czwartek, 15 sierpnia 2019

NOWOŚCI KOSMETYCZNE LIPCOWE




Hej, hej :)


Witam Was wakacyjnie i zapraszam na moje nowości kosmetyczne poprzedniego miesiąca, a właściwie nawet... czerwco-lipca :D




W czerwcu Sephora wystartowała z boxami urodzinowymi na swoje 20-lecie. Boxy te były wypełnione bardzo atrakcyjną zawartością. Ja wybrałam Box nr.2, gdzie znajdowało się 16 kosmetyków (pełnowymiarowe i miniatury). 
Przyjrzyjmy się pudełku i jego zawartości:





A tu dokładnie opisane jakie kosmetyki znajdują się w środku:



Testuję, testuję i świetnie się z tym czuję. :D Kosmetykomaniaczka w swoim żywiole. ;) Uwielbiam takie pudełka, tym bardziej, że cenowo też dobrze wychodziło w przeliczeniu na sztukę.



Kolejne zakupy w Sephorze to z promocji lipcowej jak były wyprzedaże do -70%. Wrzuciłam wtedy do koszyka kosmetyki, które miałam na swojej wishliście. 
Pomadki Diora z serii Dior Addict Lip Glow, które już znam i uwielbiam za wykończenie. Tym razem wzięłam wersję matową Matte Raspberry i holograficzną Holo Purple.
Długopis Benefit Brow Contour Pro 4 in 1 to produkt do konturowania brwi. Już dawno temu mnie zaciekawił (swoją drogą produkty do brwi Benefit uwielbiam!) i tylko czekałam na promocję. ;)  Tutaj mamy 4 w 1, czyli dwa brązy do brwi i dwa beże. Można sobie dobrać, ale z założenia jeden (jaśniejszy) brąz idzie na początek brwi, drugi (ciemniejszy) na końcówkę, jasny beż jest do obrysowania i korygowania kształtu brwi, a jaśniejszy beż do rozświetlenia łuku pod brwiami. Można się bawić i dopasowywać kolory. Jest oczywiście instrukcja gdzie nakładamy dane kolory, ale można oczywiście kombinować po swojemu. Każdy taki długopis jest też w 5 odcieniach, bo karnacje i kolor brwi mamy przecież różne.


Podczas wizyty w perfumerii bardzo spodobał mi się zapach Abercrombie & Fitch First Instinct, więc podczas promocji na Notino.pl zamówiłam go sobie. To delikatny słodko-kwiatowy zapach z nutami orchidei i tonki na czele.  



W wakacje postanowiłam zadbać o siebie na całej linii i wziąć się również za włosy. W związku z tym skusiłam się na polecany na japoński preparat Kaminomoto Hair Growth Accelerator II, który ma pobudzić włosy do wzrostu, jak również redukować wypadanie tych już obecnych. 


Yves Rocher i comiesięczna wizyta z ulotką. Zdublowały mi się tu dwie wizyty. ;) 
Wśród zakupów i prezentów mamy: płyn micelarny Hydra Vegetal,  rozświetlający żel pilingujący Hydra Vegetal, mydło do rąk o zapachu Mango Kolendra i kompaktowa szczotka do włosów.


Rossmann. Tu w CND znalazłam matujący i zmniejszający pory puder Maybelline Fit Me! i z ciekawości skusiłam się. ;)



W ramach przesyłki PR dostałam do przetestowania zestaw do wybielania zębów Dr. Martin Schwarz. Szczegóły TU.




To wszystkie moje nabytki czerwco-lipca. ;) Znacie? Jesteście zainteresowani czymś szczególnie? 

sobota, 10 sierpnia 2019

BIELSZE ZĘBY? | DR.MARTIN SCHWARZ



Nam kobietom zależy na ładnym wyglądzie i zawsze staramy się podkreślać naszą urodę korzystając z niewyczerpanych niemalże zasobów kosmetyków. :) 
Nie ulega jednak wątpliwości, że dopełnieniem naszej urody i nienagannego wizerunku jest  ładny, biały uśmiech. :) 
Któż by nie chciał mieć pięknego, śnieżnobiałego uśmiechu? Mnie też na takim zależy, dlatego jak tylko nadarzyła się okazja, żeby wypróbować zestaw do wybielania zębów w warunkach domowych to postanowiłam wypróbować. Taki zabieg (jak i wiele innych celujących w pielęgnację zębów i jamy ustnej) ma  w swojej ofercie firma Dr. Martin Schwarz. 



Oprócz preparatów do wybielania zębów jest też w ofercie żel do usuwania
żel do usuwania płytki nazębnej o którym pisał ostatnio Business Insider. Wszystko to do zrobienia w warunkach domowych, ale z efektem porównywalnym do tego w gabinetach dentystycznych. Kusząca sprawa. :)


Dr.Martin Schwarz

Do wybielania zębów mamy tu 3 różne preparatyja dostałam Expert 38% - do profesjonalnego wybielania zębów w domu. Produkt ten może być stosowany w gabinetach stomatologicznych pod okiem dentysty, ale może też być stosowany w warunkach domowych z użyciem nakładek, bez konieczności naświetlania i przegrzewania szkliwa specjalistycznymi lampami.
Na recepturę żelu składa się nadtlenek karbamidu, glicerol, azotan potasu, mentol i woda. Żel działa tak, że utlenia i likwiduje niepożądane barwniki organiczne zawarte m.in. w kawie, herbacie, winie czerwonym. Działanie tych składników wpływa na minimalną nadwrażliwość zębów po zabiegu, a ja muszę przyznać, że pomimo wrażliwości moich zębów na dotychczas stosowane drogeryjne pasty wybielające przy tym preparacie nie odczułam żadnego  dyskomfortu. Natomiast obecność wody w składzie zapobiega wysuszaniu zębów poddawanych zabiegowi wybielania.


Expert 38% wybielacz do zębów

Preparat rozjaśnia zęby o 4-8 odcieni i robi to podczas 30 minutowych sesji, które powinniśmy robić co 1-3 dni, a cała kuracja nie powinna trwać dłużej niż 12 dni. 
W skład testowanego przeze mnie zestawu wchodzi 5 ml strzykawka z wybielaczem oraz nakładki termokurczliwe Flexi Trays. 


Expert 38 % i nakładki termokurczliwe Flexi Trays


Expert 38% i nakładki termokurczliwe Flexi Trays

Procedura domowego wybielania zębów wygląda tak, że żel nakładamy na wewnętrzną stronę nakładek, tak żeby dotykał zewnętrznej części zębów. Nakładkę z żelem nakładamy na umyte i suche zęby i staramy się, żeby nie przedostał się na dziąsła. 
Jednorazowa sesja powinna trwać ok.30 minut. Po zakończeniu wybielania należy po prostu wypłukać  dobrze usta i umyć nakładki. W tak prosty sposób można walczyć z różnego pochodzenia przebarwieniami na zębach. Mnie ogromnie zdziwiło to, że przy stosowaniu profesjonalnego, o mocniejszym przecież składzie preparatu nie odczuwałam żadnego bólu związanego z nadwrażliwością szkliwa co zdarza mi się przy normalnych pastach wybielających. Preparat jest całkowicie bezpieczny i komfortowy w stosowaniu.


wybielanie zębów

O wybielaniu tym preparatem możemy również poczytać TU


*
A Wy? Jakie macie doświadczenia z wybielaniem? 

niedziela, 4 sierpnia 2019

DENKO LIPCOWE, czyli MINIRECENZJE | The Body Shop, Hada Labo Tokyo, Clinique, Estee Lauder, Chanel, Belif, Dr Irena Eris, Yves Rocher, Duft&Doft, Liqpharm, Sylveco, Aloesove, Oriflame, Avon.

Hej, Hej :)

Jak zwykle, kiedy miesiąc dobiegnie końca zapraszam na podsumowanie kosmetycznych zużyć w postaci krótkich recenzji. W lipcu żywot swój zakończyły takie produkty:


Ewidentnie ten odcinek zdominował The Body Shop. :D Używane jakiś czas i akurat w lipcu je wykończyłam.


The Body Shop, British Rose, Instant Glow Body Butter. To masło, jak każde świetnie się sprawdza na mojej skórze, nawilża i natłuszcza. Zapach typowy dla linii, aczkolwiek tutaj róża ma dodaną nutkę kremową.

The Body Shop, Fuji Green Tea, Replenishing Body Butter. Tu podobnie jak wyżej, jestem bardzo zadowolona z masła. Pachnie świeżo i delikatnie zieloną herbatą.

The Body Shop, Strawberry, Body Yogurt. No i tu nie jestem za bardzo zadowolona. Jogurt jest lekki, ma konsystencję i wygląd dokładnie jogurtu owocowego. ;) Niestety, nie nawilża dobrze skóry, a jak się za dużo nałoży to się roluje. :/ Pachnie intensywnie truskawką.

The Body Shop, British Rose, shower gel. Żel pod prysznic o delikatnym zapachu płatków róży. No taki zapach to bym chciała w perfumach! :) Pod względem pielęgnacyjnym żel również udany. Jest delikatny i zawsze mam wrażenie, ze zostawia ochronną warstewkę. Skóra po nim nie jest przesuszona.

The Body Shop, Strawberry, shower gel. Żel pod prysznic o intensywnym zapachu truskawki. Zalety pielęgnacyjne jak wyżej.



Avon, Secret Fantasy Kiss. Bardzo fajny zapach Avonowy, ale nie ma go już w ofercie. Dziewczęcy, radosny i owocowy. Ja wyczuwałam w nim truskawki, chociaż w składzie jest jeżyna, mango i róża. ;)

Oriflame, Nature Secrets, anti-perspirant. Fajny i skuteczny dezodorant w kulce o zapachu mięty i maliny.

Yves Rocher, Anti- Fatigue Iced gel. Chłodzący żel do nóg i stóp. Idealny na upały. To już mój któryś z kolei egzemplarz. :)

Yves Rocher, Mon Evidence, Hand Creme. Krem do rąk z linii zapachowej Mon Evidence. Nie wiem czy znacie te perfumy, ale pachną przepięknie (stosunkowo nowa propozycja zapachowa z YR, z zeszłego roku.)

Duft&Doft, Pink Breeze, Nourishing Hand Cream. Pięknie, świeżo, wiosennie kwiatowo pachnący kremik do rąk. Działanie również zadowalające. Szczegóły w recenzji TU.


Clinique, Liquid Facial Soap Mild. Żel do mycia twarzy do skóry mieszanej w kierunku suchej. Rewelacyjny kosmetyk! Skóra po umyciu nie jest ściągnięta i co więcej, nie szczypie w oczy! Można myć nim całą twarz.

Sylveco, hibiskusowy tonik do twarzy. Temu tonikowi nie mam nic do zarzucenia. Był przyjemny w stosowaniu i miał gęstą konsystencję w porównaniu do innych znanych mi toników.

Aloesove, płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu. Przyjemny i delikatny kosmetyk. Za wiele na ten temat pisać nie będę, gdyż płyny micelarne nie grają u mnie głównej roli w demakijażu. Stosuję je tylko do delikatnego makijażu.

Hada Labo Tokyo, Deep Wrinkle Corrector, Eye & Mouth. Krem pod oczy z kwasem hialuronowym, kolagenem i retinolem. Pomimo ogromnych nadziei pokładanych  w tym kremie nic nie zadziałał. Smarowanie na darmo.

Belif, Bergamot Herbal Extract Toner. Tonik  z serii bardzo nawilżającej z dodatkiem bergamotki i szałwii. Przyjemny, o świeżym, cytrusowym zapachu.

Belif, The True Cream - Aqua Bomb.  Krem na dzień z tej samej nawilżającej serii. No właśnie, ze względu na to, że oferuje tylko nawilżenie to dla mnie za słaby. 

Dr Irena Eris, Aquality, Intense Moisturizing Youth Cream.  Tutaj też mamy krem intensywnie nawilżający, ale przeznaczony do starszych cer i jest również odmładzający. I to się czuje. Krem jest bardziej treściwy i przepięknie pachnie. Skóra po nim jest gładziutka i miękka. Do stosowania na dzień i na noc. Ja stosowałam tylko na noc ze względu na treściwą konsystencję.

Liqpharm, LIQ CR, serum z retinolem. To serum wspominam mile. Nie czułam po nim żadnego dyskomfortu (czym się czasami straszy przy retinolu), a cera był gładka, zdrowa, bez niespodzianek. Szybko się wchłaniał i miałam wrażenie, że lekko ściągał cerę, więc warto coś na niego położyć.



Chanel, Le Volume Revolution de Chanel. Tusz do rzęs, którego szczoteczka została wydrukowana w 3D. Mascara ma dawać ekstremalną objętość. To najlepszy tusz jaki kiedykolwiek miałam! Piękne, zawsze świeże, wielkie rzęsy. Taki efekt jakiego właśnie szukam w mascarach.

Estee Lauder, Double Wear, Stay-in-place Concealer. A to z kolei mój ulubiony korektor pod oczy. Bardzo dobrze kryje i dobrze leży pod oczami. Mój ulubieniec do pary z podkładem Double Wear. 

*
Oto i całe denko. Znacie któreś z moich zużytków? ;)


piątek, 26 lipca 2019

NĒO MAKE UP | KOSMETYKI DO MAKIJAŻU

Hej, hej :)

Znacie markę NĒO MAKE UP
To mało znana marka, a stacjonarnie można ją nabyć między innymi w Douglasie. Ja dostałam kiedyś taki uroczy zestaw do przetestowania i jako, że mało jest opinii o tej marce w sieci postanowiłam podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami i wrażeniami.



Marka NĒO MAKE UP to polska firma działająca na rynku od roku. Należy do firmy Cosmo Group, która ma w swoim portfolio między innymi markę NeoNail. Kosmetyki produkowane są w różnych krajach Europy, a w ofercie oprócz kosmetyków można znaleźć również pędzle. 


Opowiem Wam dzisiaj o 3 kosmetykach marki NĒO MAKE UP. Jest to podkład, matowa pomadka i nabłyszczacz do niej.



HD Ultra Light Foundation to podkład nawilżający. Ma ujednolicać koloryt cery, tuszować niedoskonałości i oznaki zmęczenia. Zawiera składnik "CheckChrome", który sprawia, że skóra staje się promienna i pełna blasku. Kwas hialuronowy nawilża skórę przez 24 h. Podkład zawiera również filtr SPF 30, jest wodoodporny, nie blokuje porów i jest Vegan Friendly. To tyle jeśli chodzi o właściwości, natomiast jak ja widzę podkład i jakie są moje wrażenia? Z tego co widać na twarzy zaklasyfikowałabym ten podkład jako nawilżający i rozświetlający (czyli zgadzam się z producentem). Nie ma mocnego krycia i nie zatuszuje bardzo widocznych niedoskonałości, ale zatuszuje oznaki zmęczenia. Cera jest tak pięknie rozświetlona, że wygląda na zdrową, młodą i wypoczętą. Aż nie mogłam się napatrzeć jak widziałam siebie w lusterku. ;) Oprócz tego jest pięknie wygładzona, jakby w photoshopie. Rozświetlenie ładnie i dyskretnie rozkłada się tam gdzie mamy kości (policzkowe, skronie, nos) i skóra wydaje się być w tych miejscach napięta. Ewidentnie daje to efekt odmładzający. Wiem, że niektórym (posiadaczom cery przetłuszczającej się) nie będzie się ten blask podobał. Ja polubiłam, bo ewidentnie mnie odmładza. ;) 
Podkład posiada urocze opakowanie, o którym nie można nie wspomnieć. Butelka jest zrobiona z mrożonego szkła, posiada pompkę i całość prezentuje się bardzo elegancko. Kształtem i materiałem bardzo przypomina podkład Fenty Beauty by Rihanna. ;)
Konsystencja podkładu to lekki krem w kierunku balsamu. Na skórze prezentuje się tak:



Przejdźmy do kolejnych upiększających produktów. ;)



Satin Matte Lipstick to pomadka matowa satynowa. 
Na ustach daje efekt kremowego (aksamitnego) matu. Dzięki temu, że jest kremowa nie wysusza ust i nosi się komfortowo. Jest dosyć trwała, nie zejdzie dopóki nie zaczniesz czegoś jeść. ;)



 W ofercie jest 12 odcieni. 
Ja mam 03 Chloe. To typowy nudziak, ale na szczęście (bo nie lubię nudziaków) jest to ładny, chłodny beż. Dużo oczywiście zależy od rodzaju padającego światła, ale w ciągu dnia jestem zadowolona.



Na zdjęciu akurat wyszedł bardzo jasno, ale pod innym kątem padania światła potrafi wyglądać ciemniej, jak beż z domieszką kakao (na mleku ;)).
Tutaj również na uwagę zasługuje ładne i dopracowane opakowanie. :)



Liquid Shine For Lipstick to nabłyszczacz do pomadki. Jest przezroczysty, w miarę gęsty, daje połysk i blask, sprawiając, że usta wydają na bardziej ponętne i pełne. Drugim jego atutem jest to, że podbija kolor pomadki. Według producenta ma też działanie odżywcze i regenerujące.



Nabłyszczacz faktycznie pięknie wygląda na ustach, ale... nie do zniesienia jest jego smak. Gorzki i sztuczny smak powoduje ogromny dyskomfort i pomimo uroku jaki nadaje ustom prawie go nie używam. Zresztą, wydaje mi się zbędnym gadżetem. Jak chcę błyszczeć to nakładam błyszczyk, a jak nakładam matową pomadkę to znaczy, że chcę matu. ;)
Ale zadanie swoje spełnia. ;) Usta pięknie błyszczą i niestety, nie dało się tego realnie oddać na zdjęciu.





Reasumując, bardzo fajne kosmetyki odkryłam w NĒO MAKE UP, w swojej roli się sprawdziły i byłam z ich efektów zadowolona (pomijając zły smak nabłyszczacza). Na pewno jeszcze poszperam w ich ofercie.

A Wy? Znacie NĒO MAKE UP?

środa, 17 lipca 2019

DENKO CZERWCOWE czyli MINIRECENZJE



Hej, hej :)
Witam Was wakacyjnie i mam nadzieję, że bez względu na to czy jesteście na wakacjach czy jeszcze nie i bez względu na pogodę bawicie się dobrze. A jak nie, to wiecie co działa na poprawę humoru... zanurzyć się w świat kosmetyków. :D



Zapraszam do mojego świata kosmetyków na podsumowanie kosmetycznych zużyć ostatnich miesięcy (maj, czerwiec). Zacznę od najmilszej mi kategorii. :)  


Zapachy


Cacharel, Amor Amor Elixir Passion - perfumy, gdzie porzeczka, benzoes, jaśmin i nuty drzewne grają główna rolę. Zapach idealny na zimę; słodki, otulający, ale w przeciwieństwie do wielu słodziaków niebanalny, miał w sobie coś intrygującego. Delektowałam się nim przez kilka zim i w tym roku nadszedł jego koniec. ;) Jeden z ulubionych, słodkich zapachów i z chęcią poużywałabym kolejną butelkę, ale tej wersji już nie ma w sprzedaży.

Giorgio Armani, Sky di Gioia wszedł na nasze półki w 2016. Ten zapach z kolei jest typowo wiosenny. Jest delikatny, świeży, kwiatowo-owocowy, ale te kwiaty są rześkie i delikatne. Jest tu piwonia i liczi, róża, gruszka i porzeczka. Zapach piękny i niespodziewanie szybko mi się skończył.

Oriflame, Roses - dezodorant w kulce. Ładny zapach (róża konfiturowa), działanie też zadowalające (ale zaznaczam, że nie jestem osobą zmagającą się z nadmierną potliwością).


Dłonie i stopy



Yves Rocher, krem intensywnie odżywiający do suchych stóp z lawendą. Bardzo fajny kosmetyk do stóp. Nie był jakiś mega tłusty, a zostawiał stopy nawilżone i miękkie. W ogóle bardzo polubiłam serię do stóp Yves Rocher. :)

Yves Rocher, nawilżający krem do rąk z arniką. Ten krem jest u mnie już kolejny raz. Lubię go za skuteczne działanie.

Yves Rocher, nawilżający krem Złota Herbata. To krem z limitki świątecznej. Również fajnie się spisał, na zapachu (odświeżającej herbaty) począwszy i na działaniu skończywszy.


Ciało


Yves Rocher, żel pod prysznic i do kąpieli, Jeżyna i Lawenda. 
Yves Rocher, mleczko do ciała, Jeżyna i Lawenda. Bardzo udany zapachowo duet. Mleczko daje satysfakcjonujące nawilżenie. Duet ten jest u mnie już nie pierwszy raz.



Yope, naturalne mydło w płynie, Figa. Ten kosmetyk to dla mnie totalny niewypał. Nie pachniał żadną figą (zapach a'la szampon familijny) i nie pielęgnował skóry dłoni. Miałam je zawsze suche po użyciu. Nie rozumiem fenomenu tej firmy. Próbowałam też skonfrontować się z żelem pod prysznic i podobnie. Dodam, że grafika na opakowaniach charakterystyczna dla tej marki też mi się nie podoba. No, jestem cała na nie jeśli chodzi o Yope. ;)

Bio-Oil, specjalistyczny olejek do pielęgnacji skóry. Olejek ten prawdopodobnie radzi sobie z bliznami i rozstępami. Nie potrafię nic na ten temat powiedzieć, bo miałam mini wersję 25 ml i nie byłam systematyczna, tak więc ja żadnych zmian u siebie nie doświadczyłam.

Rogé Cavailles, Olejek satynowy do kąpieli i pod prysznic, Olejek Arganowy i Róża. Jest to żel pod prysznic z olejkiem, bardzo delikatny i przyjemny podczas użytkowania. Zapach delikatnej róży również na plus. Dobrze współgrał z używanymi przeze mnie wówczas perfumami Sky di Gioia. ;)


Twarz


Garnier, płyn micelarny, skóra normalna i mieszana. Sprawdzał się jak standardowy micel. Dla mnie micel to wspomaganie w demakijażu, zdecydowanie wolę olejki do tego. 

Avon, Anew Clinical, krem wybielający przebarwienia. Krem przyjemnie się użytkowało i nic złego mojej cerze nie zrobił, ale też... nic dobrego ;), a przynajmniej tego, czego oczekiwałam. Niestety nie rozjaśnił moich przebarwień. :/

Yves Rocher, Pur Bleuet, dwufazowy płyn do demakijażu oczu. Moja ulubiona dwufazówka (skuteczna i delikatna) występująca w moim zestawieniu chyba już setny raz. ;)  Jak zawsze - polecam. :) 


*

To wszystkie moje zużytki ;). Trochę ponarzekałam, trochę pochwaliłam, ale bilans i tak wyszedł na plus. ;) Znacie któreś z tych kosmetyków?