czwartek, 7 czerwca 2018

MEDIHEAL | MASK DRESS CODE VIOLET

Hej, hej :)

Mamy piękne lato tej wiosny, więc myślę, że to odpowiedni czas na maseczkę karnawałową. ;D To taki cosmesferowy żart oczywiście :D, a na maskę (która faktycznie wygląda jak karnawałowa) zdecydowałam się ze względu na obiecane działanie. Ponieważ mam ostatnio zmęczoną i opuchnięta twarz potrzebuję czegoś  tonizującego i napinającego. Maska Dress Code Violet koreańskiej marki MediHeal wydaje się zatem super rozwiązaniem, ponieważ jest to maska tonizująco-regenerująca, dodatkowo ma rozjaśniać poszarzałą skórę.




Zawiera same cudowności: witaminę E, panthenol, trehalozę, sok z aloesu, ekstrakt z opuncji figowej, wyciąg z borówki, wyciąg z oczaru wirginijskiego, wyciąg z owocu acai, ekstrakt z jagód camu camu, wyciąg z owoców granatu, hialuronian sodu, hydrolizowany kolagen.


 A tu skład:


Maskę nakładamy na oczyszczoną i przemytą tonikiem skórę. Po wyjęciu maski z opakowania aż trysnęło na mnie zawartością. Jest bardzo obficie nasączona esencją. Zapach jest wyraźnie wyczuwalny i przyjemny, jakby owocowy. 




Producent każe dopasować maskę zaczynając od czoła, naciągając do uszu i na końcu do brody. Resztę esencji należy wklepać w szyję i dekolt. Maska ma nadruk w stylu wiedeńskich masek karnawałowych. Farba użyta do nadruku jest niealergizująca. Tkanina również jest przyjemna, miękka, jak materiałowa. Maskę nakładamy na 20 minut.


Tak wygląda górna część maski

Jakie wrażenia po aplikacji?
Wielkich wrażeń nie ma, szczególnie tych wizualnych, na których mi zależało. ;) Na twarzy nie zauważyłam nic poza lekkim rozświetlenim. Natomiast zarejestrowałam przyjemne odczucie odświeżenia i napięcia skóry. Jak widać ta maska (jak i wiele innych w płachcie) to bardziej rytuał i odrobina przyjemności dla siebie niż konkretne działanie dla naszej cery.

A Wy znacie tę maskę? Zauważyłam, że jest już całkiem popularna w blogosferze. ;)

sobota, 2 czerwca 2018

DENKO MAJ | MINIRECENZJE


Hej :)

Jak zwykle kiedy miesiąc się kończy zapraszam na kosmetyczne podsumowanie zużyć i minirecenzje. Krótko i zwięźle, bo tym razem nie było tego dużo.


Zacznijmy od pielęgnacji i większych gabarytów. :) 


Garnier, płyn micelarny 3w1 do cery normalnej i mieszanej. Jak na płyn micelarny całkiem fajny. Do porządnego demakijażu i trwałych kosmetyków wolę olejek, ale ze standardowym makijażem radzi sobie całkiem dobrze. Nic do niego nie mam, nie uczula, nie ma zapachu, a skóra po nim jest odświeżona.

Pixie, Glow Tonic. Tonik z 5 % kwasem glikolowym mający działać złuszczająco. Lubiłam ten tonik. Faktycznie działał lekko złuszczająco, co było szczególnie widoczne na początku użytkowania. Skóra się złuszczała i było zauważalne wygładzenie cery. Potem albo się przyzwyczaiłam do tego widoku i przestałam zachwycać albo skóra się przyzwyczaiła do kosmetyku i nie reagowała jakoś znacząco. Za każdym razem było odczuwalne delikatne mrowienie.

Bielenda, Carbo Detox, oczyszczający żel węglowy do mycia twarzy. Bardzo fajny, skuteczny i delikatny kosmetyk myjący twarz. Zapach melona, kolor czarny i bardzo, bardzo wydajny. Mnie starczył na 5 miesięcy. Bardzo go lubiłam. Rzadko się zdarza, żeby żel był tak delikatny i nie powodował ściągania skóry po umyciu. Uwielbiam to!

Cien, pianka do mycia rąk. To mydło to wynalazek z Lidla. Nic specjalnego, ani pod względem pielęgnacyjnym, ani pod względem zapachowym. Nie kupię więcej.



Avon, pomadka matująca, Pink Cuddle. Matowa pomadka w kolorze brudnego różu podchodzącym pod kategorię nude. Bardzo fajna pomadka; i jakościowo i kolorystycznie, ale nie ma już tej serii w ofercie.

Yves Rocher, krem do rąk, Marvelous Berries. Delikatny krem do rąk o zapachu owoców leśnych. Zapach również delikatny, mało wyczuwalny. Krem do torebki, dający chwilową ulgę wymagającym nawilżenia dłoniom. Niestety, prawdziwego i trwałego nawilżenia nie daje. Tu akurat minusem też jest krótka i szeroka tubka (30 ml). Niewygodnie się użytkuje i ciężko wycisnąć jak zostanie połowa kosmetyku. Lepsze są węższe, a nieco dłuższe tubki.

-417, nawilżający krem do stóp. Słaby, nie dający nawet złudnego nawilżenia produkt. Przynajmniej zapach piękny (elegancki, orientalny).

Mac, In Extreme Dimension 3 D Black Lash Mascara. Tusz wydłużająco-pogrubiający nadający rzęsom smolistą czerń. Tusz kupiłam po zachwytach i pozytywnych opiniach polecających na którymś blogu (a jako, że tusz do rzęs to dla mnie bardzo ważny kosmetyk to musiałam wypróbować). Nie wiem czy ja jestem tak bardzo wymagająca, ale dla mnie ten tusz to nic specjalnego. Jest w porządku jak na tusz, ale zachwycającego efektu nie było, dałabym mu 4. Jedyne co go wyróżnia to faktycznie głęboka, mocna czerń. Reszta standardowa, nie zachwycił mnie niczym i ja do nie nie wrócę. 

Znacie te kosmetyki? Macie takie same o nich opinie?

niedziela, 27 maja 2018

THE BODY SHOP | DROPS OF YOUTH | YOUTH LIQUID PEEL



Hej, hej :)

Peeling to niezbędny element naszej pielęgnacji. Jeśli chcemy mieć cerę czystą, zdrową i promienną  na peeling musimy znaleźć czas i miejsce. Peelingów mamy różne rodzaje; gruboziarniste, drobnoziarniste, enzymatyczne, itd... a ja ostatnio znalazłam tak ciekawy w działaniu peeling, że postanowiłam się z wami tym podzielić. 



Jest to Drops of Youth, Youth Liquid Peel - peeling w płynie marki The Body Shop.
Cała seria Drops Of Youth ma za zadanie przywrócić skórze młodość, blask, jędrność i nawilżenie. Peeling zawiera roślinne komórki macierzyste takie jak szarotka alpejska, ujędrniający wyciąg z mikołajka nadmorskiego oraz koper morski.  



Peeling jest zamknięty w zielonej, plastikowej butelce z dozownikiem. Ma gęstą, żelową konsystencję o przezroczysto-białawym kolorze, a w zapachu wyczuwam koncentrat cytrynowy.



Produkt ten jest oparty na technologii gel-to-peel. Polega to na tym, że wmasowujemy w suchą, oczyszczoną skórę żel i podczas masowania zaczynamy pod palcami czuć grudki złuszczonego naskórka. Przy zanieczyszczonej cerze szybciej to wszystko się odrywa i od razu widać różnicę. Przy regularnym złuszczaniu może być tak, że gdzieniegdzie resztki naskórka nie chcą się odczepić i dobrze jest sobie pomóc jakąś szczoteczką. Grudki też cieżko się odrywają tam gdzie jest meszek na skórze.



W kadym razie peeling działanie peelingu jest widoczne i bardzo wyczuwalne. Widać też konkretne zmiany na twarzy. Skóra jest oczyszczona, rozjaśniona, promienna, a w dotyku niesamowicie gładka. Powiem wam, że tak gładkiej skóry nie miałam jeszcze po żadnym kosmetyku. ;) Działanie i efekty działanie peelingu są tak namacalne, że polecam każdemu osobiście spróbować.
Peeling kosztuje niemało (79,90), ale w The Body Shop często są promocje, więc da się kupić taniej, na pewno warto, bo efekty tego peelingu są rewelacyjne.






niedziela, 20 maja 2018

TOŁPA - skuteczne zabiegi na cerę problemową.


Hej, hej :)


Masz skórę problemową lub przetłuszczającą się?  Szukasz czegoś co poprawi jej stan? To myślę, że mam dla ciebie rozwiązanie. :) Znalazłam bardzo ciekawy i skuteczny kosmetyk w ofercie Tołpy pod nazwą trądzik 4 intensywne zabiegi korygujące niedoskonałości. 


Jest to medikosmetyk  w postaci 4 etapów. Gabinet zabiegowy w jednym, niedużym pudełku. ;) Wiadomo, że codzienna pielęgnacja może nie podołać wszystkim naszym problemom skórnym, Tołpa więc zaproponowała 4-etapowy kosmetyk o intensywniejszym działaniu. Każdy zabieg to: chusteczka złuszczająca, serum, maska i krem. Mamy takie 4 zabiegi w pudełku, a ponieważ zalecany jest średnio raz na tydzień to mamy pielęgnację na cały miesiąc.



Na pudełku mamy nawet rozpiskę na 4 tygodnie i każdy dzień tygodnia. ;)



Działanie tego kosmetyku polega na tym, że każdy z etapów zawiera mocne, skoncentrowane składniki aktywne, a dzięki warstwowej metodzie nakładania  zwiększona jest moc działania i przenikanie do głębszych warstw skóry. 
Co nam daje ten zabieg? Wycisza trądzik, redukuje krostki i zapobiega pojawianiu się niedoskonałości w przyszłości. Ponadto odblokowuje pory i je zwęża, przeciwdziała powstawaniu zaskórników, ogranicza wydzielanie sebum, rozjaśnia przebarwienia i nawet nawilża. To wszystko obietnice producenta. Brzmi rewelacyjnie, prawda?
Ponadto, jeśli już mówimy o pozytywnych stronach kosmetyku, dodajmy, że nie zawiera alergenów, sztucznych barwników, silikonów, oleju parafinowego, parabenów ani donorów formaldehydu.



Bardzo podoba mi się też to, że każda saszetka jest dokładnie opisana. Sposób użycia, skład, działanie, wszelkie dodatkowe informacje.



Przejdźmy zatem do prezentacji poszczególnych etapów. Etapy 1, 2, 3 są zapakowane w saszetki. Takie opakowanie zapewnia  zastosowanie odpowiedniej dawki kosmetyku, a formuły zachowują maksymalną skuteczność do momentu otwarcia. 



1 ETAP
chusteczka złuszczająca


Chusteczka ma za zadanie złuszczyć wierzchni naskórek i pomóc składnikom z kolejnych etapów przeniknąć głębiej do skóry i zwiekszyć ich moc. Zawiera kwas glikolowy 8% i kwas fitowy 2 %. Producent pisze, że możemy odczuwać lekkie mrowienie związane z obecnością kwasów, ale u mnie, przy zaprawionej kwasami skórze może lekko połaskotało. ;)
Pachnie trochę jak rozpuszczone lekarstwo, to też zapewne związane z kwasami.

2 ETAP
serum


Serum ma za zadanie wnikać w głąb skóry i działać w miejscu problemu.  Ma lekko płynną konsystencję, dzięki której wnika głęboko w skórę i redukuje zaskórniki oraz krostki. Normalizuje też wydzielanie sebum i rozjaśnia przebarwienie potrądzikowe. Zawiera pochodną kwasu karboksylowego oraz komórki macierzyste z lilaka pospolitego. Zapach ma "lekarski", przyjemny, a kolor ciemnożółty. 



Po nałożeniu na skórę strasznie piecze, ale producent o tym wspomina w opisie.  Możemy odczuwać pieczenie, zaczerwienie, a jest to związane z wysokim stężeniem składników aktywnych. I tutaj muszę dodać swoje (istotne) spostrzeżenie. Kosmetyk piecze, ale nie niesie to ze sobą żadnych przykrych konsekwencji. Wiele kosmetyków, z którymi miałam do czynienia jak zaczynało piec to wiązało to się z podrażnienie i zaczerwieniem skóry. Tutaj przeciwnie. Pieczenie oznacza działanie, a składniki nie podrażniają skóry. Brawo Tołpa!
A pieczenie ustaje po 5 minutach. :)
Czekamy aż serum się wchłonie i przechodzimy do kolejnego etapu.

3 ETAP
maska



Maska działa dwupoziomowo - na powierzchni i w głębi skóry. Stwarza idealne warunki do wchłaniania się składników aktywnych, a wewnątrz oczyszcza i normalizuje wydzielanie sebum. Zawiera kwas mlekowy i zieloną glinkę. Wygląda właśnie jak typowa maska z glinką. Zapach ma "męski" i też trochę piecze. 



Maskę trzymamy 10 minut i spłukujemy letnią wodą.



4 ETAP
krem



Krem jest zamknięty w aluminiowej tubce. Takie opakowanie nie zasysa powietrza ani bakterii i dzięki temu krem jest dłużej bezpieczny. Krem kończy zabieg, wzmacnia i podtrzymuje efekty. Pozostawia skórę nawilżoną, gładką i matową. Zawiera kwas hialuronowy i komórki macierzyste lilaka pospolitego. Konsystencja maści, zapach niewyczuwalny. Po nałożeniu daje uczucie nawilżenia.




I faktycznie. Krem jako ostatni etap został zastosowany na wieczór, a rano miałam matową (jakbym miała cerę suchą ;)), ale nie przesuszoną, gładką, rozjaśnioną cerę.

Tutaj jeszcze szczegółowy skład wszystkich etapów:




Tołpa 4 zabiegi zaskoczył mnie i zachwycił swoim działaniem zarazem. Przepełniony czystymi, aktywnymi składnikami działa mocno, skutecznie, nie wyrządzając przy tym krzywdy naszej skórze. Na swojej, przetłuszczającej się skórze zaobserwowałam wygładzenie, zmniejszenie porów, mniejsze wydzielanie sebum przez 3-4 dni, a mała krostka, która akurat mi się trafiła na czas przeprowadzania zabiegu została faktycznie wyciszona do maksimum. Biorąc pod uwagę działanie i odczucia podczas nakładania kolejnych etapów czułam się jakbym naprawdę miała do czynienia z prawdziwymi zabiegami w gabinecie. Rzadko to się zdarza, ale w przypadku tego kosmetyku obietnice producenta  były realne. Szczerze polecam i po takim doświadczeniu mam ochotę skorzystać z kolejnych, innych zabiegów Tołpy. Wiem, że ma w swojej ofercie również zabiegi ukierunkowane na inne problemy skóry.


źródło https://turkusoowa.blogspot.com/

O takim zabiegu, ale mającym na celu głębokie nawilżenie możecie przeczytać u Turkusoowej TU :)

środa, 16 maja 2018

NOWOŚCI KWIETNIA | Nabla, Loreal, Hakuro, The Body Shop, Maybelline, Yves Rocher, Avon, Eveline, Lorigine


Hej, hej :)

Połowa miesiąca za nami, a ja jeszcze nie zaprezentowałam swoich kwietniowych zbiorów. A w tym miesiącu było tego wyjątkowo dużo. Przejdźmy zatem do przeglądu moich kwietniowych nowości. Zacznijmy od zakupów.


THE BODY SHOP. Tutaj skusiłam się na serię truskawkową. Pojawiła się nowość marki - jogurt do cała (faktycznie ma konsystencję lekkiego, owocowego jogurtu), a do tego był żel pod prysznic za 5 zł. 


YVES ROCHER. Tradycyjnie mój ulubiony dwufazowy płyn do demakijażu oczu z wyciągiem z bławatka Pur Bleuet i do tego szampon z ulotki w gratisie. Wzięłam szampon odbudowujący z olejkiem jojoba.


ROSSMANN i słyna promocja -55%. Tutaj skromnie. ;) Skusiłam się tylko na tusz Eveline Volume Celebrities oraz dwie pomadki: Maybelline 987 Smoky Rose i Loreal Color Riche 302 Bois de Rose.
Obie w moich odcieniach typu stonowany, brudny róż.


AVON. Raz na jakiś czas decyduję się na zamówienie w Avonie. Mam tam swoją ulubioną farbę w ulubionym kolorze średni popielaty blond pod numerkiem 8.1. Lubię też avonowe żele pod prysznic. Zdecydowałam się na te o perfumowych zapachach Romantic L'amour i Sensual La Vita. Dobrze współgrają z eleganckimi perfumami. Jest tu też żel na gorące lato Enchanted Paradise o zapachu świeżych kwiatów i bergamotki. Ponieważ lubię masełka do demakijażu skusiłam się na balsam do demakijażu Anew.


MINTISHOP.  Skorzystałam z promocji -20% i nabyłam od dawna wymarzone pomadki Nabla w zestawie Nabla Love Kit. Są to matowe pomadki w 4 kolorach (śliwkowy fiolet, czerwień, koralowy róż, karmelowy nudziak).  Od jakiegoś czasu poszukuję też idealnego pędzelka do brwi. Zdecydowałam się na zakup Hakuro 85. Jest to pędzelek z syntetycznego włosia nadający brwiom delikatny rysunek.


To koniec moich zakupów, teraz czas na prezenty. ;)
Od moich przyjaciółek blogerek przy okazji spotkania wpadło mi kilka drobiazgów. Od Turkusoowej mam kawowy peeling do ciała Bare Care, fioletowy cień pyłkowy Lorigine, róż Annabelle Minerals oraz pyłek do paznokci, a dzięki Doti z Coś dla duszy i ciała miałam okazję poznać różowy krem BB Skin79


Reszta to ogrom prezentów, które przywiozłam z konferencji MEET BEAUTY, wszystkie pokazane TUTAJ.


Dużo kosmetyków przyszło do mnie w tym miesiącu. Przypuszczam, że kolejny będzie bardzo skromny. ;) Znacie któreś z moich nowości? 

piątek, 11 maja 2018

PROJEKT DENKO | KWIECIEŃ


Hej, hej :)

Nowy miesiąc już dawno się zaczął, a ja jeszcze nie zdążyłam wyspowiadać się ze starego. ;) Tyle się kosmetycznie działo w minionych tygodniach, że najpierw skupiłam się na konferencji i kosmetykach z Meet Beauty, a teraz dopiero na spokojnie przechodzę do kosmetyków zużytych w ciągu minionego miesiąca. Trochę się tego uzbierało. Zapraszam zatem na przegląd i mini recenzje. :)




Avon, Today, perfumowany żel pod prysznic. Żel z linii zapachowej Today mocno pachnący kwiatami (tuberozą, frezją, jaśminem). Pięknie pachnie i dobrze działa jako środek myjący. Ja uwielbiam ich żele perfumowane i często je kupuje ze względu na różnorodność zapachów i możliwość dopasowania ich do perfum.

Avon, Femme Icon, balsam do ciała. To również jest kosmetyk z perfumowanej linii zapachowej. Oprócz ładnego, perfumowego zapachu (radosny, z  nutami truskawki i paczuli) dobrze sprawdza się jako balsam. Bez problemu się rozprowadza, szybko wchłania i pielęgnuje skórę.

Avon, Cherish, balsam do ciała. Podobnie do kolegi wyżej, tu wersja o delikatnym, czystym zapachu białych kwiatów. 

Nivea, mus do mycia ciała. Myjadło do ciała w formie pianki o zapachu maliny i rabarbaru. Całkiem fajny kosmetyk, ciekawa forma aplikacji i zapach nienajgorszy. Na szczęście tradycyjna nuta Nivei, której nie lubię, nie przebijała tak bardzo. 


Avon Care, pink magnolia, krem do rąk. Krem o zapachu kwiatowym, przyjemny, ale nic wartego uwagi na dłużej. 

Rituals, The Ritual of Dao, krem do rąk. Bardzo gęsty i tłusty krem o konsystencji wazeliny. Bardzo ciężko się wchłania, ale trzeba mu przyznać ogromne zasługi pielęgnacyjne. Do stosowania na noc i jak dla mnie zimą to ogromne wsparcie i ratunek dla skóry dłoni. 

-417, nawilżający krem do rąk.  Fajny krem do rąk o miłej konsystencji i zmysłowym, balsamicznym zapachu. Trwałego, porządnego nawilżenia nie daje. 

Farmona, Nivelazione, chłodzący koncentrat ujędrniająco-antycellulitowy. Kosmetyk ten ma konsystencję żelu i właściwości chłodzące. Konkretnych działań w kierunku antycellulitowym nie zauważyłam z uwagi na krótki czas stosowanie i małą gramaturę. 

Yves Rocher, dwufazowy płyn do demakijażu oczu z wyciągiem z bławatka. To mój stały punkt w demakijażu i często tu o nim wspominam. Delikatny i skuteczny. 

Loreal, Paradise Extatic, tusz do rzęs. Nie zachwycił mnie. Owszem, dobrze podkreśla rzęsy, ale jednocześnie je skleja i osypuje się po godzinach. Szczegółowa recenzja TUTAJ


Czy mieliście okazję używać któregoś z kosmetyków tu przedstawionych?

piątek, 4 maja 2018

MEET BEAUTY i PREZENTY 🎁🎁🎁


Hej hej :)

W poprzednim wpisie przedstawiłam Wam relację z IV edycji konferencji Meet Beauty, a dzisiaj  chciałabym Wam pokazać prezenty jakimi zostałyśmy obdarowane na zakończenie konferencji. Upominki kosmetyczne zostały zapakowane w jak zwykle ciekawie zaprojektowane torby, tym razem projektu Schizy Krzycha. Dopasowane były do 4 kategorii urodowych (włosy, pielęgnacja, makijaż, paznokcie), na mnie czekała oczywiście pielęgnacja. :)



Z torby wyłania się piękne, okrągłe pudełko. W taki wyjątkowy sposób kosmetyki nam zapakowała marka O2Skin.  Były tam dwa kremy (na dzień i na noc), reszta (serum i krem pod oczy) były możliwe do otrzymania na warsztatach i na stoisku.



So Chic! to marka pokrewna O2Skin oferująca kolorowe produkty do makijażu. 
W prezentach znalazły się matowa pomadka, lakiery tradycyjne i tusz.



Dla osób blogujących w kategorii pielęgnacja  w torbie była dodatkowa niespodzianka od marki Bartos, a mianowicie kosmetyk do pielęgnacji twarzy. Mnie trafił się krem wzmacniający Ruby Vine z wit.C, kwasem hialuronowym i wyciągiem z czerwonego wina.



Annabelle Minerals sprezentowała nam cienie glinkowe (tu Smoothie i Lemonade), a na stoisku można było otrzymać za zdjęcie olejek wielofunkcyjny dopasowany do potrzeb cery (tu Stay Essential).



Kolejna marka, która włożyła nam do torby niespodziankę to Bio-Oil. Mamy tu olejek na blizny, rozstępy i nierównomierny koloryt skóry.



Tołpa przygotowała dla nas mnóstwo kosmetyków. W torbie znalazły się peeling enzymatyczny, maska, żel micelarny i złuszczająca chusteczka z kwasami. A na wykładzie o pielęgnacji cery trądzikowej Tołpa rozdawała swoje kosmetyki z serii estetic: zestaw zabiegów do cery trądzikowej, krem na noc regeneracyjny i żel do mycia twarzy.



Kolejną niespodzianką była paczka z maseczkami koreańskiej marki Medi Heal. Są tu 3 maski w płachcie: maska ampułka nawilżająco-wygładzająca, Czarna Maska nawilżająco-wybielająca oraz maska karnawałowa tonizująco-regenerująca.


Natura Siberica obdarowała nas na warsztatach wielkimi kremami do ciała (aż 370 ml!). Mnie trafił się krem nawilżający z maliną moroszka Saaremaa.



Od Pierre Rene otrzymałam dużo wspaniałości do makijażu: tusz do rzęs, puder pełniący rolę bronzera, eyeliner, pomadki (jedna z nich to produkt pokrewnej marki MIYO) baza, rozświetlacz oraz odżywka do paznokci.



Marka Neess obdarowała nas produktami do paznokci: baza peel-off, lakier hybrydowy w kolorze granatu, olejek do skórek, ozdoby do paznokci, jak również akcesoria do makijażu: nowość! pędzel do konturowania oraz szczotka do konturowania na mokro, której zawsze byłam ciekawa. :)



Na stoisku marki Rogé Cavaillès można było dostać olejek pod prysznic. Ja wybrałam sobie pięknie pachnący z olejkiem arganowym i z różą.



O mamy zatroszczyła się Mustela i dawała miniaturki kosmetyków do pielęgnacji skóry maluchów.




Marka Efektima również miała dla nas upominki. Ja stałam się  posiadaczką 3 miniatur peelingów (węglowy, algowy, kokosowy) oraz serum na cellulit.



Pollena Eva miała stoisko, gdzie oprócz zapoznania się z kosmetykami można było zbadać swoją skórę i dostać kosmetyk dopasowany do potrzeb skóry. Dostałam krem przeciwzmarszczkowy i żel micelarny.



Jak widzicie zostałyśmy obdarowane ogromem prezentów i mamy co testować. ;)

Ogromne podziękowania należą się organizatorom oraz partnerom Meet Beauty i sponsorom tej mega torby.  ❤️Z🛍️Zzzzzzz
Z nieopisaną radością zabieram się za testowanie, a Wy spodziewajcie się wielu recenzji. ;)