sobota, 18 stycznia 2020

BASICLAB | ŻEL OCZYSZCZAJĄCY DO CERY TŁUSTEJ I WRAŻLIWEJ


Hej, hej :)
Dzisiaj przychodzę z produktem polskiej i coraz bardziej popularnej marki BASICLAB. Miałam już do czynienia z kilkoma produktami tej marki. Zaczęło się od próbek szamponów i odżywek do włosów, które przy moich trudnych włosach bardzo dobrze się sprawdziły. To sprawiło, że z ogromną chęcią i zainteresowaniem podeszłam do kolejnych produktów firmy. Szczęśliwie tak się trafiło, że po raz kolejny spotkałam się z marką na warsztatach na targach Beauty Days i tam stałam się posiadaczką kolejnych produktów, między innymi żelu oczyszczającego do twarzy tłustej i wrażliwej.



Żel ten jest bardzo delikatny i nie zawiera mydła. Można nim myć również oczy, nie szczypie. Posiada 99% składników naturalnych, a w składzie mamy: ekstrakt z aloesu, ogórka, rozmarynu, zielonej herbaty, pantenol, trehalozę i kompleks SEPITONIC M3.0 (magnesium aspartate, zinc gluconate, copper gluconate).


Żel, jak i wszystkie pozostałe kosmetyki BasicLab ma bardzo przyjemną dla oka, estetyczną szatę graficzną. Naprawdę, pod tym względem (jak i składu) kosmetyki te są również bardzo zadbane. Plastikowa, ciemna butelka jest zaopatrzona w pompkę, co ułatwia dozowanie odpowiedniej ilości kosmetyku. 
Jedna pompka wystarczy na jedno użycie, chociaż produkt jest tak wydajny w swojej konsystencji, że moim zdaniem wystarczy nawet pół pompki. 



Żel jest bardzo gęsty, co wpływa na jego dużą wydajność, przezroczysty i bezzapachowy. Po umyciu się nim skóra jest dobrze oczyszczona i co najważniejsze, nie jest ściągnięta! Uwielbiam takie żele i tylko takich chcę używać. :)
Dobry skład, wydajność, pozytywne działanie i brak ściągnięcia skóry po umyciu to cechy, które bardzo sobie cenię w żelu do mycia twarzy. Jestem z niego bardzo zadowolona i na pewno jeszcze do niego wrócę. 



A Wy? Mieliście już jakieś produkty BasicLab? 
Ja jestem ciekawa pozostałych ich kosmetyków. :)

niedziela, 12 stycznia 2020

DENKO GRUDNIOWE


Hej, hej :)
 Czas na moje grudniowe podsumowanie zużyć kosmetycznych. Denko wieńczące rok było wyjątkowo małe. Byłam zaskoczona jego wielkością/rozmiarem, ale tak to jest... W jednym miesiącu zużyje się więcej, w drugim mniej. 
Zapraszam zatem na moich 7 bohaterów i opinie o nich. ;)


The Body Shop, Moringa Shower Gel. Żele TBS bardzo lubię, zarówno za walory zapachowe jak i pielęgnacyjne. Ten również bardzo dobrze mi się sprawdził, a kwiatowy, słoneczny zapach moringa to jeden z moich ulubionych.

Eveline Cosmetics, Slim Extreme 4D Professional, Remodelująca Maska Antycellulitowa. W opakowaniu mamy 300 ml preparatu, który ma za zadanie wyszczuplić, ujędrnić ciało i zlikwidować cellulit. Ma konsystencję balsamu, pachnie mentolowo i daje efekt chłodzący. 
Co do efektów działania antycellulitowego ciężko mi się wypowiedzieć, bo nie stosowałam go systematycznie.

Duft&Doft, Sugar Delight, Nourishing Hand Cream. Uwielbiam kremy do rąk Duft&Doft! Piękne zapachy i fajne działanie - to jest to co w kremie lubię najbardziej. Ten pachniał słodko-świeżo-kwiatowo, trochę jaśminowo (ale dopóki nie przyzwyczaiłam się do zapachu to myślałam, że gdzieś w pobliżu ktoś ładnie pachnie perfumami). ;) Szybko się wchłaniał (jak na krem do torebki to super) i koił i nawilżał skórę rąk.

Sephora, Volume Outrageous Volume, Dramatic Volume Mascara. Naprawdę dramatic, bo tak sklejała rzęsy, że używać się nie dało. Potem zauważyłam, że nie ma tego ogranicznika, o który się wyciera nadmiar tuszu. Może to było powodem tego, że szczoteczka była oblepiona tuszem i normalnie używać się go nie dało.

Rituals, The Ritual of Ayurveda, Harmonizing Foaming Shower Gel. Pianka pod prysznic o orientalnym zapachu indyjskiej róży i migdałów. Bardzo lubię ten zapach, jest to moja ulubiona seria pod względem zapachowym. Na zimę w sam raz. Natomiast jeśli chodzi o formę i działanie pielęgnacyjne kosmetyku to pianka jak pianka, nic specjalnego. ;)

Yves Rocher, Pur Bleuet, dwufazowy płyn do wodoodpornego makijażu. To mój ulubiony płyn dwufazowy i mam już któryś z kolei egzemplarz. Wiem, aż nudne! :D Nie szczypie, jest delikatny, a skutecznie zmywa makijaż wodoodporny. 

Vianek, regenerujący krem do rąk z ekstraktem z morwy. Pachniał świątecznymi przyprawami, więc wpasował się w ten świąteczny czas. ;) Konsystencja w kierunku rzadkiej, wolno się wchłaniał, a działaniem specjalnym się nie wykazał. Nie przypadł mi do gustu. 
*
Macie doświadczenia z którymś z wyżej wymienionych kosmetyków? 

niedziela, 5 stycznia 2020

NOWOŚCI GRUDNIOWE


Hej, hej :)
Witam Was noworocznie i od razu zapraszam na nowoście grudniowe. Jak to z zakupami grudniowymi bywa większość to prezenty. ;) W dużej mierze są to prezenty ode mnie dla mnie. :D




Zapraszam zatem na moje ostatnie nowości kosmetyczne 2019 :)



Zacznę od prawdziwego prezentu ;D, czyli prezentu, który faktycznie dostałam od kogoś.
Gwiazda prezentowa od The Body Shop. W każdym ramieniu gwiazdy jest masełko 50 ml. Mamy tu następujące wersje zapachowe: Strawberry, Almond Milk & Honey, Moringa, Shea, Coconut. Masła TBS uwielbiam, więc bardzo się z tego prezentu cieszę. 



Sephora Favorites Skincarebuzz. Ten zestaw już sobie sama sprezentowałam. Są tu miniatury bardzo fajnych kosmetyków, które chciałam poznać. Mario Badescu spray do twarzy, Farsali serum rozświetlające, Sol De Janeiro Bum Bum Cream krem do ciała, Sunday Riley kuracja kwasem glikolowym, Alpha-H tonik z kwasem glikolowym, Patchology żelowe płatki pod oczy, Pixi tonik odżywczy z różą, Frank Body peeling do ciała i Mont Blanc pasta do zębów z węglem i z bambusem.



Wśród ogromu fajnych zestawów świątecznych dostępnych w Sephorze skusiłam się również na Pixi Tonic Trio. Jest tu Glow Tonic z kwasem glikolowym, Vitamin-C Tonic rozjaśniający i Rose Tonic odżywczy. Polubiłam kiedyś Glow Tonic i spodobała mi się możliwość przetestowania wszystkich w zestawie (jeszcze tu mi brakuje czwartego jaśminowego z retinolem). ;)



Kolejny zestaw jaki sobie sprezentowałam to zestaw kremów Uzdrovisco.  Przed świętami na ich stronie zauważyłam zestawy świąteczne z kosmetykiem gratis, więc postanowiłam się skusić i wypróbować jeden. Wybrałam Poranny Krem Przeciwzmarszczkowy + Całodniowy Krem Na Piękne Spojrzenie w gratisie. Oba kremy z serii Czarny Tulipan działającej przeciwzmarszczkowo i ujędrniająco.



I mój ulubiony prezent dla siebie :D (bo z kategorii zapachy) Emporio Armani In Love With You - słodziak z paczulą w tle zasilił szeregi moich zapachowych ulubieńców.



Mała kuracja anti-aging kremem Timeless marki Orphica. Można było sobie zamówić gratis, więc stwierdziłam, że przetestuję. 



Grudzień to nie tylko czas świąt u mnie. ;) To również miesiąc moich urodzin. W związku z tym dostały mi się również prezenty urodzinowe od niektórych firm. Sephora sprezentowała mi  The Primer Mask stanowiącą bazę pod makijaż, dobra przed imprezą.



A w Yves Rocher dostałam orientalny olejek pod prysznic z olejkiem arganowym i różą. 
*
To wszystkie moje nowości , które zamykają rok 2019. ;) Życzę Wam i sobie dużo wspaniałych nowości kosmetycznych w 2020 roku! :D



wtorek, 31 grudnia 2019

G-SYNERGIE | BAMBOO & PHILIPPINE CHARCOAL BLACK FACIAL MASK

Hej, hej :)
Zbliża się koniec roku, a z nim Sylwester, więc zakładam, że kosmetyki, które nas teraz najbardziej interesują to maski i wszelakiego rodzaju upiększacze. ;)
Ja również zabrałam się za maskowanie i oczywiście mam zamiar podzielić się wrażeniami. Sięgnęłam po maskę mało jeszcze znaną w blogosferze, przynajmniej mnie się jeszcze jakoś w oczy nie rzuciła. ;) Jest to oczyszczająca i odżywcza maska w płachcie Bamboo & Philippine Charcoal Black Facial Mask G-SYNERGIE.



Maska zawiera składniki odżywcze, a w szczególności ekstrakt z bambusa oraz filipiński węgiel drzewny. Ekstrakt z bambusa jest bogaty w krzem, który wspomaga skórę w takich dolegliwościach jak trądzik, ale również uczestniczy  w syntezie kolagenu, elastyny i kwasu hialuronowego.  Przyspiesza regenerację naskórka i odbudowuje strukturę starzejącej się skóry. Filipiński węgiel drzewny natomiast działa jak magnes i wyciąga toksyny z porów.
Po użyciu tej maski powinniśmy uzyskać nieskazitelną i zdrową cerę.
Jak było?



Maska posiada dwa płaty: cellulozowy (czarny) nasączony esencją i perłowy film, do którego ta płachta jest przytwierdzona. Czarny płat nakładamy na oczyszczoną twarz i trzymamy 15-20 minut. 
Płat da się równomiernie rozłożyć na twarzy i każdy skrawek skóry jest poddany jego działaniu. Nic nie skapuje, trzyma się dobrze, a podczas aplikacji czuć chłód na twarzy.
Jak to w przypadku jednorazowego użycia maski w płacie większych zmian na twarzy nie zarejestrowałam. ;) Natomiast to co zauważalne gołym okiem to lekkie rozjaśnienie, rozświetlenie, napięcie i efekt wypoczętej skóry.
Pomimo braku spektakularnych efektów, uważam, że maski zawsze warto robić. ;) Taka dodatkowa pielęgnacja zawsze nam wyjdzie na dobre.
*
Lubicie maski w płacie? Jak macie jakąś ulubioną i godną polecenia to dajcie znać. :)






poniedziałek, 23 grudnia 2019

NOWOŚCI LISTOPADOWE :)


Hej, hej :)
Atmosfera na blogach już świąteczna i każdy jest zajęty przygotowaniami, ale dla relaksu trzeba pomyśleć o kosmetykach :D, więc postanowiłam jeszcze wjechać z moimi nowościami kosmetycznymi. 
Zatem, kto ma chwilę niech wpada zobaczyć co zawitało do mnie w listopadzie. :)


Jak widać dużych zakupów u mnie w listopadzie nie było. Sporą ich część zajęły dodatki do gazet. ;D Zazwyczaj omijam takie okazje, bo nie ma dla mnie nic ciekawego, ale w tym miesiącu wiele rzeczy mnie zainteresowało.



W gazetach dorwałam:
A'pieu, Honey House Manuka, Sweet Manuka. Odżywczo-rozświetlająca maska w płachcie na bazie miodu. 
Dr.Mola , 3 Step Deep Conditioning Hair Mask. Maseczka na końcówki włosów w formie czepka.
Vianek, regenerujący krem do rak z ekstraktem z morwy oraz odżywczy krem do rąk z ekstraktem z chmielu.
L'Orēal, Botanicals Fresh Care. Lawendowa maska do cienkich, delikatnych włosów. Co ciekawe, z gazetą wychodziła taniej niż na półce w Rossmannie. ;)


A w Rossmann skorzystałam z promocji i wzięłam dwa ciekawie pachnące dezodoranty Fa słodki Pink Passion i owocowy Ipanema Nights.


Comiesięczna wizyta z ulotką w Yves Rocher. Nabyłam znany już mi, delikatny tonik Hydra Vegetal, a do zakupu dostałam wodę micelarną Sensitive Vegetal.


Od portalu DressCloud mam podkład Affect oraz peeling z biodegradowalnym brokatem nieznanej mi jeszcze marki BG Cosmetics


A tu trochę płatków. ;) Zaczęło się od tego, że skusiłam się na polecane na którymś blogu żelowe płatki pod oczy Perfecty 45 +. Płatki dały tak ładny efekt rozświetlonej, napiętej i odmłodzonej okolicy oczu, że nabrałam ochoty na poeksperymentowanie z płatkami innych marek. Kupiłam od razu kilka: węglowe płatki pod oczy Eye Patch Perfecty, Snail & Vitamin C oraz Shiny Look Efektimy i No Wrinkles Lirene. Wszystkie celujące w odmłodzenie spojrzenia oczywiście. :D



Zestaw Resibo zamówiłam sobie w dobrej cenie na Minti Shop. Skusiło mnie chwalone serum wygładzające i kwarcowy roller, który to chciałam sobie kupić do masażu twarzy już jakiś czas temu. Oprócz tego do zestawu zostały dodane próbki kilku kultowych kosmetyków Resibo. ;)


Ponieważ cały czas myślę o tych swoich marnych włosach i próbuję im pomóc ;) to tym razem skusiłam się  Hair Perfector Olaplex do włosów farbowanych. 


No i jeszcze w prezencie kupiłam sobie woda toaletową A Girl in Capri Lanvin. ;) To zapach bardziej na ciepłe dni ze swoimi cytrusowymi nutami, ale nadarzyła się okazja, a ja i tak miałam go w planach.



No i ostatni, największy prezent ode mnie dla mnie. :D Kalendarz adwentowy. Lubię co roku w grudniu mieć jakiś kosmetyczny kalendarz adwentowy i codziennie sprawiać sobie radość nowym kosmetykiem. W zeszłym roku nie miałam, bo nie znalazłam dla siebie nic ciekawego. Dużo marek już miałam, więc albo kosmetyki się powtarzają albo poupychane są rzeczy nieinteresujące mnie. Nie chcę też kalendarza jednej marki, bo zawsze są jakieś, które już miałam. Takie, gdzie jest 24 cienie albo 24 pomadki też mnie nie interesują, bo wiadomo, że wszystkie kolory mi nie podpasują i zero satysfakcji z takiego kalendarza. Ciężko kosmetykomaniaczce dogodzić. ;) Marzył mi się kalendarz z różnymi markami (fajnymi i takimi, co jeszcze ich nie testowałam) i kosmetykami z różnych kategorii. I uff, taki znalazłam w tym roku na Zalando. :) Był drogi i siedział w koszyku, ale trafiłam któregoś dnia na zniżkę, a do tego jeszcze doszedł następnego dnia Black Friday z drugą zniżką i wyszło całkiem przyzwoicie. Jestem zadowolona, bo wszystkie kosmetyki to dla mnie nowości (znane mi ze słyszenia, ale nie testowałam) i tylko jedną rzecz kiedyś miałam (tusz Clinique).
No, takie kalendarze to ja co roku poproszę. :)

*
To wszystkie moje nowości, a ponieważ święta coraz bliżej to chciałam Wam życzyć Wesołych Świąt :) w miłej, rodzinnej atmosferze i  Mikołaja z workiem prezentów, a wśród nich kosmetycznych nowości oczywiście. :))