący. Ogólnie rzecz biorąc nie zachwycił.

Aube, ProCollagen + Synthesis, rewitalizujące serum pod oczy. Konsystencja delikatnego kremu. Bardzo wydajny, używałam go długo, ale nic wyjątkowego nie zdziałał. Nic złego również. Ot, zwyklak.

Long4Lashes. Serum przyspieszające wzrost rzęs. Faktycznie zadziałało i to bardzo szybko. Miałam baaardzo długie rzęsy. Szkoda tylko, że efekt nie pozostał na zawsze. ;) Po odstawieniu serum rzęsy zaczynają wypadać i są krótkie. Nie wiem, może jeszcze wrócę do niego jak będę miała potrzebę.

Loreal, Volume Million Lashes Excess Mascara. Mascary Loreala bardzo lubię. Nigdy się na nich nie zawiodłam. A z całej serii VML najbardziej lubię złoto-czerwoną Excess (albo jeszcze lepiej z Noir). Daje najlepszy efekt "sztucznych rzęs". Gorąco polecam!



Sessio Professional. Szampon nawilżający do wszystkich rodzajów włosów. Szampon o perłowym kolorze i zapachu wanilii. Był całkiem ok, bo podczas mycia nie plątał włosów, nie wysuszał i obchodził się z nimi delikatnie, a ja podczas suszenia nie miałam problemów z rozczesaniem.

John Frieda, Sheer Blonde. Maska intensywnie regenerująca do włosów blond. Rewelacyjna! Włosy są gładkie, miękkie, ładnie się układają i zdrowo wyglądają. Ten produkt zmienił wiele w życiu moich włosów. ;)


I na koniec koniec kosmetyki różane. 

L'Occitane, żel pod prysznic, Roses et Reines en Rouge. Zwykły żel o nieciekawym jak na różę, trochę sztucznym zapachu. Naprawdę miałam już do czynienia z lepszymi zapachami różanymi.
Na dodatek po pierwszym użyciu odłamała się klapka zamykająca buteleczkę. :D

L'Occitane, balsam do ciała. Lekki, dobrze wchłaniający się balsam. Podobnie jak żel nic specjalnego jakościowo ani zapachowo.

Makie Me Bio, woda różana. Była bardzo wydajna i dobrze mi służyła do tonizowania twarzy. Jedyny minus to zapach, który był dosyć intensywny podczas aplikacji. Bardzo dobry kosmetyk godny polecenia, o którym już pisałam TU i na pewno jeszcze nie raz go sobie zakupię.

Znacie te kosmetyki? Czy macie takie same opinie na ich temat? 




niedziela, 3 grudnia 2017

NOWOŚCI LISTOPADOWE


He, hej :)

Witam z listopadowym haulem zakupowym. 
Jak na okres przedświąteczny obfitujący w wiele okazji i promocji przystało mocno poszalałam. ;) No ale tak to jest w sezonie promocyjnym, nie ma co się długo zamartwiać, trzeba się cieszyć z zakupów. ;D





Zacznę od najwspanialszego według mnie nabytku, który planowałam cały rok ;), a mianowicie kalendarza adwentowego. Długo się zastanawiałam nad tym jaki kalendarz wybrać. Chciałam, żeby to były jakieś fajne i porządne kosmetyki, a jednocześnie takie, których nigdy nie używałam i mogłabym w ten sposób po kawałeczku poznać. Zawartość większości interesujących mnie kalendarzy była mi w znacznym stopniu znana, więc nie opłacał mi się ich zakup. Aż tu nagle wpadł mi w oko kalendarz Rituals. Kosmetyki, które cieszyły się ogólnym uznaniem, byłam nimi zainteresowana i robiłam podchody obwąchując je w Sephorze, ale jakoś finalnie nie wpadły w moje łapki. A jak stwierdziłam, że ten kalendarz to najlepszy wybór dla mnie to wszystkie egzemplarze zostały wyprzedane. No trudno. Jednak któregoś dnia, kiedy nastąpił czas promocji w Sephorze stwierdziłam, że wejdę na stronę i sprawdzę. Jakie było moje zaskoczenie jak zobaczyłam, że braki magazynowe zostały uzupełnione. :)) Zamówiłam sobie zatem kalendarz adwentowy Rituals ze zniżką. 




Kolejne zaskoczenie dopadło mnie jak przyszedł, bo okazało się, że pudło było wielkości małej lodówki. ;D Kalendarz jest bardzo duży i pięknie wykonany. On i jego zawartość, którą sukcesywnie poznaję raduje moje oczy. Tyle tam cudeniek, że w sumie wystarczyłby ten kalendarz za całomiesięczne zakupy. 
No, ale zakupów jest więcej, zapraszam zatem na przegląd.




W Sephorze zamówiłam sobie również długo planowany pędzel do różu Zoeva 127 Luxe Sheer Cheek. Pędzel polecany przez makijażystki, więc zdając się na zdanie profesjonalistów postanowiłam go przetestować. Pędzel ma ścięty kształt, więc jest idealnie dopasowany do linii policzków i łatwo się go używa. Włosie według opisu jest naturalne i syntetyczne. Zaczęłam już używać, jest miękkie i miłe, róż nakłada się dobrze i można stopniować intensywność. Już przy delikatnym muśnięciu różu efekt na policzkach jest dobrze widoczny, więc trzeba mieć to na uwadze.




W Douglasie na promocjach skusiłam się na wydłużająco-podkręcający tusz marki 
Mac - In Extreme Dimension 3D lash. Tusz ten też miałam w planach po zachwalających opiniach blogerek, więc jak trafiła się wyprzedaż to bez zastanowienia wrzuciłam go do koszyczka.




Kolejną rzeczą, na którą skusiłam się na Douglasowym promocjach jest moja ulubiona woda perfumowana Sky Di Gioia Armaniego. Uwielbiam ten dziewczęcy zapach z piwonią i liczi w nutach zapachowych, więc jak tylko zorientowałam się, że jego cena została obniżona wiedziałam, że muszę go kupić. ;)



Kolejna wizyta w Bath & Body Works. Tutaj skusiłam się na dwa mydła, gdyż jedno było za 1 grosz. Wybrałam zimowo i drzewem pachnące Sparkling Alpine Woods oraz jesienne Autumn Spice & Clementine mające w składzie mandarynkę, persymonę i szałwię. Mandarynki tam za bardzo nie czuję, w moim odczuciu mydło pachnie jesiennym deszczem. ;)



Wybrałam się również na zakupy do drogerii Kontigo. Tu skusiłam się na maski. Jako, że 3 maska była gratis postanowiłam wybrać sobie 3 pasujące do mojej cery i do kasy dotarłam z 2 maskami A'Pieu - truskawkową rozjaśniającą i kawową ujędrniającą oraz Holika Holika rozjaśniającą z cytryny.




W Kontigo była też promocja na słynne żele aloesowe. Kupiłam więc taki żel aloesowy pod prysznic Holika Holika.




W Kontigo skusiłam się również na nowe kolory lakierów hybrydowych Neonail. Jest to beżowo-kakaowy Warming Memories oraz czerwony Sexy Red.




W Rossmanie wzięłam udział w popularnej promocji 1+1.
No, tam gdzie promocje na zapachy - tam i ja! ;) Kupiłam Moschino I love love i jeden zapach męski dla męża.




Zrobiłam również zakupy w Oriflame. Skusiłam się na moje ulubione miodki Tender Care, akurat były 4 w zestawie promocyjnym - klasyczny, porzeczkowy, żurawinowy i jagodowy. Bardzo lubię ich działanie na usta. 




Skusiłam się również na wodę Miss Giordani. Kiedyś bardzo mi podszedł ten zapach (mango, cytrusy i neroli) z próbki i czekałam na promocję. ;)



Kolejne nabytki to prezenty od przyjaciółek (też blogerek :D). Miałyśmy okazję w tym miesiącu spotkać się, więc wpadło co nieco do torebek. ;)
Od Bogusi z Bogusia bloguje  dostałam zapewne wszystkim już znane Be Delicious z DKNY. Lubię ten zapach latem.





Od Cat and Cosmetics wpadła mi do kosmetyczki Miracle Pencil od Golden Rose. Jest to rozjaśniająca kredka do konturowania ust i oczu. Używam jej do obrysowywania ust. Co za cudo! Usta ładnie się odcinają, są jakby wycięte równiutko. Bardzo się cieszę, że przypadkiem trafiłam na taki fajny produkt.




Od Turkusoowej  dostałam płynne pomadki do ust - pięknego nudziaka z nabłyszczaczem z Kiko oraz intensywny, ale piękny czerwonawy róż z Freedom. Boże, jak ona pięknie i profesjonalnie wygląda na ustach! Dobrze się trzyma ust i jest bardzo trwała. 
Dostałam też lakiery hybrydowe: bazę z NC Nails, lakier brzoskwiniowy z Oul'ac i lakier mandarynkowy z NC Nails. Cieszę się bardzo, bo pół roku temu zaczęłam przygodę z hybrydami i wciąż jestem na etapie kompletowania zbioru. 

Ach, piękny to był miesiąc! :D A jak u Was z listopadowymi zakupami?


















poniedziałek, 27 listopada 2017

DR.G | A-CLEAR MASK


Hej, hej 


Na początku mojego zainteresowania kosmetykami azjatyckimi bardzo zaciekawiły mnie maski i preparaty Dr.G. Nazwa marki pochodzi od nazwiska wybitnego koreańskiego dermatologa (Dr.Gun Young Ahn)który założył firmę bazując na osobistych doświadczeniach związanych z chorobami skóry.
Będąc na Targach Beauty Days miałam okazję nabyć kilka masek i próbek przeróżnych preparatów tej marki. Z wielką ciekawością wzięłam się za testowanie, a na pierwszy rzut poszła maska w płachcie Lock & More A-Clear Mask.



Jest to maska przeznaczona do każdego typu cery, a w szczególności do cery tłustej i trądzikowej, z problemem nadmiernego wydzielania serum. Maseczka wspomaga gojenie zmian trądzikowych i leczy wypryski oraz ogranicza wydzielanie serum. Ponadto przywraca prawidłową funkcję bariery hydrolipidowej skóry. Do jej dodatkowych zadań należy długotrwałe nawilżanie, wygładzenie powierzchni skóry, napięcie jej oraz odświeżenie i chłodzenie.

Główne składniki zawarte w maseczce to: wyciąg z babki lancetowatej, wąkrotka azjatycka, pstrolistka sercowata, niacynamid, skwalan, panthenol, ceramidy, makadamia i ekstrakt z drzewa herbacianego. 
Płachta jest wykonana z naturalnych, przyjaznych dla skóry włókien bambusa

W saszetce mamy 25 ml preparatu. Według zaleceń producenta mamy otworzyć opakowanie, wylać na dłoń płynną zawartość i wklepać ją w skórę twarzy. Następnie wyciągnąć płachtę, nałożyć na twarz i trzymać 15 minut. Po zdjęciu płachty pozostałe resztki kosmetyku wklepać do wchłonięcia.



Otworzyłam więc saszetkę chcąc zastosować się do zaleceń, ale nie było tam płynnej zawartości. Okazało się, że wszystko jest wsiąknięte w płachtę. Płachta po wyjęciu okazała się być bardzo obficie nasączona śluzowatym preparatem i trzeba było uważać, bo aż kapało z niej. Zauważyłam, że płat jest bardzo cienki w porównaniu do płatów w maskach innych marek, ale nakładając go na twarz dostrzegłam w tym zaletę, ponieważ płachta idealnie dopasowała się do twarzy nigdzie nie odstając. Zanotowałam też przepiękny zapach preparatu, świeżo-kwiatowy, podobny do jaśminu. Pierwsze odczucie na twarzy to mega chłodzenie. Przyznam, że trochę zmarzła mi twarz w tej masce. ;) Po 15 minutach zdjęłam płat i wklepałam resztki preparatu, ale nie wchłonęły się one do gładkości. Na skórze pozostała odczuwalna warstwa. 





Jakie wrażenia?
Na pewno skóra była bardzo przyjemnie odświeżona. Odczułam też lekkie ściągnięcie skóry, jak to bywa przy maskach skierowanych do cery tłustej. Zauważalne również było delikatne napięcie skóry i rozjaśnienie typowe dla masek oczyszczających. Maska zostawiła drobne ślady dobroczynnego działania, nic wielkiego i cudownego po aplikacji nie zauważyłam. Co prawda cudów po jednorazowym zaaplikowaniu maski się nie spodziewałam, ale przyznam, że ciekawa byłam czy maska od Doktora Guna nie wypadnie lepiej. ;). 
Mam do przetestowania jeszcze kilka produktów Dr.G, kilka mam też za sobą i muszę przyznać z przetestowanych do tej pory kremów BB Dr.G jestem zadowolona.

A Wy? Czy mieliście do czynienia z jakimiś produktami Doktora? ;)




niedziela, 19 listopada 2017

TOŁPA DERMO FACE, HYDRATIV | 2-ETAPOWY ZABIEG OCZYSZCZAJĄCO-KOJĄCY


Hej, hej :)

Jest weekend - jest maseczka. :)
Staram się dbać o swoją cerę i rozpieszczać ją maseczkami, ale jednak w weekend wychodzi mi to najlepiej. Tym razem sięgnęłam po Tołpę. Przez wiele osób chwalona, mnie osobiście nic nigdy z oferty tej marki nie zachwyciło. Jak było tym razem?



Tym razem złapałam za maseczkę w saszetce z serii dermo face, hydrativ,  2-etapowy zabieg oczyszczająco-kojący. 

Maska ta jest przeznaczona do cery odwodnionej, podrażnionej, wrażliwej i szorstkiej. Jej zadaniem jest hamowanie ucieczki wody ze skóry.
Niekwestionowanym atutem tej maski na pewno jest jej naturalny skład. Nie zawiera sztucznych barwników, silikonów, oleju parafinowego, parabenów i donorów formaldehydu, a zawiera roślinne składniki aktywne, naturalny kolor i fizjologiczne ph oraz bezpieczne dla środowiska opakowanie.
Występuje w postaci dwóch połączonych saszetek, każda z nich ma po 6 ml preparatu.

Krok 1 to maska-peeling hydroenzymatyczny. Odnawia skórę, usuwając zrogowaciały naskórek. Rozjaśnia, wygładza i przygotowuje skórę na kolejny etap zabiegu zwiększając wchłanianie zawartych w nich składników aktywnych.
Zawiera stabilizowaną papainę, ekstrakt z szałwii muszkatołowej, focogel, kompleks z kiełków pszenicy, drożdży i hialuronianu sodu, kompleks naturalnych węglowodanów, masło kokum, olej jojoba, olej macadamia i glicerynę. 


Kosmetyk na konsystencję delikatnego, szklistego kremu, jest trochę budyniowaty. Nie ma w ogóle zapachu. Łatwo rozprowadza się na twarzy. Mamy go rozmasować na twarzy zwilżonymi dłońmi, zostawić na 5 minut, następnie spłukać.

Krok 2 to maska-kompres nawilżająco-odprężająca. Tworzy na skórze delikatny kompres, który silnie nawilża oraz łagodzi podrażnienia. Według producenta eliminuje ślady stresu i zmęczenia. Regeneruje mikrouszkodzenia i wspomaga odbudowę bariery ochronnej. Wygładza i uelastycznia skórę. Skóra po zabiegu ma być nawilżona i odprężona.
Zawiera kompleks kiełków pszenicy, drożdży i hialuronianu sodu, nawilżający kompleks naturalnych węglowodanów, fucogel, olej macadamia, olej jojoba i masło shea.
Maskę-kompres mamy nałożyć na grubość 2 mm i spłukać po 10 minutach.

Jak się sprawdziła? 
Maskę oceniam pozytywnie. Peeling rozjaśnił cerę, a maska-kompres z kroku 2 ją nawilżyła. Efekt jaki zauważyłam w lustrze to czysta, rozjaśniona cera, zmatowiona (czego nie było w obietnicach, ale skóra była czysta i matowa, co mnie pozytywnie zaskoczyło), zdrowo wyglądająca do czego zapewne obok oczyszczenia przyczyniło się nawilżenie. Nie spodziewałam się super efektów po tej saszetce, ale muszę przyznać, że jestem z niej zadowolona i patrzę już bardziej przychylnym okiem na produkty Tołpy. ;)

Tutaj skład obu produktów ze strony producenta:


krok 1
Aqua, Glycerin, Biosaccharide Gum-1, Propylene Glycol, Peat Extract, Garcinia Indica Seed Butter, Sodium Hyaluronate, Saccharide Isomerate, Carbomer, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Squalane, Glyceryl Stearate, Ceteareth-25, Salvia Sclarea Extract, Saccharomyces Cerevisiae Extract, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Extract, Papain/Carbomer Copolymer, Sodium Hydroxide, 1,2 -Hexanediol, Caprylyl Glycol, Algin, Disodium EDTA, Panthenol, Disodium Cocoamphodiacetate, PVP, Sodium Metabisulfite, Pantolactone, Ethylhexylglycerin, Parfum, Benzyl Alcohol, Salicylic Acid, Sorbic Acid.

krok 2
Aqua, Glycerin, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Macadamia Ternifolia Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Simondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Peat Extract, Biosaccharide Gum – 1, Ceteareth-20, Saccharide Isomerate, Sodium Hyaluronate, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Extract, Saccharomyces Cerevisiae Extract, Sodium Polyacrylate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Sodium Hydroxide, Magnesium Aluminum Silicate, Disodium EDTA, Parfum, Benzyl Alcohol, Salicylic Acid, Sorbic Acid.


Czy macie jakieś produkty Tołpy godne polecenia?