poniedziałek, 7 października 2019

TARGI BEAUTY DAYS | BEAUTY DAYS BLOGGER


Hej, hej :)
Dzisiaj przychodzę do Was z relacją z fajnego eventu w branży beauty, a mianowicie Miedzynarodowych Targów Kosmetycznych i Fryzjerskich Beauty Days. Targi odbywały się 20-22 września w hali Ptak Warsaw Expo w Nadarzynie. Na event przybyło 550 wystawców z 15 krajów. Przygotowano również strefę dla 1500 influencerów w branży beauty! Dzięki temu znalazłam się tam i ja. :)






Bardzo się ucieszyłam jak dostałam zaproszenie na to wydarzenie i na szczęście zaproszenie to dostały również moje blogujące przyjaciółki, co spotęgowało moją radość! :D


Bogusia BlogujeTurkusoowa i Coś Dla Duszy i Ciała. Dziewczyny pozdrawiam! :)



Targi  trwały 3 dni, było 550 wystawców, można było więc zapoznać się z markami, wszystkiego dotknąć i powąchać, porozmawiać z wystawcami i zrobić zakupy. Równocześnie w halach odbywał się pokazy, warsztaty, prezentacje i konkursy. Całe targi odbywały się w 3 halach i były podzielone na 3 strefy: kosmetyczna, fryzjerska i ślubna.
Ja poruszałam się tylko po kosmetycznej  zgodnie z zainteresowaniami, ale i tu myślę, że nie wszędzie dotarłam ze względu na ogromną liczbę wystawców.




Na kilku stoiskach zrobiłam zakupy. Są marki, których produkty lubię i zawsze mam u nich coś na oku do kupienia. ;) Są też nowe i nieznane, które kuszą nowościami i mam wtedy ochotę kupić i przetestować coś nowego. 



W Sylveco zawsze coś znajdę. Tym razem bardzo lubiany przeze mnie tonik Duetus. Pomadkę dostałam w prezencie do zakupu. 



Za każdym razem kiedy widzę stoisko Hulu powiększam swoją kolekcję pędzli. ;)



Na stoisku APN skusiłam się na pięknie pachnący żel pod prysznic i balsam. :)


Na stoisku Ministerstwa Dobrego Mydła dostałyśmy paczuszkę na dwie osoby, więc mam kilka próbek. ;)


Na stoisku D'Alchemy dostałam kilka próbek produktów, które mnie interesowały.



Na stoisku marki Pure Heals były przepiękne kompozycje z kosmetyków. Przy zdjęciu 
można było dostać maseczkę. Przyznam, że nie znam tej marki, więc z chęcią przetestuję. :)

Było również stoisko drogerii Vica, gdzie między innymi były produkty lubianej przeze mnie marki Duft&Doftskusiłam się na maskę w płachcie.



Na swoje stoisko zapraszała wcześniej Ambasadorka Kosmetyczna. Dla swoich ambasadorek przygotowała paczuszki z zawartością widoczną poniżej.



Na imprezie była również Strefa Influencera. 



A organizatorzy przygotowali dla nas paczuszki z kosmetycznymi upominkami. :) 


Lubicie takie eventy? Bywacie? Ja bardzo je lubię, bo można spotkać fajnych ludzi, porozmawiać z wystawcami i poznać nowe, ciekawe kosmetyki. Świetnie się bawiłam i dziękuję organizatorom za zaproszenie. :)



sobota, 28 września 2019

INSTITUTO ESPAÑOL | BALSAMOWE TRIO | Jak sprawdziło się u mnie?

Hej, hej :)
Dzisiaj mam 3 kosmetyki mało znanej u nas marki Instituto Español, aczkolwiek marka ta jest coraz bardziej znana w blogosferze. ;) I chociaż popularność jej jest spowodowana akcją promocyjną uważam, że warto o niej wspomnieć i popularyzować ją dalej, bowiem marka ta ma w swojej ofercie całkiem dobre kosmetyki. Dzisiaj skupię się na balsamach do ciała.



Balsamy te mają porównywalne działanie, jedynie różnią się przeznaczeniem, minimalnie składem i zapachem. 



Aloe Vera to wersja mająca głównie za zadanie nawilżać. Podstawowy jej składnik to aloes, który ma właściwości regenerujące i ochronne. Zawiera witaminy A, B1, B2, B6, B12. Skóra ma wyglądać młodo i świeżo. Balsam ma konsystencję mleczka i pachnie świeżo, zielono, trawiasto. ;) Bardzo podobał mi się ten zapach i tak szczerze mówiąc przypadł mi do gustu najbardziej z całej trójki.



Collagen to wersja przeciwdziałająca zmarszczkom, przebarwieniom i rozszerzonym porom. Jest tu wyciąg ze śluzu ślimaka, który zawiera kolagen, elastynę, kwas glikolowy i alantoinę. Kolagen wnika nawet do drugiej warstwy skóry i powoduje, ze skóra jest miękka i gładka. Balsam ma konsystencję mleczka, a zapach neutralny i ciężko go określić. Mnie on przypomina zapach zwykłego szamponu familijnego.


Urea to wersja meganawilżajaca i nawadniająca. Zawiera 10% mocznika, który dba o prawidłowe nawilżenie naskórka i jego szczelność, jak również o gładkość i elastyczność skóry. Ma konsystencję mleczka, a zapach czysty i kremowy, podobny do Nivea. 

*
Wszystkie balsamy dobrze się aplikują i szybko wchłaniają, a po aplikacji przez długi czas czuć na skórze nawilżenie. To naprawdę świetne, długotrwale nawilżające kosmetyki. Jestem bardzo ciekawa pozostałych kosmetyków z ich bogatej oferty.

A Wy? Znacie jakieś kosmetyki Instituto Español? 

piątek, 13 września 2019

DENKO SIERPNIOWE | Origins, Estee Lauder, Vichy, The Body Shop, Yves Rocher, Fenty Beauty, Marc Jacobs, Bartos, Rapan Beauty, Phenome,



Hej, hej :)
Witam Was z sierpniowym denkiem. Sierpień zamyka miły czas wakacji, więc jest dużo kosmetyków o działaniu lub zapachu typowo wakacyjnym. Chodźcie, pokażę Wam, co zużyłam i jak się zużywało.



Zacznijmy od twarzy. :)



Phenomé Rejuvenating Line Minimizer. Bogaty kremik przeciwzmarszczkowy. Stosowałam go na noc, ale niestety, po miesiącu stosowania nie zauważyłam zmian w strefie zmarszczek. Natomiast to, co przeszkadzało mi w użytkowaniu to intensywny zapach (jakby maści majerankowej na katar)  ;)

Vichy, Liftactive Collagen Specialist. Krem przywracający jędrność, sprężystość skóry i wygładzający. Wielkich zmian nie dokonał, ale przyjemnie się go używało. Skóra była miękka i gładziutka. No i pachniał ślicznie. ;)

Bartos, Ruby Vine. Krem wzmacniający z witaminą C, kwasem hialuronowym i wyciągiem z liści czerwonego wina. Krem dedykowany cerze tłustej i faktycznie fajnie się na niej sprawdzał. Konsystencja lekka, płynna, nie obciążająca skóry, łatwiej było zachować mat. Z samego kemu byłam zadowolona, ale opakowanie... tragedia! Ta pompka na szerokość opakowania powodowała, że produkt przy naciśnięciu wystrzeliwał w twarz. To go u mnie dyskwalifikuje.


Estée Lauder, DayWear Eye, Anti-Oxidant Moisture Gel-Creme. Nawilżający krem do oczu. Przyjemny, ale jak na moje potrzeby za lekki.

Rapan Beauty, Maska i Peeling 2w1. Maska z glinką i mikrocząsteczkami krzemionki. Zawiera syberyjskie błoto iłowo-siarczkowe, smoczą krew i roślinny odpowiednik śluzu ślimaka. Maska jest dosyć mocna i mocno drapiące drobinki. Skóra jest po niej dobrze oczyszczona i wygładzona. Jedynie zniechęca mnie to, że po jakimś czasie zastyga w opakowaniu, w konsekwencji czego cieżko ją nałożyć na twarz.



Origins, GinZing, Energy Boosting Gel Moisturizer. Lekki żel pod oczy. Pomimo, iż opakowanie i zapach są bardzo radosne i zachęcają do używania latem to dla mnie jest za lekki.

Origins, GinZing, Refreshing Scrub Cleanser. Ja używałam go jako codziennego żelu oczyszczającego do mycia twarzy. Początkowo myślałam, że to peeling, ale drobinki są tak delikatne, że może spokojnie służyć jako codzienny żel do mycia twarzy. Zapach cudowny, pomarańczowy, orzeźwiający! Wydajność bardzo wysoka - przy 150 ml starczył mi na prawie rok.



Marc Jacobs, Velvet Noir Mascara. Pogrubiający tusz do rzęs, po którym miałam naprawdę ładne, pogrubione i zagęszczone rzęsy. Taką przysłowiową firankę rzęs. ;)

Fenty Beauty, Flyliner, Cuz I'm Black. Eyeliner z cienką, super wyprofilowaną gąbczastą końcówką, dzięki której jestem w stanie wyrysować piękne kreski. Niestety szybko mi wysechł, no i nieco odbijał mi się na powiekach. Gdyby nie to, byłby ulubieńcem, bo ciężko mi zrobić eyelinerem idealne kreski. 



Yves Rocher, Pomegranate Pink Berries, Shower Gel. Żel pod prysznic o ładnym zapachu czerwonych owoców. Ja bardzo lubię te żele YR i często je kupuję zmieniając zapachy.

The Body Shop, Virgin Mojito, Body Butter. Masło o idealnym, orzeźwiającym na lato zapachu. Pachnie cytrusowo, świeżo, ostro. Działanie pielęgnujące również satysfakcjonujące. 

The Body Shop, Fuji Green Tea, Shower Gel. Żel pod prysznic o lekkim zapachu zielonej herbaty, również idealny na upały. Żele TBS też bardzo lubię. Zadowalają mnie pod względem zapachowym i pielęgnacyjnym. 

*

To wszystkie moje zużytki. ;) Niewiele, prawda? Znacie coś? 








niedziela, 25 sierpnia 2019

DELIA | KREMY DO RĄK


Hej, hej :)
Dzisiaj przychodzę do Was z kosmetykiem codziennym, powszechnym, ale i niezbędnym w pielęgnacji. Takim jest krem do rąk. Zapewne większość z nas dba o skórę dłoni i codziennie jakiegoś kremu używa. Ja tak robię, w związku z czym dużo kremów do rąk w mojej pielęgnacji się przewija. Lubię je sprawdzać i porównywać.Tym razem postanowiłam opisać dwa kremy do rąk od Delia Cosmetics. Mają swoje walory, więc czemu im się nie przyjrzeć? ;)



Pierwszym walorem tych kremów jest niewątpliwie szata graficzna. Przyciągają oko i zachęcają do wypróbowania. Drugą pozytywną ich cechą jest zapach. Naprawdę w tych kremach postarano się o ładne, umilające użytkowanie zapachy. Jakie jeszcze zalety posiadają? Przyjrzyjmy się każdemu z osobna. 


Zielony krem to krem regenerujący przeznaczony do suchej skóry dłoni. Zawiera oliwę z oliwek i witaminę E dla nawilżenia i elastyczności skóry. Oprócz tego jest w kremie alantoina, gliceryna i masło shea.



Kolor kremu zgodnie z opakowanie jest zielony, a konsystencja lekka. Pachnie świeżością i świeżymi kwiatami. Przy aplikacji trochę dłużej się wciera niż jego kolega, ale stosunkowo szybko się wchłania i można z nakremowanymi nim dłońmi funkcjonować. Daje odczucie lekkiego nawilżenia.



Różowy krem to krem wygładzający i jest przeznaczony do suchych i zniszczonych dłoni. Zawiera D - panthenol dla łagodzenia podrażnień, masło shea i alantoinę. 
Krem jest biały o lekko różowym zabarwieniu, a konsystencję ma gęstszą niż jego zielony kolega. Jest też bardziej tłusty i szybciej, lżej się wsmarowuje w skórę. Pachnie przepięknie owocami tropikalnymi. Daje odczucie mocnego nawilżenia. 



Każdy z nich to przyzwoity krem na co dzień. Szybko się wchłaniają, można z nimi funkcjonować w pracy, dają nawilżenie, choć nie jest to działanie długofalowe i może nie być satysfakcjonujące dla bardzo suchych dłoni. Krem różowy nawilża mocniej i daje większy komfort skórze. Oprócz przyzwoitego działania przepięknie pachną. Kremu różowego aż chce się używać, żeby poczuć aromat owoców tropikalnych. :)
Ja byłam z nich zadowolona i myślę, że jako kremy dzienne sprawdzały się dobrze.


*
Znacie kremy Delia? Wiem, że są jeszcze 2 rodzaje w ofercie.