poniedziałek, 3 sierpnia 2020

DENKO LIPIEC 2029

Hej, hej :)
Witam w środku wakacji. :) Lipiec już za nami, czas zatem na miesięczne podsumowanie 
zużyć kosmetycznych i ich krótkie recenzje. Co u mnie się skończyło i jak się sprawdziło?


Tym razem większość stanowią kosmetyki do ciała. Zacznijmy od popularnych myjadeł. ;)


Avon, Zen, Mandarine & Jasmine, daily hand wash. Mydło do rąk w płynie, bardzo fajne, ma postać gęstego żelu, zapach mało wyczuwalny (mandarynkowy), ale nie wysusza nadmiernie dłoni.

Yves Rocher, Carambola from Malaysia, fresh shower gel. Bardzo fajnie pachnący żel pod prysznic. Pachnie owocami karamboli, jest to idealny zapach na lato. Ta seria żeli jest nieco wysuszająca, ale mojej (normalnej, bezproblemowej) skórze to nie przeszkadza. Poza tym i tak używam balsamu.

Avon Senses, Enchanted Paradise, Fresh Flowers and Bergamote, shower gel
Żel pod prysznic o idealnym zapachu na lato. Pachnie cytrusowo (bergamota) i świeżo. Mam wrażenie, że wyczuwam tam miętę nawet (chociaż nie ma jej w składzie), ale to  zapach jest tak świeży.


Garnier Fructis, Papaya Hair Food, repairing shampoo. To regenerujący szampon do włosów zniszczonych. Zwykły szampon, ale lubiłam go, bo rewelacyjnie pachniał papają i włosy podczas mycia nie plątały się, nie były szorstkie i dosyć przyjemnie się nim myło (czego jednak nie można powiedzieć o wielu szamponach). Tak więc, chociaż maski z tej serii są dla mnie średnie i nieciekawe, to szampon polubiłam.

Avon Naturals, Apple Blossom, body lotion. Bardzo fajny balsam do ciała. Jest lekki, szybko się wchłania, nawilża i pięknie pachnie kwiatem jabłoni. 

The Body Shop, Strawberry, body butter. Masło do ciała (tu w miniaturze) o zapachu truskawkowym. Działanie na tak, zapach nie za bardzo. Trochę mnie drażnił, był dla mnie nienaturalny, zbyt chemiczny. Truskawki z TBS nie lubię jednak.

Rituals, The Ritual of Happy Buddha, body cream. Krem do ciała o zapachu pomarańczy i drzewa cedrowego. Spodziewałam się zapachu świeżej pomarańczy, ale był on ocieplony drzewem niestety. Sam krem o bardzo fajnym, odżywczym działaniu.


Pixi, Rose Tonic, Nourishing Toner. Toniki Pixi bardzo lubię. :) Ten ma wyciąg z róży i czarnego bzu. Zapach ma różany, ale delikatny, świeży, przyjemny. Skóra jest po nim przyjemnie odświeżona. 

Senelle, Winter, olejek do demakijażu. Do demakijażu używam olejków i miałam już kilka bardzo dobrych, ale ten to najgorszy olejek do demakijażu jaki miałam w życiu. Nie zmywał makijażu, tylko rozmazywał. Po zmyciu wszystkiego wodą i tak zostawał na twarzy z podkładem (chociaż niby hydrofilny). No tak złego kosmetyku jeszcze nie miałam. Bubel wszechczasów!

Mesoboost, v-shape face cream. Krem modelujący owal twarzy. Zmian w tym zakresie nie zauważyłam ;), a sam krem nie był przyjemny w użytkowaniu. Skóra była miękka, ale i tłusta, cały czas czułam, że mam coś ciężkiego na skórze.
*
To wszystkie moje zużytki. Znacie któreś z nich?

sobota, 25 lipca 2020

ZESTY LEMON | THE BODY SHOP

Świeżynek ciąg dalszy.... ;)
W ostatnim poście pokazałam Wam świeżo pachnący duet do pielęgnacji ciała z letniej serii The Body Shop, więc dzisiaj, idąc za ciosem, pokażę drugiego przedstawiciela serii na lato - Zesty Lemon.  :)


Zesty Lemon, czyli według TBS Świeża Cytryna jest bardzo energetycznym i radosnym zapachem. Pachnie jak nazwa mówi cytryną, ale taką prawdziwą, kwaśną, jakby się wąchało cytrynę świeżo po przekrojeniu z odrobiną goryczki, którą można wyczuć w skórce cytrynowej. Zapach jest idealny na upały, nie ma ani krzty słodyczy, odświeża i dodaje energii. Konsystencja (rozlewający się żel) i kolor (jasno żółty) na zdjęciu poniżej.


W skład serii Zesty Lemon wchodzi: żel pod prysznic, jogurt do ciała i peeling do ciała. Szkoda, że nie ma masła ani balsamu, bo ja lubię mieć pełną pielęgnację o tej samej nucie zapachowej, a jogurtów do ciała TBS bardzo nie lubię. 
The Body Shop wydał tego lata bardzo fajne serie zapachowe. Drugą serię opisałam ostatnio TU. Oczywiście nie są to jedyne serie warte wypróbowania latem. TBS ma w swojej stałej ofercie jeszcze takie zapachy jak mango, mandarynka, grapefruit, mojito czy zielona herbata. :) Macie jakieś ulubione?

piątek, 17 lipca 2020

COOL CUCUMBER | THE BODY SHOP


Cool Cucumber czyli rześki ogórek ;)
Latem wybieramy zazwyczaj lżejsze zapachy, wolimy te świeże i orzeźwiające. Dotyczy to również pielęgnacji na co dzień. O wiele przyjemniej podczas upałów sięgnąć po kosmetyk o lekkim i odświeżającym aromacie, ponieważ ułatwia nam to funkcjonowanie w gorący dzień.
Dlatego postanowiłam przybliżyć Wam letnią serię The Body Shop  Cool Cucumber, jako że sezon na ogórki jest idealny. :D.


W skład letniej serii Cool Cucumber wchodzi: żel pod prysznic, jogurt do ciała, masło do ciała i krem do rąk. Ja zakupiłam sobie żel pod prysznic i masło do ciała, jogurtów do ciała TBS nie lubię. Cechą wspólną tego duetu jest zapach, więc od niego zacznę. Nie spodziewałam się, że ogórek może tak ładnie pachnieć, żeby być bohaterem linii zapachowej. A tu okazało się, że dało się stworzyć z nim całkiem udaną aromatycznie kompozycję. Zapach jest świeży, wodnisty, zielony, trochę jak niesłodki arbuz i czuję w nim też jakąś mentolową nutę podbijającą świeżość i dającą energię. Ale to tylko nuta, nie jest on absolutnie zapachem miętowym.


Żel pod prysznic ma konsystencję lekko żelową, łatwą w aplikacji i wygodnie wydobywa się go z butelki. Jest przezroczysty, no może leciutko zielony ;), a pachnie świeżo i ogórkowo.
Jeśli chodzi o działanie żel jest łagodny i nie wysusza skóry. Bardzo cenię sobie to w żelach TBS, że oprócz dobrego zapachu nie rozczarowuje również pod względem pielęgnacyjnym.



Masło do ciała ma lekką, kremową konsystencję, łatwo się rozsmarowuje i szybko wchłania. Skóra po aplikacji jest gładka i nawilżona. Pachnie jak cała seria świeżo, ogórkowo, trochę mentolowo.



I odkryłam coś jeszcze. :D Cool Cucumber w nazwie odnosi się nie tylko do świeżego, ogórkowego zapachu serii. Okazuje się, że po nałożeniu masło lekko chłodzi skórę. Rewelacja w upalne dni! :D
*
Lubicie takie zapachy na lato? Jakie są Wasze ulubione?


niedziela, 12 lipca 2020

DENKO CZERWIEC 2020

Hej, hej :)
Czerwiec dawno już za nami, więc czas na podsumowanie zużyć kosmetycznych tego miesiąca. A prezentuje się ono tak: 



Jak widać denko jest skromne, skromniejsze niż zakupy z tego miesiąca..., no cóż. ;)
Zapraszam na minirecenzje. :)


Avon, Senses, Zen Mandarin & Jasmine, shower gel. Żel pod prysznic, który wybrałam ze względu na pomarańczowy kolor i domniemanie takiegoż zapachu. Niestety zapach rozczarował mnie. Nie był soczysty, cytrusowy, jakiego się spodziewałam, ale niewyraźny, stłumiony. Miał w sobie nuty mandarynki, ale mało wyraziste. Nie byłam zadowolona i cała butla poszła na mydło do rąk.

Rituals, Happy Buddha, shower gel. Żel pod prysznic w piance. Pianka fajna w obsłudze, zapach średni, trochę cytrusowy, ale jakby z dodatkiem czegoś rozgrzewającego, ciepłego, imbiru? Mnie nie zauroczył. No i bardzo niewydajna ta pianka. 50 ml starczyło mi na 5 razy...?

Avon Naturals, Apple Blossom, shower gel. Żel pod prysznic o pięknym zapachu kwiatu jabłoni. Byłam zachwycona tym zapachem. Świeży, wiosenny, mogłabym mieć takie perfumy... ;) Szkoda, że tego żelu nie ma już w ofercie.


Hej Organic, Nourishing Face Tonic, Cactus. Tonik odżywczy z wyciągiem z opuncji i z grejpfruta o zapachu świeżo-kremowym. Naturalny i wegański. Był w porządku, nic złego nie mogę o nim powiedzieć. Nic też rewelacyjnego, żeby do niego wrócić.

Dove, Go Fresh, Peach & Lemon Verbena, deodorant, 24 H. Dezodorant w kulce o ładnym, delikatnym, kremowo-brzoskwiniowym zapachu, ale zerowym działaniu. :/ Nie jestem jakaś bardzo potliwa i nie mam z reguły problemów z dezodorantami, ale tu, przy zwykłym, codziennym użytkowaniu nie dawał rady. Wywalam, chociaż nie dobił dna.

MIO, Skin Tight, Body Serum. Serum napinające i uelastyczniające skórę. Było nieprzyjemne w aplikacji, lepkie i w miodowym kolorze. Zapach też był brzydki ziołowo-"dentystyczny". ;) Nic w wyglądzie mojej skóry nie zmieniło. Może gdyby była w gorszym stanie...?


Debby, eye pencil. Kredka do oczu w kolorze czarnym, do temperowania. Ot, zwykła kredka, nic specjalnego.

Duft&Doft, Stockholm Rose, Nourishing Hand Cream. Fajny kremik do torebki o całkiem skutecznym działaniu nawilżającym jak na takie dzienne kremiki. Przy tym pięknie kremowo-kwiatowo pachnie (ja tam bardziej odczuwam białe kwiaty niż różę;)) Kremy Duft&Doft już nie raz przewijały się przez moje dłonie i strony mojego bloga, i zapewnie nie raz jeszcze będą. ;)

Yves Rocher, Sexy Pulp, Extreme Noir, mascara. Pogrubiający tusz do rzęs. Pogrubiał, ale na mnie wrażenia nie zrobił.

Semilac, Pink Smile 056, lakier hybrydowy. Delikatny, pastelowy, rozbielony róż. Uwielbiam ten kolor i na pewno kupię jeszcze raz, bo taki odcień różu warto mieć w swoich zasobach na stałe.
 *
To wszystkie moje zużytki. Znacie coś? :) 

niedziela, 5 lipca 2020

NOWOŚCI CZERWIEC 2020


Hej, hej :)
Witajcie na comiesięcznym przeglądzie moich nowości kosmetycznych. Co tym razem  wpadło do mojego koszyczka? ;)
Trochę sobie poszalałam, ale tak to jest jak nie chodzi się po sklepach. ;) Jak tylko trafiły się rzeczy, które miałam wcześniej upatrzone w promocji to je zgarniałam do swojego koszyka. 
Przejdźmy do prezentacji moich skarbów. :)




Zacznijmy od najbardziej licznej ekipy z Avonu. :D Daaawno nic nie zamawiałam w Avonie, a lubię ich żele i balsamy, w szczególności biorąc pod uwagę aspekt zapachowy. Dlatego zamówiłam klika żeli pod prysznic z serii Senses o fajnie zapowiadających się zapachach: Hula Hula Hibiscus, Zen, Aloha Monoi i mydło w płynie Senses Zen. Duże nadzieje pokładałam w tym zapachu o pomarańczowym kolorze, ale niestety zawiodłam się (jest mało wyrazisty). Nabyłam również balsamy o perfumowych zapachach Imari i Her Story oraz antyperspiranty Imari Stamina. Zarówno balsamy jak i antyperspiranty Avonowe bardzo sobie chwalę. Oprócz tego skusiłam się na olejek do ust z drobinkami Shimmering Petal, tusz do rzęs 5 In One Lash Genius i krem do rąk Attraction.


The Body Shop i masła, które uwielbiam. A jak trafiło mi się 30 % to skorzystałam i uzupełniłam zapasy. :D  Mamy tu masła do ciała British Rose, Fuji Green Tea i nowość na lato Cool Cucumber. Oprócz tego skusiłam się na dawno temu planowaną szczotkę do szczotkowania ciała na sucho.



Na masło do ciała Yuzu Lime & Żeń Szeń Perfecta skusiłam się spontanicznie, kiedy poszukiwałam cytrusowego masła na lato do pary do żelu cytrynowego z The Body Shop. To taki spontaniczny zakup, no i niestety... Miało być cytrusowo, a nie jest. Zapach jest nieokreślony, nieciekawy, dziwny, pachnie jakby zepsuty kosmetyk (aczkolwiek masło zepsute nie jest). Mam nadzieję, że sprawdzi się przynajmniej w pielęgnacji, chociaż nie wiem czy z nim wytrzymam zapachowo.



Skoro jesteśmy przy pielęgnacji to przejdę do zamówienia dermokosmetyków. Zamówiłam tu krem do twarzy z filtrem La Roche-Posay Anthelios XL 50+, wodę termalną La Roche-Posay, żel antybakteryjny do dłoni La Roche-Posay, a do tego dostałam syndet Lipikar AP+ do mycia twarzy.



Sephora i zestaw Damn Girl! A w zestawie tusz do rzęs Damn Girl! i błyszczyk powiększający usta Lip Injection. Obu produktów byłam zawsze bardzo ciekawa i ciszę się, że nadeszła okazja, aby je wypróbować. :) 


Kolejny, fajny zestaw z Sephora to Fenty Beauty by Rihanna. Jest to zestaw Diamond Bomb Baby, a zawiera rozświetlacz Diamond Bomb i błyszczyk Gloss Bomb. Naprawdę, są to produkty wyjątkowe w swojej kategorii. :)


I moja ulubiona kategoria - perfumy. Na Ange Ou Demon (Étrange) Le Secret Givenchy czaiłam się dłuższy czas. A ponieważ lato to idealna pora na te perfumy ze względu na delikatny i świeży zapach jaki oddają to dokonałam zakupu, w bardzo korzystnej promocji rzecz jasna. ;) Nuty zapachowe, które są tu głównie wyczuwalne to liść herbaty i cytryna, później dochodzi jaśmin i piżmo, ale ogólnie to lekkie, świeże, delikatne i radosne perfumy.


I mój drugi, bliski sercu nabytek - La Nuit Tresor Nude Lancome. W ogóle uwielbiam serię La Nuit Tresor, która jest bardzo kobieca i seksowna, w przypadku większości flankerów  wieczorowa rzec by można, a wersja Nude jest idealna na dzień i na lato. Jest delikatnie, kobieco, słodko (ale nie za słodko), słodycz jest tu wyważona. Czuć wanilię i kokosa, ale nie mocnego, tylko takiego w sam raz, w wersji tropikalnej i gdzieś tam z tyłu czuć echo wersji podstawowej. Czuję się z tym zapachem idealnie dopasowana. :) <3


*

To wszystkie moje czerwcowe nabytki. Znacie coś? Jesteście czymś szczególnie zainteresowani?

niedziela, 21 czerwca 2020

YVES ROCHER | ANTI-FATIGUE FOOT SOOTHING ICED GEL

Hej, hej :)
Mamy w końcu lato i upały, więc przychodzę z czymś chłodzącym. ;)
Anti-Fatigue Foot Soothing Iced Gel może być czymś co pomoże nam przetrwać te upalne dni. ;)



Często w upały czujemy się ociężali, opuchnięci i mamy uczucie ciężkich nóg. Mnie też to czasami się zdarza i w takich momentach sięgam po żele chłodzące do nóg.  Różnie to z nimi bywa, ale ten z Yves Rocher bardzo dobrze się w tych sytuacjach sprawdza i o nim dzisiaj słów kilka.




Żel chłodzący do stóp Yves Rocher Anti-Fatigue Foot Soothing Iced Gel ma postać przezroczystego żelu, który należy wmasować w kierunku od stóp do nóg. Formuła preparatu zawiera 97 % składników naturalnych. Zawiera między innym mentol, miętę pieprzową i lawendę. 




SKŁAD:
AQUA/WATER/EAU•ALCOHOL DENAT.•GLYCERIN•LAVANDULA ANGUSTIFOLIA (LAVENDER) FLOWER WATER•PEG-7 GLYCERYL COCOATE•BUTYLENE GLYCOL•OLETH-10•MENTHOL•CARBOMER•OLETH-20•LAVANDULA ANGUSTIFOLIA (LAVENDER) OIL•LINALOOL•SODIUM HYDROXIDE•MENTHA PIPERITA (PEPPERMINT) OIL•TETRASODIUM EDTA•SODIUM BENZOATE•GERANIOL•CITRIC ACID•POTASSIUM SORBATE•LIMONENE

Kosmetyk pachnie mentolowo (bardziej na początku aplikacji, potem zapach się wycisza) i od razu po nałożeniu czuć mocne chłodzenie. Odczucie ciężkości ustępuje, a w jego  miejsce odczuwamy lekkość, świeżość, jakbyśmy nogi włożyli do chłodnej wody i to w całkiem szybkim czasie. Jaka to ulga i odprężenie! Prawdziwy must have na lato! :)
Jeżeli zdarza Wam się mieć taki dyskomfort latem w upalne dni to szczerze ten żel chłodzący Yves Rocher polecam. :)


niedziela, 14 czerwca 2020

NOWOŚCI MAJ 2020

Hej, hej :)
Myślę, że najwyższy czas wystartować z moimi nowościami nabytymi w maju. Znowu trochę mi się nazbierało, ale cóż, sama radość! Kosmetyki, które zawsze były w planach, a zrealizowałam je dzięki promocjom i dobrym okazjom cenowym. Tradycyjnie. ;)


Zacznijmy od najpiękniejszej i najbliższej memu sercu kategorii - perfumy. ❤️❤️


Signorina Eleganza Salvatore Ferragamo siedziała mi w głowie od dłuższego czasu, więc kiedy pojawiła się w dobrej cenie na Tago Mago długo się nie wahałam. ;)
Posiada jedną z moich ulubionych nut zapachowych paczulę, a w towarzystwie gruszki jest ona delikatniejsza, słodsza. Przypomina mi trochę Coco Mademoiselle od Chanel. Zapach jest elegancki i kojarzy mi się z silną kobietą. Oprócz zapachu zachwycająca jest też buteleczka. :)


Kolejny piękny zakup to podkład Clarins Everlasting Youth Fluid w odcieniu Linen 101. Kiedyś podczas zakupów douglasowych dostałam próbkę tego podkładu. Pamiętam, że po nałożeniu cera wyglądała cudownie, była świeża, rozświetlona i jakoś tak młodo wyglądała... ;) Spodobało mi się to, a potem wczytałam się w nazwę i patrzę: Everlasting Youth... No tak, wszystko jasne! U mnie zadziałało. :D



Skusiłam się więc na podkład w pełnym wymiarze w dniach promocji, a dodatkowo do zakupów dostałam miniaturę pomadki Yves Saint Laurent w kolorze Rose Stiletto.
Przepiękna ta miniatura! I całkiem pokaźna. ;) 



Przy kolejnych moich zakupach w Douglasie i kolejnej promocji XD postawiłam na pielęgnację (ale pomadka i tak musiała wskoczyć). ;) 



Skusiłam się na chwalony w naszym kosmetycznym świecie tonik serum 2w1 Tołpa Dermo Face physio mikrobiom oraz myśląc o lecie i nieuniknionym odkrywaniu ciała wyszczuplający koncentrat modelujący Tołpa Dermo Body Slim. Nie mogłam nie skusić się na coś z kolorówki, a w planach miałam (i mam) wiele pomadek Mac. Mam ich kilka, ładnie wyglądają na ustach, a różnorodność wykończeń kusi. 



Tym razem skusiłam się na Milan Mode o wykończeniu Lustre. Jest przepiękna! Soczysty, chłodny róż na ustach dający mokre, lśniące wykończenie dzięki chłodnym, srebrzystym drobinkom. 



Kontynuując temat pielęgnacji i dbania o cerę latem z myślą o filtrach zrobiłam zakupy w aptece My Derma Center gdzie można kupić kremy z filtrem (i nie tylko) z 25% zniżką. Ponieważ lubię markę La Roche-Posay i ich produkty na lato skusiłam się na nią i w tym roku. Wybrałam Anthelios Pigmentation 50+ działający również przeciw przebarwieniom. Krem jest koloryzujący, ale pamiętam, że miałam w tamtym roku Antheliosa żel/krem koloryzujący i bardzo dobrze się sprawdzał ujednolicając koloryt mojej cery. Niestety, to inny krem i inny kolor. :( Jest tak ciemny (nawet dla mnie o średniej karnacji) i tak mocno się odcina, że nie sposób go teraz używać.  Oprócz filtrów skusiłam się również na krem pod oczy z retinolem La Roche-Posay RedermicR , a w prezencie była miniatura serum przeciwzmarszczkowe z kwasem hialuronowym Hyalu B5. Oprócz tego do zamówienia można wybrać sobie 3 próbki produktów, co jest bardzo fajne. :)



Kosmetyki BasicLab bardzo lubię. Wszystko co do tej pory testowałam bardzo mi odpowiadało i byłam strasznie ciekawa pozostałych produktów. Jak tylko pojawiła się promocja na stronie wybrałam sobie to czego byłam ciekawa i czego moja skóra potrzebuje. Do koszyka wrzuciłam serum peptydowe pod oczy z 10% argireliną i kofeiną, serum do twarzy z 2% retinolem, koenzymem Q10 i skwalanem, delikatny, familijny żel pod prysznic i w prezencie do zamówienia dostałam nawilżający krem do rąk. :)



Na Hairstore.pl postawiłam na pielęgnację włosów. Od jakiegoś czasu myślałam nad przetestowaniem produktów Kerastase i akurat w tym czasie zbiegło się kilka promocji w kilku sklepach. Najbardziej korzystnie cenowo okazało się w Hairstore jeśli chodzi o serię, która mnie zainteresowała, czyli  Kerastase Densifique. Jest to seria zagęszczająca włosy cienkie. Wzięłam kąpiel do włosów z kwasem hialuronowym (czyli szampon :D) oraz odżywkę zwiększającą objętość. Po wstępnym testach bardzo mi się podoba. Do zamówienia dorzuciłam jeszcze grzebień o szerokich zębach Hercules Sagemann Triumph Master 236 i miniaturę pomarańczowego kremu BB Skin 79. Mam różowy BB z tej serii, ale jest za jasny i za szary dla mnie, a ponieważ pomarańczowy wpada w żółte tony stwierdziłam, że będzie idealny dla mnie.



The Body Shop i słynne, pięknie pachnące żele pod prysznic. Ponieważ w tej kategorii zapasy mi stopniały mogłam zabawić się w żelowe zakupy  w promocyjnych cenach po raz kolejny. :D Mamy tu przepięknie pachnący British Rose (najładniejsza róża w kosmetykach jaką spotkałam, a nie przepadam za różą), intensywny i soczysty Zest Lemon (pięknie odwzorowana słodka cytryna), ciekawy Cool Cucumber (nie spodziewałam się, że ogórek może pachnieć tak ładnie) i spokojna, świeża Fuji Green Tea (też chyba najładniejsza zielona herbata jaką spotkałam w żelach pod prysznic) .
*

No i dobrnęliśmy do końca. ;) To wszystkie moje nowości. Znacie coś? Jesteście czymś szczególnie zainteresowani?