czwartek, 5 lipca 2018

PROJEKT DENKO CZERWIEC | LIQ CG, URIAGE, ORIGINS, THE BODY SHOP, VIANEK, EVRĒE, YVES ROCHER, AVON, KAMILL


Hej, hej :)

Jak to zwykle bywa po zakończeniu miesiąca przychodzi czas na kosmetyczne podsumowanie. Co ciekawego zużyłam w minionym miesiącu? 



Nie było tego wiele, ale chętnie podzielę się wrażeniamI. Zapraszam na minirecenzje. :)


YVES ROCHER, Fresh Rose. Żel pod prysznic o zapachu róży. Nie jest to typowa róża, ale delikatna, kojarząca się z zapachem lekkich, wiosennych kwiatów. Piękny zapach, przyjemne użytkowanie, bo żel jest delikatny i nie wysusza skóry. Na pewno do niego wrócę i w ogóle bardzo lubię żele YR z tej serii. 

AVON, Viva La Vita. Perfumowany balsam do ciała stworzony do pary do perfum marki o tym samym zapachu. Podobnie jak wyżej wspomniany żel mamy tu aromat lekkich, wiosennych kwiatów. Konsystencja balsamu jest lekka, ale dobrze nawilża i pielęgnuje skórę. Ja bardzo lubię perfumowane balsamy z Avonu i często po nie sięgam.

VIANEK, nawilżający szampon do włosów suchych i normalnych z ekstraktem z korzenia mniszka. Pomimo, że do włosów suchych szampon nie nawilżał jakoś wybitnie ani też nie był komfortowy w trakcie mycia. Podczas mycia włosy były raczej szorstkie, ale nie było jeszcze tak tragicznie jak w przypadku innych szamponów naturalnych, które zostawiają u mnie szorstkie, suche i poplątane włosy. Tu było w miarę ok, jak zawsze ratowałam się odżywką, ale na pewno już do tego szamponu nie wrócę. Ani podczas mycia, ani po myciu pozytywnych wrażeń nie zostawił.


LIQ CG, serum na noc z kwasem glikolowym. Z ogromną ciekawością sięgnęłam po to serum. Spodziewałam się po nim dużo dobrego, ponieważ cała blogosfera i świat kosmetyczny zachwycają się produktami Liqpharm. Liczyłam na zniwelowanie przebarwień i poprawę stanu skóry, co przy 7% kwasie (ale w czystej postaci) miało być możliwe. Niestety serum za wiele nie zdziałało. :/ Owszem na początku stosowania czułam działanie, ponieważ naskórek wyraźnie się złuszczał, ale trwało to kilka dni. Potem skóra się uspokoiła i jakieś mikrozłuszczanie na pewno się odbywało, ale większych zmian na skórze nie zauważyłam. Jako wsparcie pielęgnacji może i fajna sprawa, ale konkretnych zmian jakich oczekiwałam po kosmetyku z kwasem nie odnotowałam, więc ja nie jestem z niego zadowolona.

ORIGINS, GinZing, rozświetlający krem pod oczy. Krem z bardzo lubianej przeze mnie pomarańczowej serii. Ma rozjaśniać okolice oczu i niwelować opuchnięcia dzięki zawartości kofeiny. Bardzo przyjemny w stosowaniu lekki krem, który faktycznie optycznie rozjaśnia okolice oczu dzięki rozświetlającym mikrodrobinkom. Bardzo fajna opcja na dzień.

URIAGE, woda micelarna. Woda ta zawiera wodę termalną Uriage i jest przeznaczona do skóry wrażliwej. Kosmetyk faktycznie jest bardzo delikatny, ale też i mało skuteczny w demakijażu. Mnie się nie spodobał i na pewno po tę wodę micelarną więcej nie sięgnę.

THE BODY SHOP, Camomile, rumiankowe masło do demakijażu. To moja stała i ulubiona pozycja. Wiele razy to masełko pojawiało się w moim denku, pojawia się w moich zakupach i pojawiać się będzie. Jego delikatne i niezwykle skuteczne działanie w demakijażu przywiązało mnie do niego. ;)


EVRĒE, Cannabis & Lemon, krem do rąk. Bardzo ciekawa byłam tego kremu i jego zapachu. Okazało się, że jest to zwykły krem na co dzień, bez większych wrażeń o zapachu mamby pomarańczowej. Muszę przyznać, że ten zapach trochę mi przeszkadzał, za słodki i zbyt jadalny.

KAMILL, krem do rąk i paznokci. Całkiem przyzwoity kremik o zapachu chemii gospodarczej. ;) Przepraszam, tak mi się kojarzy, ze świeżym proszkiem do prania, ale kremik fajny. Daje uczucie nawilżonej skóry i komfortu. Ja często go kupuję.

I tak wyspowiadałam się ze wszystkiego. Mieliście do czynienia z którymś z kosmetyków?

24 komentarze:

  1. To masełko z the body shop jest genialne :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Troche Ci sie tych opakowan nazbieralo, u mnie kochana ciagle nacieram ze zbieraniem hihihi :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Różany żel pod prysznic i rumiankowe masełko do demakijażu, to Pozdrawiam serdecznie, Juliet Monroe :)coś co chciałabym przetestować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam żadnego, moje denko dopiero się będzie robić.

    OdpowiedzUsuń
  5. Serum Liqpharm jest bardzo fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Całkiem świetne denko. Mam nadzieję, że i ja w końcu zbiorę się do robienia denka u siebie na blogu.

    OdpowiedzUsuń
  7. znam tylko balsamy perfumowane od Avonu i również bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam tych kosmetyków, ale ORIGINS GinZing powinnam wypróbować - skoro ma niwelować opuchnięcia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nie wiem, bo nie mam opuchnięć. ;)

      Usuń
  9. serum liq mam na swojej wishliście:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jedynie maseło z The Body Shop,powinnam je zrecenzować bo mam fotki i opis w kajeciku ale zapominam :D
    Balsamy do ciała z Avonu perfumowane też lubiłam,fajne,treściwe :)

    OdpowiedzUsuń
  11. O dziwo nie znam nic z denka. Jeśli chodzi o szampony naturalne które nie plączą i nie wysuszają włosów to mi sprawdził się herbal care z łopianem. Nigdy nie próbowałam perfumowanych balsamów. A ten krem z Evree miał tyle pozytywnych opinii i zachwytów, że myślałam że lepiej wypadnie w Twoim zestawieniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On nie jest zły, ale też nic wyjątkowego. Taki zwyklak. :)

      Usuń
  12. Lubię żele z YR i tak samo balsamy perfumowane z Avonu, ciekawa tubka kremiku Evree, zmartwiło mnie, że serum LIQ CG nie sprawdziło się u Ciebie, ja miałam serum LIQ CC z witaminą C i było naprawdę świetne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, niestety. Kuracja nie dała oczekiwanych efektów.

      Usuń
  13. To chyba pierwsza niepochlebna recenzja o tym serum z LIQ, którą przeczytałam ;) Ale co skóra to inne efekty ;) Mimo to mam ochotę na ich serum z wit C w wersji Light ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może miałam za duże oczekiwania. :D No ja takie mam jeśli chodzi o kosmetyki. Mam jeszcze w zapasie serum z retinolem, więc jeszcze będę ich próbować. ;)

      Usuń
  14. Znam krem do rąk kamill 🙂 masło do demakijażu wygląda ciekawie 🙂szkoda że serum nie sprawdziło się lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo lubię produkty Vianka. Szamponu jeszcze nie miałam, ale polecam płyn micelarny:)

    OdpowiedzUsuń
  16. O popatrz, a dotychczas też czytałam same pozytywne recenzje na temat Liq pharmy, dobrze, że o tym napisałaś bo planowałam zakup kilka produktów(co prawda na jesień) a w takim razie będę musiała się nad tym zastanowić.
    Mi też produkty do mycia włosów z Sylveco/Vianka nie przypasowały:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy pewnie od oczekiwań. Jak bardzo duże to nie ma co cudów się spodziewać. ;)

      Usuń
  17. Ja z kolei miałam Liq CC i jako jedna z niewielu osób też nie byłam zadowolona:/

    OdpowiedzUsuń
  18. Szkoda, że serum się nie sprawdziło :( Z tym CG akurat styczności nie miałam :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. :) Na pewno zajrzę do Ciebie!

Publikując komentarz wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych poprzez system komentarzy Blogger zgodnie z polityką prywatności.