sobota, 8 maja 2021

NOWOŚCI KOSMETYCZNE | KWIECIEŃ 2021

 Hej, hej :)

Nowy miesiąc właśnie się zaczął, więc zapraszam na podsumowanie moich nowości kosmetycznych, które skradły moje serce i oko wpadając do sklepowego koszyczka w minionym miesiącu. :) 


Nie było tego dużo, ale adekwatnie do posiadanych zapasów staram się działać z umiarem. Balansuję między potrzebą a zachciewajką. ;) Zresztą wszystkie moje zakupy (nawet jeśli to zachciewajki) to są to rzeczy najczęściej zasiadające na mojej wishliście i dodatkowo kupione w promocyjnej cenie. ;) Promocje otaczają nas cały czas i tak szczerze mówiąc nie pamiętam, kiedy kupiłam coś w normalnej cenie. :D 


Douglas. Zakupy kolorówki przyprawiają mnie o przyspieszone bicie serca. :D Tutaj, korzystając z -25% na markę MAC skusiłam się na dwa wypiekane produkty mineralne: róż z delikatną złotą poświatą Mineralize Blush w odcieniu Petal Power oraz na rozświetlacz Mineralize Skinfinish w odcieniu Soft & Gentle. Kolejna rzecz to miniatura tuszu do rzęs na wypróbowanie Bobbi Brown Smokey Eye Mascara. Wszystkie produkty już w użyciu. :))


Sephora. Na płatki pod oczy Pixi FortifEye czaiłam się od jakiegoś, więc jak wskoczyła weekendowa promocja postanowiłam skorzystać. Jest kilka rodzajów tych płatków, ja skusiłam się na ujędrniające z kolagenem, peptydami, kwasem hialuronowym i kofeiną. W opakowaniu jest 30 par mocno nasączonych płatków i szpatułka do higienicznego wyjmowania ich.

Kredka do brwi Anastasia Beverly Hills chodziła mi już wcześniej po głowie, więc kiedy znalazłam cały set Brow Bae-sics Brow Kit, w którym znajduje się kredka Brow Wizz oraz przezroczysty żel do brwi Clear Brow Gel w promocji - 45% to bardzo się ucieszyłam i chwyciłam. ;)


Rossmann. Tutaj zakup głównie rzeczy, które mi się skończyły i musiałam uzupełnić zapasy. Farba do włosów L'Oréal Excellence Creme w odcieniu 9.1 czyli bardzo jasnego popielatego blondu potrzebna jest od czasu do czasu, gdy pojawia się odrost. ;) Krem do rąk to również produkt pierwszej potrzeby i tym razem zdecydowałam się na nieznany mi sorbet do rąk Fluff o zapachu wanilia-pomarańcza. Jakiś czas temu zaciekawił mnie też masażer do skóry głowy Ewa Schmitt. Jest popularny w necie, stwierdziłam, że może być przydatny przy stosowaniu wcierek.


Semilac. Potrzebny byl mi top, więc wzięłam swój Top No Wipe, a ponieważ lakiery z listy moich zachciewajek były w promocji, to skorzystałam i tym sposobem mam malinowy Neon Raspberry 042 i czarny z drobinkami Starlight Night 096.

*

To wszystko jeśli chodzi o moje kwietniowe nabytki. Czy coś Was szczególnie interesuje? :)

poniedziałek, 3 maja 2021

DENKO | KWIECIEŃ 2021

Hej, hej :)

Zgodnie z tradycją, pod koniec miesiąca czas na post z podsumowaniami kosmetycznymi. 


Niezmiennie ilość zużytków nie przekracza liczby 10 ;D, przejdźmy zatem do szczegółów. Co i jak się sprawdziło? 


Noble Health, Misie Na Zdrowe Włosy. Suplement w postaci żelków z podwójna dawką biotyny na dzień mający zapobiegać wypadaniu włosów i wspomagać ich wzrost. Mnie włosy jakoś bardzo nie wypadają, bardziej zależało mi na pobudzeniu ich do wzrostu i wzmocnieniu. Zjadłam 3 opakowania (brr), ale konkretnych, spektakularnych efektów nie zauważyłam. Są jakieś drobne baby hair (nie wiem też w sumie czy od żelków czy od wcierki) i tyle. Poza tym, ja nie lubię żelków i bardzo się męczyłam jedząc je w dawce 2 żelki na dzień. ;D

Tołpa, Dermo Body, wypełniające serum do biustu. Bardzo fajny kosmetyk w postaci żelu. Można smarować, masować, serum fajnie się w tym sprawdza, a po aplikacji skóra wydaje się być jędrna i zdrowa. Rozmiaru oczywiście nie zmienia. ;)

APN Cosmetics, I am a Queen, balsam do ciała oraz

APN Cosmetics, I am a Queen, żel pod prysznic. Zestaw kupiłam na targach kosmetycznych, a do zakupu przekonał mnie zapach podobny do mojego ulubionego LVEB Lancome. Podczas użytkowania jednak w zapachu wyczuwałam coś jeszcze; nieprzyjemną, gorzką nutę (typową chyba dla kosmetyków naturalnych), więc byłam już mniej zachwycona. ;) Żel posiada złote drobinki, balsam również. Poza tym balsam ciężko się rozsmarowuje, tzn. konsystencję ma lekką, ale nie chce się rozsmarować, trzeba nad nim popracować.


Duft&Doft, Pink Breeze, krem do rąk. Mały przyjemny, kremik torebkowy. Ładny zapach i działanie wystarczające na dzień.

Yves Rocher, Mango Coriander, krem do rąk. Kremik do rąk torebkowy o zapachu mango i kolendry w małym rozmiarze i o skromnym działaniu. Wystarczający.

Floslek, Regenerujące masełko do rąk. Bardzo fajny produkt, dobrze dba o dłonie. Jedynie zapach mi w nim nie odpowiadał. Niby magnolia, ale jakaś taka mdła i sztuczna. Myślę, że jeszcze kupię, ale inny zapach.

Fresh, Soy Face Cleanser. Mój ulubiony ostatnio kosmetyk do mycia twarzy. :) Jest delikatny, po użyciu skóra nie jest ściągnięta, ale zarazem skuteczny. Do tego jest bardzo wydajny. Ilość żelu wielkości małego groszku wystarczy na całą twarz, jest śliski i rozsmarowuje się bez problemu na całej twarzy.

Rituals, The Ritual of Dao, Bed & Body Mist. Mgiełka do wszystkiego, pardon, do ciała i pościeli o mdłym i zielonym zapachu. Nie podobała mi się, a do pościeli mgiełek nie używam, więc jak dla mnie zupełnie bezużyteczny produkt. Mam go z kalendarza adwentowego Rituals, sama bym nie kupiła.

Semilac, Top No Wipe. Top do lakierów hybrydowych, który nie potrzebuje już przecierania odtłuszczaczem. Bardzo wygodny produkt, kupuję go na stałe. ;)

*

To wszystkie moje zużytki. ;) Znacie któreś z nich? 

niedziela, 25 kwietnia 2021

MISSHA | 3 STEP LIFTING MASK

 Hej, hej

W weekendowej atmosferze zapraszam na relaks i maseczkę. :) Dzisiaj jest to jednorazowa  maska w płacie Missha 3 Step Lifting Mask.


Ogólnie nie przepadam za maskami w płacie. Wiadomo, w ich przypadku ciężko o natychmiastowy efekt, w związku z czym ciężko po jednym użyciu stwierdzić czy maska jest godna zakupu lub polecenia. ;) Żeby zobaczyć efekt trzeba stosować je w większych ilościach i regularnie, a wtedy często okazuje się, że maseczka w płacie to dość droga impreza. ;P Ja już raczej nie kupuję tego typu masek, chyba że coś mnie bardzo zaciekawi, wtedy ulegam mojej badawczej, blogerskiej naturze, ;)
I taka jest ta maseczka (ostatnia już z moich zapasów). Jest ciekawa, bo trójetapowa, a ja byłam ciekawa czy trójetapowość wniesie coś do pielęgnacji.

Missha 3 Step Lifting Mask składa się z esencji, maski w płacie i kremu. Jest to kuracja ujędrniająca zawierająca ceramidy i kolagen przeznaczona do skóry, która z wiekiem utraciła elastyczność. Jej zadanie jest ujędrnienie, wygładzenie, rozjaśnienie i oczyszczenie.

Przed przystąpieniem do kuracji zalecane jest oczyszczenie skóry twarzy i peeling. Następnie mamy nałożyć esencję na twarz za pomocą wacika lub wklepać palcami. Esencja jest wodnista i bezzapachowa. Dostarcza ona skórze składniki odżywcze i przygotowuje na dalszą pielęgnację. 


Kolejnym etapem jest maska w postaci bawełnianego płata nasączona ujędrniającym serum. Płat jest obficie nasączony esencją tak, że leje się po palcach i trochę jej zostaje również w opakowaniu. Esencja również jest wodnista i bezzapachowa. Płat nakładamy na twarz na 15-20 minut i daje się dobrze dopasować do twarzy. Jest tak nasączony, że dobrze przykleja się do twarzy. Po zdjęciu płata nadmiar esencji wklepujemy w skórę.


3 część kuracji to krem ujędrniający, który tworzy warstwę ochronną i pomaga dłużej zachować efekt gładkiej elastycznej skóry. 

INCI:

Skład:
Step 1
Water, Glycerin, Alcohol Denat., Dipropylene Glycol, Glycereth-26, Hydrolyzed Collagen, Adenosine, Ubiquinone, Crataegus Oxyacantha Fruit Extract, Panax Ginseng Root Extract, Acetyl Hexapeptide-8, Copper Tripeptide-1, Sodium Hyaluronate, Allantoin, Panthenol, Carbomer, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Disodium EDTA, 1,2-Hexanediol, Hydroxyacetophenone, Tromethamine, Fragrance
Step 2
Water, Methylpropanediol, Glycerin, Panthenol, Allantoin, Ubiquinone, Crataegus Monogina Fruit Extract, Panax Ginseng Root Extract, Hydrolyzed Collagen, Acetyl Hexapeptide-8, Copper Tripeptide-1, Dipotassium Glycyrrhizate, Adenosine, Xanthan gum, Tocopheryl Acetate, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Tromethamine, Carbomer, Disodium EDTA, Hydroxyacetophenone, 1,2-Hexanediol, Fragrance
Step 3
Water, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Methylpropanediol, Caprylic/Capric Triglyceride, Trehalose, Cetyl Ethylhexanoate, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Crataegus Oxyacantha Fruit Extract, Panax Ginseng Root Extract, Hydrolyzed Collagen, Copper Tripeptide-1, Acetyl Hexapeptide-8, Ubiquinone, Hydrogenated Lecithin, Dimethicone, Polyacrylate-13, Polyisobutene, Polysorbate 20, Allantoin, Carbomer, Tromethamine, Adenosine, Xanthan Gum, 1,2-Hexanediol, Hydroxyacetophenone, Disodium EDTA, Fragrance

Jakie są moje wrażenia po tej jednorazowej, ale 3-etapowej kuracji?

Nie odbiegają za mocno od wrażeń po innych maskach w płacie. ;) To co zauważyłam na skórze to delikatne wygładzenie i rozjaśnienie. Zapewnie warto takie maski robić częściej. Jest wtedy szansa na konkretny i trwały efekt ;)

Koszt tej maski to 15-17 zł.

*

Macie jakąś maskę w płacie cud, wyjątkową i naprawdę godną polecenia? :)

sobota, 17 kwietnia 2021

TOO FACED PEACH PERFECT | MATTIFYING LOOSE SETTING POWDER

Hej, hej :)

Puder sypki matujący Too Faced Peach Perfect prezentuje się tak słodko i uroczo, że zawsze byłam ciekawa jak sprawdza się w makijażu na co dzień. Okazja nadarzyła się kilka miesięcy temu, kiedy okazało się, że ten puder w wersji podróżnej znalazł się w ubiegłorocznym kalendarzu adwentowym Sephory. Od razu przystąpiłam do użytkowania i dzisiaj podzielę się moimi wrażeniami. 


Puder jest w prześlicznym brzoskwiniowo-złotym opakowaniu z motywem brzoskwinki. Co więcej pachnie brzoskwiniowo, naprawdę ładnie, soczyście i realnie, a do tego... smakuje słodko. Tak, przez przypadek mając puder na skórze dowiedziałam się, że on również smakuje. ;)


Są dwa odcienie tego pudru: ciemniejszy (karmelowa brzoskwinia) i jaśniejszy Translucent Peach Whisper, którego ja jestem posiadaczką. Puder jest jasny z brzoskwiniowo-łososiowym, lekko różowym odcieniem. Pomimo wszystko na skórze jest transparentny i nie nadaje konkretnego koloru, przynajmniej na mojej średniej karnacji (nie wiem jak byłoby z totalnie jasną). Próbując odczytać jakąś kolorystykę i wrażenia patrząc na przypudrowaną skórę powiedziałabym, że jest rozświetlona, odświeżona, radosna. Być może różowo-brzoskwiniowe refleksy wpływają na to, że odbieram koloryt skóry jako zdrowy i świeży. 

Zadaniem pudru jest matowienie skóry i faktycznie moja mieszana cera jest zmatowiona przez cały dzień, ale też nie czuję, żeby to był ostry, mocny mat, lecz raczej delikatny, miękki. Skóra jest wygładzona, rozświetlona jakby od wewnątrz, a rysy zmiękczone.

Bardzo przyjemnie nosi się ten puder i wygląda na skórze również bardzo korzystnie. Jedyne co mi nie odpowiadało to jego słodki smak, bo za każdym razem jak oblizałam usta miałam wrażenie, że osypał mi się cukier puder z jakiegoś ciasta i że jestem brudna na twarzy. :D 

*

Znacie ten puder lub jakieś inne kosmetyki z serii brzoskwiniowej Too Faced? A jaki jest Wasz ulubiony puder sypki? :)


piątek, 9 kwietnia 2021

NOWOŚCI KOSMETYCZNE MARZEC 2021

 Hej, hej  :)

Witam Was wiosennie i zapraszam na nowości kosmetyczne, o które powiększyła się moja kosmetyczna rodzina w marcu. :D W przeciwieństwie do poprzedniego miesiąca, który bardzo obfitował w kosmetyki, tym razem jest skromnie.  No i dobrze, równowaga musi zostać zachowana. ;)

Zobaczmy więc co tym razem do mnie wpadło. 



Notino. Hugo Boss Alive. Nie mogło zabraknąć zapachu. ;) Na Dzień Kobiet był fajna cena na tę wodę, a ponieważ była ona na mojej zapachowej liście marzeń to skorzystałam. Jest to ciepły, kojący zapach o nutach drzewnych z wyczuwalną śliwką i wanilią.


Notino. A tutaj kolejne zamówienie, tym razem z kosmetykami do włosów. Skusiłam się na serię L'Oréal Professionnel Volumetry, w skład której wchodzi szampon oczyszczający nadający objętość, odżywka odżywiająca do zwiększenia objętości i spray zwiększający objętość od nasady. 


Yves Rocher. Tu wybrałam sobie żel pod prysznic Magnolia White Tea, a do zakupu mam  krem do rąk Mango Coriander w prezencie.


Sephora. A tutaj skusiłam się na zestaw miniatur OleHenriksen, a w nim: tonik na przebarwienia Glow2OH Toner, krem nawilżający C-Rush Brightening Gel Creme oraz serum z witaminą C, polihydroksykwasem i kwasem hialuronowym Banana Bright Vitamin C Serum, czyli ogólnie kuracja przeciwdziałająca starzeniu się z wit. C, Aha, PHA i przeciwutleniaczami.

*

Tak skromnie u mnie w tym miesiącu. ;) Czy coś znacie lub coś szczególnie Was zainteresowało?

niedziela, 4 kwietnia 2021

DENKO MARZEC 2021

Hej, hej :)

Marzec za nami, zapraszam więc na kosmetyczne podsumowanie miesiąca, czyli co zużyłam i jak się sprawdziło. :)

 Zawsze jak przeglądam Wasze denka to zadziwiają mnie ilości zużytych kosmetyków. Ja ledwo przekraczam 9-10. :D. 

Glamglow, Supermud Clearing Treatment. Oczyszczająca maseczka błotna z kwasami, węglem i glinką kaolinową. Słyszałam, że ta maska jest mega mocna i podrażnia skórę. Nie sądziłam, że będę miała takie same odczucia, gdyż moja skóra do wrażliwych nie należy. No cóż, okazało się, że nawet dla mojej niewrażliwej i przetłuszczającej się skóry jest za mocna. ;D Pozostawia lekki zaczerwienienie, dlatego nie stosowałam jej na całą twarz, tylko na miejsca wymagające interwencji, bezpośrednio na pryszcza. Bardzo mocny preparat. Ja tej maski nie polubiłam.

Yves Rocher, Anti-Age Global. Krem przeciwstarzeniowy na dzień. Treściwy, odżywczy, ale o dziwo, szybko się wchłaniał i lekko się nosił. Skóra absolutnie nie była obciążona. Ja jestem na tak.

The Ordinary, "Buffet" Multi-Technology Peptide Serum. Serum zawierające kilka kompleksów peptydowych i kwas hialuronowy. Po tym serum bardzo szybko widoczne były rezultaty. Cera była gładsza, napięta, odświeżona, jakby młodsza. ;) Bardzo dobry kosmetyk i muszę do niego wrócić! :)


EOS, Hand Lotion. Lekki balsam do rąk. Szybko się wchłania i przywraca komfort dłoniom w ciągu dnia. Nie jest może ratunkiem dla mocno wysuszonych dłoni, ale do używania w ciągu dnia w sam raz. Skóra jest nawilżona i miękka. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie opakowanie. Jest twarde i ciężko wycisnąć krem, szczególnie jak jest już go mało. Nie wiem co to za pomysł! Oryginalne, wyszukane opakowania nie zawsze są praktyczne, co widać po produktach EOS. ;)

Floslek, Hand Butter, Anti-Age. Masełko do rąk, treściwe, o bardzo fajnym działaniu. Mnie się spodobało i kupuję kolejne. :) To pachnie budyniem waniliowym, więc jak ktoś lubi słodkie zapachy to będzie zadowolony.


Yves Rocher, Lavandin Blackberry, Relaxing Bath & Shower Gel. Żel pod prysznic o zapachu lawendy i jeżyny. Lawenda jest stonowana, nie wybija się i nie przeszkadza, a całościowo zapach jest bardzo ładny.

Yves Rocher, At The Heart Of One Trees, Bath & Shower Gel. Żel pod prysznic z edycji świątecznej o zapachu pomarańczy i cedru. Niestety, pomarańczy tam w ogóle nie wyczuwam, jedynie cedr, ale jest tak słaby, że na co dzień odbierałam go jako żel bez zapachu. Nie polecam. :/

Instituto Español, Avena, Collagen. Regenerujące mleczko do ciała z wyciągiem ze śluzu ślimaka. Zawiera również kolagen, elastynę, kwas glikolowy i alantoinę. Bardzo dobrze nawilża i uelastycznia skórę. Zapach ma neutralny. 

Avon, Her Story, Body Lotion. Balsam do ciała z linii zapachowej Her Story. Pięknie pachnie!<3 Zapachem przypomina mi moje ulubione La Vie Est Belle. Myślę, że jeszcze nie raz po niego sięgnę. :)

*

To wszystkie moje zużytki. Znacie któreś z tych kosmetyków? 

niedziela, 28 marca 2021

L'ORÉAL PROFESSIONNEL, SERIE EXPERT, BLONDIFIER

Hej, hej

Dzisiaj przychodzę z kosmetykami do włosów, a konkretnie z serią L´Oreal Professionnel, Serie Expert, Blondifier. Jest to seria przeznaczona dla włosów blond, mająca na celu między innymi utrzymanie chłodnego odcienia blond, ale również ma kilka innych zadań. W skład formuły wchodzą polifenole z ekstraktu z jagód Acai.


W skład mojego zestawu wchodzą dwa szampony, odżywka do spłukiwania i maska do włosów. Każdy z kosmetyków (oprócz ochrony i utrzymania ładnego, chłodnego blondu) ma inne zadanie, ponadto 
L´Oreal Professionnel ma różne serie i myślę, że działanie takiego szamponu czy odżywki może być uniwersalną wskazówką.


To czego nie można całej serii odmówić to pięknie dopracowane, eleganckie opakowania. Aż chce się używać. Zacznę od szamponów. Jeden ma na celu utrzymanie chłodnego blondu, a drugi nadanie włosom blasku i rozświetlenia. 



L'Oréal Professionnel, Serie Expert, Blondifier Cool, Shampoo. Szampon ten zawiera formułę ze specjalną kompozycją fioletowych barwników. Ma on neutralizować żółte refleksy i nadawać włosom chłodny odcień. Szampon ma kolor fioletowy (jak to mają w zwyczaju preparaty nadające chłodny odcień) i jak na tego typu szampon ładnie pachnie. Włosy po nim są miękkie, nawilżone, już podczas mycia czuć inną jakość, a po wysuszeniu ładnie się układają.


L'Oréal Professionnel, Serie Expert, Blondifier Gloss, Shampoo. Jest to szampon nabłyszczający. Jest przezroczysty, ma żelową konsystencję i zamknięty jest w przezroczystej fioletowej butelce. Pachnie pięknie, świeżo, kwiatowo-owocowo. Cała seria ma taki świeżo-wiosenny zapach. Włosy są nawilżone, miękkie i gładkie, już podczas mycia to czuć. Nie są szorstkie i nie plączą się. Ładnie się układają i pięknie błyszczą. 


L'Oréal Professionnel, Serie Expert, Blondifier Cool, Conditioner. Jest to odżywka nadająca blask wzbogacona w składniki odżywcze, ceramidy, wit.E. Ma gęstą, kremową konsystencję i dobrze nawilża włosy. Bez problemu po myciu się rozczesują i dają się ładnie ułożyć. Jedyne co tu mi się nie podobało to niezgranie się opakowania z konsystencją. Opakowanie jest za twarde na tak gęstą formułę i nie da się tej odżywki wydobyć, tzn. da się, ale trzeba się naściskać i natrząsać. :D


L'Oréal Professionnel, Serie Expert, Blondifier, Hair Masque. Odżywiająca i rozświetlająca maska do włosów ma bardzo gęstą konsystencję, ale na szczęście jest w zakręcanym słoiczku. Po użyciu włosy są nawilżone, sprężyste i ładnie się układają. Bardzo fajny produkt.


Cała seria bardzo dobrze się u mnie sprawdziła. Podczas użytkowania czuć było, że to inna jakość kosmetyków. Po wysuszeniu włosy dobrze wyglądały i ładnie się układały. Robiły mi się samoistnie loki i fale, a to dzieje się tylko wtedy kiedy są dobrze nawilżone, więc miałam namacalny dowód na to, że te kosmetyki dobrze na nie zadziałały. ;)
Bardzo spodobała mi się ta seria i zamówiłam już kolejną, ale ukierunkowaną na coś innego. Niedługo zdradzę. ;)
*
Znacie, używaliście już jakichś serii włosowych L'Oréal Professionnel? :)